Relacja z Wisły

Prawie 20 osób przyjechało do Wisły 2 lipca.

Spotkanie rozpoczęliśmy chrztem.

Sześć osób porzuciło stare ja tego dnia. Chwała Bogu Ojcu.

 

Jest niesamowitym fakt przyjazdu na zjazd 5 osób z Pomorza Zachodniego. Pokonali oni ponad 700km po to tylko aby na jeden dzień spotkać się z innymi chrześcijanami. Coś wspaniałego. Z drugiej strony widać wyraźnie deficyt takich przyjaźni na co dzień.

Chwała Bogu za ich szczęśliwy powrót.

W końcu zobaczyłem face to face  Aldonę, skromną i wrażliwą dziewczynę.

Odwiedziła nas także Kesja.

Po chrzcie udaliśmy się do ogrodu przy domu, w którym  nocowaliśmy.

W przepięknej scenerii na górze tuz pod lasem biesiadowaliśmy wzmacniając się duchowo. Rozpocząłem omawianie tematu animizmu i dwóch źródeł mocy jakie są na świecie.

Po tym była dyskusja, modlitwy, a to wszystko w nastroju radości a i czasem śmiechu.

 

Jednak najbardziej zabawną historią był powrót Jacka i Michała na kwatery. Wynajęli oni noclegi 1,5 km dalej od nas w stronę Wisły.

Kiedy poszli w kierunku swych kwater okazało się, że zabłądzili. Mieli skręcić koło pewnego tartaku. Niestety to nie byl ten tartak 🙂 Po mojej namowie aby skontaktowali się  z właścicielami kwatery okazało się, że poszli on i 5 km dalej niż musieli i to w całkowicie przeciwna stronę bo w stronę Szczyrku. 😀

Jacek jest bardzo radosnym człowiekiem i był to najlepszy joke wieczoru 🙂

Dla mnie osobiście najpiękniejszym widokiem był jednak widok Gosi i Agnieszki żony Wojtusia po chrzcie. Niezwykła radość biła od obu dziewczyn z faktu porzucenia swej starej natury.

Nicnierozumiem czyli Emilia, która już wiele rozumie przyjechała z 11 miesięcznym przesympatycznym dzieckiem głównie po chrzest. Wspaniała potrzeba.

Po chrzest głównie przyjechał także na 3 godziny Krzysiek z pod Warszawy.

Odwiedziły nas  Anna i Agnieszka ze Śląska.

Kesja uczyła nas melodii i prostego tekstu, którego notabene już nie pamiętam 🙂

Jej koleżanka z Czech Hela opowiadała nam natomiast o tym jak Czesi nazywają swoich hokeistów bogami.

Obie wróciły tuz przed północą do swych domów oddalonych o około 20km w asyście błyskawic i płonącej stodoły. jednak Bóg czuwał nad nimi.

Poniżej zatopiony stary Marcin. Jak widać tylko spodenki po nim zostały 🙂

marcin

 

 

Dziękuję Robertowi za fotki.

Niebawem może więcej.

Dziękuje także serdecznie wszystkim kobietom za przygotowanie posiłków, sałatek itp Pyszne ciasto Agnieszki i przesmaczne ciasteczka Gosi.

Dzień zleciał jak jedna godzina.

Chwała Bogu za to zgromadzenie.

 

Dodaj komentarz

  1. Duch Święty ogarnął nas w salce na spotkaniu w niedziele. Wszyscy poczuliśmy się prawdziwym jednym ciałem, jednym kościołem Jezusa Chrystusa. Rzecz niesamowita.
    ps.
    Zdzisław widzę się z Tobą nad morzem za dwa tygodnie. ?

  2. Teraz to dopiero jestem rozradowany, aż się śpiewać chce jak siostra Kesja (zaskoczona zdaje się faktem, że teraz mam krótkie włosy 🙂 ) pokazała! Samopotępienie i prześladujące mnie ostatnio zasmucenie definitywnie odeszło, a ja wstałem z nową siłą, by codziennie umierać dla samego siebie, a żyć dla Pana Jezusa, służąc Mu i pokorniejąc.

    Te dwa dni w górach to były wspaniałe, przepiękne chwile.
    Fakt, może i niekoniecznie myślę w tym momencie o tej naszej jakże spontanicznej pieszym wypadzie tuż przed zmrokiem i burzą do Szczyrku 😀 … Teraz się z tego śmieję, ale szczerze powiedziawszy wtedy do śmiechu to nam zbytnio nie było! Niemniej jednak ta jak to zgrabnie określił brat Zimbarder odebrawszy grubo po 22 telefon od skołowanego mnie “przygoda” pokazała nam, że umiejętność odczytywania mapy i orientacji w terenie nie jest bez znaczenia, nawet jeśli dla mnie pozostaje nieosiągalna 😀 Jak by na to nie patrzeć dostałem też lekcję, by zanadto nie polegać na własnym rozumie 😉

    Ale przede wszystkim miałem tę przyjemność poznać wiele sióstr i braci, których komentarze bardzo lubiłem czytać tu na blogu – choćby Emilię vel NNrozumiem (ależ słodka ta Twoja Martusia!!! 🙂 ) – i cieszyć się tym kontaktem, jaki wszyscy nawiązaliśmy albo już istniejącą więziami, które wzmocniliśmy…
    … no i wreszcie mieć przywilej zaparzyć przywiezioną z czeskiej okolicy Cieszyna herbatkę konopną, której walory smakowe i zdrowotne Aldona i Agnieszka z pewnością doceniły, przynajmniej wnioskując po ich uśmiechach 😉 😀

    Aha, trzeba też zaznaczyć, że stwierdziliśmy jednomyślnie, iż te standardowe dwa dni to tak krótki czas, że któryś z kolejnych zjazdów zdecydowanie powinien być dłuższy. Może kolejny? Naprawdę nie chciało się nam żegnać i wracać. Głód przebywania z naśladowcami Jezusa trudno zaspokoić przebywając ze sobą łącznie “zaledwie” kilkanaście godzin.

    Raz jeszcze dziękuję Panu Jezusowi Chrystusowi, że poprowadził mnie do naszej społeczności. Cudownie było na koniec razem uklęknąć i dziękować Panu za wszystko, co dobre. Dziękuję Mu za naszą grupę i żal mi wszystkich tych, którzy chcą się spierać i nas nie akceptują. Niech Duch Święty prowadzi was wszystkich i napełnia taką radością, jak na tym zjeździe. Módlmy się o siebie. Pokój wam i waszym rodzinom!

  3. No a jak, czekam tylko jak będziecie w okolicy pomorza? Jesli Bog pozwoli to i sie ochszcze i sie spotkamy i bede sie radowac w duchu sw razem z WAMI ? cieszy mi sie micha na samą mysl o Waszym zgromadzeniu 2 dni temu hehe. Az dziewczynie napisalem (niewierząca jeszcze), i ogolnie jakbym mial byc to wlasnie z nią.

    Pozdrawiam Was w imieniu naszego Pana Panów, KRÓLA KRÓLÓW

  4. Mój wyjazd odbył się w lekkiej panice bo się okazało że mój telefon gdzieś wcięło 🙂 na szczęście Marcin mi pomógł i telefon zadryndał gdzieś w głębi torby 🙂 Tak w ogóle to się zastanawiałem gdzie jest dworzec 🙂 ale wszystko się dobrze skończyło. Chwała Jezusowi

    • Krzysztofie, jakże często zasmakowuję tego uczucia lekkiego lub większego zaniepokojenia w chwili, gdy w niemal pustym (przynajmniej w por. z typową zawartością damskiej torebki) plecaku nie mogę odnaleźć portfela albo kluczy. Stąd też podczas tego wyjazdu kilka razy sprawdzałem, czy czasem niczego nie zgubiłem. Tak wyrabia się ostrożność ?

  5. Było miło znowu się spotkać z tymi co już znam i poznać nowe osoby 🙂 Dziękuje w Imię Jezusa.
    Głodu więcej jest na spotkania 🙂
    A no i najważniejsze dla mnie w ciągu tych dni to że mogłem przywieźć do was Aldonę. Że bezpiecznie dotarła na zjazd i do domu to było ważne dla mnie 🙂

  6. A jeszcze jedno pomorze zachodnie wracało do domu przez Monachium. Lekko pobłądziłem za co moich towarzyszy podróży Agnieszki Wojtusia i moją żoneczkę Gosię jeszcze raz przepraszam.
    Ps.
    Następnym razem do Wisły pojedziemy przez
    Giżycko. ?

  7. Me serce się raduje kiedy słyszę, że Bracia i Siostry w zgodzie żyją i wzrastają dzięki łasce naszego Pana Jezus Chrystusa 🙂 Niech was Dobry Pan Bóg błogosławi obficie i prowadzi właściwą wąską ścieżką ku naszej właściwej Ojczyzny, czyli tej w Niebie – Nowe Jeruzalem. Przyszły świat a nie ten teraźniejszy 🙂 Niechaj nic nie trzyma nas w tym świecie, niech letniość odejdzie precz a serca płonące dla Jezusa Chrystusa niech toczą dobry bój wiary i zwyciężają świat 🙂 Chwała Bogu Abrahama Izaaka i Jakuba i Chwała Barankowi Bożemu Jezusowi Chrystusowi 🙂

  8. Kesja uczyła nas melodii i prostego tekstu, którego notabene już nie pamiętam
    “Jezus Chrystus naszym Panem jest
    Allelu-u-u-u-u-uja x2

    On kocha nas
    O-ON KOCHA NAS
    Allelu-u-u-u-u-u-ja x2

    Jezu Chryste Tys naszym Panem jest
    Allelu-u-u-u-u-uja x2

    Ty kochasz nas
    Ty-y kochasz nas
    Allelu-u-u-u-u-uja x2

  9. W waszym pensjonacie ogólnie było ładniej, albowiem podobnie jak w Łomży przebywały tam koty ? U nas na Niedźwiedziej było kameralnie, a właściciele pofatygowali się nawet, by odebrać nas ze Szczyrku, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni, natomiast kotów niestety tam nie zaobserwowałem… 🙁

  10. Ja też moi drodzy dziękuję Wam za spotkanie, czuć było działanie Ducha Świętego, wspaniałe uczucia. A ja miałam dzisiaj w nocy ataki demoniczne, zabralo mi głos ażebym nie mogła wezwać naszego Pana Jezusa. Cały czas trwa walka. Chwała Panu, że nas uwalnia!!! Pozdrawiam wszystkich braci i siostry w wierze 🙂 do następnego spotkania 🙂

  11. Dziękuję za chrzest i za chwile spędzone w otoczeniu braci i sióstr w wierze. Idąc za słowami Piotra ,że po chrzcie mogę być kuszony ale Pan Jezus jest ze mną i żebym o tym nie zapominał ostatniego papierosa zapaliłem w drodze do domu o godz. 23 i do dzisiaj nic. Wiem, że sam nic nie mogę ale z Panem mogę wszystko i to jest piękne.

  12. Hej, nie zasmucajcie się smutnym smutkiem w najbliższy Zjazd znów będzie Zjazd 🙂 Ogólnie to bardzo fajne spotkanie, piękna okolica i wspaniały Boży klimat. Miło było ponownie się spotkać, a także poznać nowych Braci i Siostry w Chrystusie. Było pięknie i wesoło. Pozdrawiam Wojtusia i jego żonę, Marcina i Jego Nowe dziecko Gosię, bardzo miłą i skromną Aldonkę, fajną Agnieszkę z Koszalina, Krzysztofa, Kesję i wszystkich obecnych na spotkaniu w Wiśle oraz czytelników bloga. Już nie mogę się doczekać następnego spotkania.

  13. Jak dobrze wiedzieć że Wy cieszycie się nawzajem swoją ciepłotą, jaka emanuję z Was podczas spotkań.Ja niestety nie mam z czego się cieszyć biorąc pod uwagę jakim potworem się stałem, to gdyby była szansa od razu rzuciłbym wszystko co tu jest przy mnie i pojechał się z Wami spotkać.