Prawda w czasach ostatecznych. Chrześcijanie biblijni.

Chrześcijanie biblijni. Prawda dla NAŚLADOWCÓW JEZUSA CHRYSTUSA "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"

Platformy zamach na NBP oraz oddanie nadzoru nad giełdami Unii Europejskiej, czyli Tuska i PO sprzedaż Polski 2.0.

 

Jak informuje portal wgospodarce.pl ministrowie finansów Unii Europejskiej porozumieli się w piątek w sprawie przeniesienia nadzoru nad giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych z poziomu krajowego na unijny. Takie uprawnienia zyska Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). Pod jego nadzór trafią też kryptowaluty.

 

Znana w Polsce sygnalistka ze świata ekonomii informuje o zamachu na NBP i konsekwencjach zmuszenia nas do przyjęcia euro. To po prostu koniec dogorywającej dzielnicy UE jaką jest Polin:

 

 

Czy Polska potrzebuje własnej waluty i niezależnego banku centralnego? A może lepiej, żeby o naszych pieniądzach decydowano we Frankfurcie? W końcu oddaliśmy już tak wiele kompetencji w ręce obcych rządów, że może już czas na naszą walutę?
Zarzuty wobec prezesa NBP
Tymi pytaniami nawiązuję rzecz jasna do coraz gorętszej atmosfery wokół Narodowego Banku Polskiego. 9 października sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej zarekomendowała postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.
Postawiono aż osiem zarzutów, w tym dotyczących:
• działań banku podczas pandemii,
• skupu obligacji,
• interwencji walutowych,
• niezależności politycznej.
Nie zamierzam przekonywać Was, że Rada Polityki Pieniężnej jest nieomylna. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.
Chcę, byście w tym sporze nie stracili z oczu faktów, będąc stale karmieni medialną propagandą. Ta z kolei opiera się na podsycaniu podziałów między Polakami, a nie na przyjrzeniu się owocom pracy NBP pod przewodnictwem profesora Adama Glapińskiego.
Ważne, by Polacy przede wszystkim zrozumieli, że wojna wytoczona przeciwko prezesowi NBP jest w istocie zamachem na niezależność jednej z najważniejszych instytucji naszego państwa. Profesor Glapiński opiera się oddaniu władzy nad naszą walutą niewybieranym przez Polaków urzędnikom unijnym. Można zatem domniemać, że będą przygotowywane WSZELKIE dowody, by tego urzędu go pozbawić, czyli usunąć przeszkodę na drodze do wprowadzenia euro w Polsce i zewnętrznego kształtowania stóp procentowych.
Przypomnę, że w 2023 r. Koalicja Obywatelska zapowiedziała postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu w ramach programu „100 konkretów na 100 dni”. Obecne działania są kontynuacją podjętych wówczas decyzji.
Przypomnę także, że jednym z koronnych zarzutów jest skup obligacji podczas „najsłynniejszej choroby świata” w latach 2020–2021. Tyle tylko, że takie same działania podejmowały wówczas wszystkie największe banki centralne na świecie, na czele z FED, EBC oraz Bankiem Anglii.
Pytanie brzmi: czemu ma zostać ukarany tylko jeden z prezesów. Ba, mamy oddać się pod władztwo prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który podjął taką samą decyzję o skupie aktywów.
Wakaty w zarządzie NBP
Pojawia się ryzyko, że NBP zostanie sparaliżowany od środka.
Na początku listopada kończy się kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Jeśli nie zostaną uzupełnione wakaty, zarząd banku może liczyć tylko pięć osób, podczas gdy ustawa przewiduje co najmniej sześciu członków zarządu obok prezesa.
Nominacje wymagają współdziałania prezesa NBP, prezydenta i premiera. Premier Tusk od maja odmawia podpisu pod kandydatami. Niepodpisanie może doprowadzić do sytuacji, w której jeden z najważniejszych organów banku centralnego będzie funkcjonował w warunkach poważnej niepewności prawnej.
Zastanówcie się, jakie sygnały wysyłamy zagranicznym inwestorom, kiedy polityczny konflikt zaczyna zagrażać sprawności banku centralnego.
Waluta opiera się na zaufaniu. Podobnie jak obligacje skarbowe.
Jeśli rynek zacznie podważać stabilność naszych instytucji, może żądać wyższej premii za ryzyko. A wyższe rentowności polskiego długu oznaczają droższe finansowanie państwa oraz Waszych kredytów. Rachunek, jak zwykle, trafi do podatników.
Rezerwy złota NBP od 2016 roku
Po owocach ich poznacie. Czas zatem na wyniki działań NBP pod przewodnictwem prezesa Glapińskiego.
Na koniec września 2026 roku Polska posiadała blisko 673 tony złota o wartości około 349 miliardów złotych.
Kiedy Adam Glapiński obejmował stanowisko prezesa NBP w 2016 roku, mieliśmy około 103 ton. W ciągu dekady zasoby wzrosły więc ponad sześciokrotnie! Niezrealizowane przychody wynikające ze wzrostu wyceny złota przekroczyły 147 miliardów złotych.
To imponujący rezultat konsekwentnej polityki zwiększania rezerw złota. Złoto nie jest niczyją obietnicą zapłaty. Nie jest długiem innego państwa. Nie da się go dodrukować decyzją banku centralnego. W świecie zadłużonych po uszy rządów i permanentnego życia na kredyt takie rezerwy są strategicznym zabezpieczeniem.
• Wzmacniają wiarygodność finansową Polski,
• dywersyfikują majątek rezerwowy państwa,
• zmniejszają zależność od konkretnych walut oraz emitentów obligacji.
Co oznaczałoby przyjęcie euro
Co stanie się z naszą suwerennością monetarną, jeżeli Polska przyjmie euro?
Otóż stracimy możliwość samodzielnego ustalania podstawowych stóp procentowych. O ich poziomie będzie decydował Europejski Bank Centralny, kierując się sytuacją strefy euro, w szczególności Niemiec i Francji, a nie kondycją polskiej gospodarki.
Jeżeli Polska będzie potrzebowała wysokich stóp do walki z inflacją, a Niemcy czy Francja niskich do pobudzania gospodarki, nie będziemy już mieli własnej decyzji w tej sprawie.
Utracimy również płynny kurs złotego, który dzisiaj pomaga gospodarce reagować na zewnętrzne wstrząsy.
Polski bank centralny stanie się częścią Eurosystemu. Część aktywów rezerwowych zostanie wniesiona do EBC na określonych zasadach. Nie oznacza to konfiskaty całego naszego złota, ale oznacza przekazanie części kompetencji dotyczących zarządzania rezerwami na szczebel europejski.
A wszystko to w czasach, kiedy:
• Francja zmaga się z gigantycznym zadłużeniem,
• Niemcy z problemami strukturalnymi,
• kolejne państwa próbują pogodzić rosnące wydatki publiczne z coraz droższym finansowaniem długu.
Zalety euro a własna polityka pieniężna
Czy euro ma zalety? Oczywiście.
• Brak kosztów przewalutowania,
• mniejsze ryzyko kursowe w handlu z eurozoną.
Ale czy to wystarczający powód, żeby bezpowrotnie oddać samodzielność w prowadzeniu polityki pieniężnej?
Własna waluta i niezależny bank centralny dają państwu instrumenty reagowania na kryzysy, których po wejściu do strefy euro już nie będzie. Tymczasem Polska, która zachowała własną walutę, osiągnęła w ostatnich latach szybszy realny wzrost PKB na mieszkańca niż Litwa i Słowacja, które posługują się euro.
Czas zatrzymać erozję suwerenności! 20 lat temu marzyliśmy, by dogonić „Zachód”, dziś ten odległy niegdyś cel stał się zgnilizną. Europa płonie, ulice stają się niebezpieczne, bezrobocie rośnie, demografia się załamuje, długi są spłacane z długów. Czy my naprawdę do tego chcemy dążyć?

 

 

 

 

Zaktualizowane: 13 października 2026 - 07:41

Dodaj komentarz

Detektyw Prawdy, Dobra Nowina i Apokalipsa © 2015 Frontier Theme