Instytut Ordo Iuris informuje, że 25 września, w ostatnim dniu przewidzianym na decyzję, Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę wdrażającą część unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA). Koordynatorem ds. usług cyfrowych zostanie Prezes UKE, a za łamanie DSA grożą kary sięgające 6% światowego obrotu. Najbardziej kontrowersyjny element – administracyjne usuwanie treści uznanych za nielegalne, który był głównym powodem styczniowego weta – rząd wydzielił do osobnego projektu (druk nr 2693). Sejm wciąż nad nim pracuje. Rząd nie porzucił tego pomysłu, tylko go przeniósł.
Wg Instytutu podpisana ustawa nadal budzi jednak poważne wątpliwości:
Osłabia prawo do sądu. Gdy użytkownik pozwie platformę za usunięcie wpisu, a organ administracji wszczął postępowanie w tej samej sprawie, sąd obowiązkowo zawiesza proces – a ustalenia urzędu go wiążą. O granicach wolności słowa przesądzi urzędnik, nie sędzia.
Organ może nakazać dostawcy „uniemożliwienie dostępu do treści”. Stroną tego postępowania jest tylko platforma – autor blokowanego wpisu nie ma w nim nic do powiedzenia.
Zaufane podmioty sygnalizujące, których zgłoszenia platformy rozpatrują priorytetowo, nie muszą spełniać żadnych konkretnych wymogów niezależności – także finansowej. Status mógłby uzyskać podmiot w całości utrzymywany z publicznych pieniędzy.
Ustawa pozwala tym podmiotom wytaczać powództwa i wstępować do procesów – czego DSA nie przewiduje. Ten sam podmiot może zgłaszać treści do usunięcia i występować w sądowych sporach o moderację. Jak pokazał przykład niedawnych wyborów na Węgrzech, cenzurowanie treści przez zaufane podmioty – nawet prawdziwych – wpłynęło na wynik głosowania. Zasadne są obawy, czy podobne próby nie czekają Polski przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu i Senatu. Rzeczywista batalia rozegra się o druk nr 2693. Sama idea usuwania treści decyzją urzędnika wciąż pozostaje mocno wątpliwa z punktu widzenia prawa do sądu.
Mój komentarz.
Pomyśleć, że nie ma jeszcze biblijnego Wielkiego Ucisku, a już teraz zbliża się kneblowanie ust ludziom ostrzegającym o totalitaryzmie. I szczerze powiedziawszy nie łudziłem się przed wyborami prezydenckimi w Polsce, że Nawrocki będzie reprezentantem ludu. Większość głosowała na niego przeciw Trzaskowskiemu i ludzie zdawali sobie z tego sprawę, a więc Nawrocki nie zawiódł nikogo, kto głosował na niego przeciw Trzaskowskiemu.
No i przypominam:
Jednak należy mieć na uwadze, że PIS niezmiennie jest partią mającą swój udział w budowaniu światowej tyrani (plandemia, wojna na Ukrainie itd). Jak to mówią PIS, PO – jedno zło.
