USA (czytaj bestia z ziemi rządzona przez syjonizm) jak zwykle chce walczyć z innym państwem do ostatniego nie swojego żołnierza lecz do ostatniego żołnierza koalicjantów….
W ekskluzywnym wywiadzie dla USA TODAY ambasador USA przy NATO Matt Whitaker powiedział, że sojusznicy muszą być gotowi na wypadek, gdyby prezydent Rosji Władimir Putin zdecydował się na atak.
Prezydent Rosji Władimir Putin być może nie planuje natychmiastowego ataku na państwa NATO, ale Stany Zjednoczone twierdzą, że ich sojusznicy wojskowi muszą szkolić się i inwestować tak jak on, aby byli gotowi odeprzeć nagły atak.
Po tym, jak wyciekły informacje wywiadowcze USA ujawniły, że Rosja może w ciągu najbliższych kilku lat przeprowadzić ograniczony atak, taki jak inwazja lądowa lub atak cybernetyczny, na państwo członkowskie, sojusznicy Ameryki zostali postawieni w stan najwyższej gotowości.
Takie informacje należy czytać między wierszami, a najważniejszym wierszem jest ten:
W ekskluzywnym wywiadzie dla USA TODAY w siedzibie sojuszu wojskowego w Brukseli, ambasador USA przy NATO Matt Whitaker odmówił bezpośredniego komentarza na temat wycieku informacji wywiadowczych, podkreślając jednak, że sojusznicy muszą zachować czujność w kwestii wydatków na obronność i produkcji broni.
W związku z tym nawet jeśli nie będzie wojny, to oczywiście chodzi tutaj o paserkę krajów Zachodu. Politycy Zachodu są zobowiązani kupować sprzęt od amerykańskich (czytaj chazarskich) korporacji.
W latach 2026–2027 Polska wyda w Stanach Zjednoczonych ponad 45 miliardów złotych na zakup i obsługę sprzętu wojskowego, w tym ponad 15 mld zł w 2026 roku i ponad 30 mld zł w 2027 roku, co wpisuje się w łączną pulę 65 miliardów dolarów przeznaczonych dotychczas na amerykańskie uzbrojenie i zaplecze serwisowe. (defender).
Straszenie to jedna z taktyk przedstawicielu handlowych korporacji jakimi są politycy…
