Minister ochrony przyrody, Tama Potaka, w rozmowie z Radiem New Zealand nazwał dzikie koty „bezlitosnymi zabójcami”. W kraju, w którym żyje ponad 2,5 miliona zdziczałych kotów, drapieżniki te polują na ptaki, nietoperze i jaszczurki, przyczyniając się m.in. do niemal całkowitego wyginięcia nowozelandziej sieweczki na Wyspie Stewart i do masowych śmierci wąsonosów mniejszych w rejonie góry Ruapehu.
– Aby zwiększyć bioróżnorodność, poprawić dziedzictwo krajobrazowe i przywrócić miejsca pełne rodzimych gatunków, musimy pozbyć się części tych zabójców – mówi Potaka.
https://www.ekologia.pl/wiadomosci/zimni-zabojcy-na-celowniku-nowa-zelandia-planuje-wytepic-dzikie-koty-do-2050-roku/
W Polsce wilki mordują owce i inne zwierzęta ale są pod ochroną. Podobnie kuny, które potrafią zagryźć 10 kur, a tylko jedną zabrać z kurnika. Nie mówiąc o szkodach na tysiące złotych, kiedy osiedlają się w ociepleniach dachowych.
Na czym więc polega hipokryzja systemu bestii?
Obłuda systemu bestii, który panuje na całym świecie polega na wybiórczości ochrony zwierząt. W Polsce za zabicie kuny domowej (która nie jest objęta ochroną, ale jest chroniona przed znęcaniem się) może skończyć się karą do 3 lat więzienia za okrucieństwo. Nieważne, że kuna zagryza kury, czy inne zwierzęta i czyni szkody w domach.
Pragnę przy tym zaznaczyć, iż nie potępiam decyzji nowo zelandzkiego rządu ani nie popieram. Zwracam jedynie uwagę na fakt wybiórczości systemu bestii. I choć sam zastanawiam się, która wersja byłaby zgodna z wolą Bożą, to na ten czas uważam, że to przyroda ma regulować populację danego gatunku, a człowiek chronić swój dobytek…, który jest w rzeczywistości własnością Black Rock.