Mam ten przywilej, że dzięki blogowi i w związku z tym zjazdom, które organizowałem poznałem masę ludzi. Dzięki temu znam dziesiątki historii. Jednym z powtarzających się motywów w tych historiach jest brak wdzięczności. Objawia się on zarówno w związkach małżeńskich jak i w przyjaźniach.
Ogólnie rzecz biorąc uważam, że ludzie nie chcą się nawrócić i przyjść do Boga, ponieważ nie są wdzięczni. Nie chcą być posłuszni Słowu Bożemu ponieważ nie chcą być Bogu wdzięczni. Chcą tylko otrzymywać lecz nic od siebie nie chcą dawać.
Historia o uzdrowieniu trędowatych pokazuje proporcje: ile osób podziękowało Jezusowi:
12) Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka (13) i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. (14) Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. (15) Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, (16) upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. (17) Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?
10% uzdrowionych z poważnej choroby podziękowało Jezusowi.
To pokazuje nie tylko jak niewiele osób jest wdzięczna Bogu za okazane dobro. To samo jest w związkach małżeńskich i w przyjaźniach.
Jeżeli jedna strona tylko daje i wysila się, a druga tego nie docenia, to jest to przejaw pychy. Mało tego, uważam, że jeśli ktoś się w związku małżeńskim stara, a druga osoba tego nie docenia, to oznacza, że chce kontrolować tę drugą osobę przez dystans, chłód i brak docenienia, gdyż jeśli nie będzie chwalić drugiej strony, to w ten sposób będzie utrzymywać taką osobę poprzez pomniejszanie jej wartości w poniżeniu, dzięki czemu będzie ją kontrolować.
Chłód za staranie się, brak „dziękuję” za przysługi, za okazane dobro to techniki ludzi słabych i niecnych, którzy kontrolują tych dobrych.
Od dawna jest mi znana opowieść, która pokazuje ten mechanizm w taki oto sposób:
„Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie. Orzełek wylągł się i wyrastał ze stadem kurcząt. Przez całe życie zachowywał się jak kury, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi szukając robaków, piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu… bo przecież tak własne fruwają koguty.
Minęły lata i pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka. Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając złocistymi skrzydłami. Orzeł patrzył w górę oszołomiony.
– Co to jest? – zapytał kurę stojącą obok.
– To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura. – Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on.Tak więc orzeł więcej już o tym nie myślał. I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie…”
Nie znając swojej tożsamości do końca życia będziesz kurą przebywając razem z kurami. Jeżeli się starasz, robisz co możesz, a mimo to, nie słyszysz dobrego słowa, to kura nie pozwoli Ci być orłem, choćbyś nie wiem jak dobrze latał.
Jezus czyni nas orłami, ale my musimy znać swą tożsamość i wartość w Jezusie.
Na prawdę nie musisz być kurą. Jeśli starasz się być dobrym człowiekiem, dbasz o dom, o najbliższych czy o przyjaciół, ale nie słyszysz dobrego słowa, to oznacza, że nie szanujesz się ponieważ uwierzyłeś/aś, że jesteś kurą…
——-
Jeśli cenisz moją niezależność i czas, jaki poświęcam na analizy wydarzeń lub Słowa Bożego, możesz postawić mi wirtualną kawę lub zostać moim mecenasem:
Bank UniCredit:
92291000062469800209675757
Odbiorca: Piotr
Tytuł koniecznie: BEZINTERESOWNA DAROWIZNA DLA autora detektywprawdy.pl
lub
REVOLUT: Revtag: @detektyw.
LUB anonimowo:
https://buycoffee.to/detektywprawdy
Serdecznie dziękuję. Wszystkiego dobrego.

