Portal fakt.pl dokonał dzisiaj bardzo ciekawego wstępu do informacji:
„Trump chwali ukraińskie naloty na Rosję i nagle dostrzega szansę na zwycięstwo Kijowa. Jeśli Zełenski będzie w Białym Domu w piątek, może nawet uzyskać zobowiązanie na zakup pożądanych pocisków manewrujących Tomahawk. Reakcja Moskwy pokazuje, jak bardzo Kreml jest zdenerwowany rozwojem wydarzeń”
fakt.pl
Nigdy nie spodziewałbym się tak sugestywnego wstępu gazety systemowej.
Trump jeszcze przed wyborami oznajmił, że gdyby został prezydentem, to pokój na Ukrainie zostałby osiągnięty w jeden dzień. Teraz wiemy, że blefował.
Kilka razy także pisałem o tym, że Trump spotykał się z Putinem nie w celu osiągnięcia pokoju ale w celu ustaleń wojennych.
Teraz głośno się mówi o dostarczeniu przez USA na Ukrainę rakiet manewrujących Tomahawk. Nie bez znaczenia pozostaje zasięg rakiet do 1500km.
Mało tego, Ukraińcy nie mogą sami odpalać tych rakiet. Mają być one odpalane przez amerykańskie załogi.
To oznacza, że Stany Zjednoczone oficjalnie wezmą udział w wojnie przeciw Rosji.
Oczywiście Rosja gdyby była suwerenna nie chazarska już dawno temu miała wiele pretekstów do zaatakowania bestię z ziemi, ale w związku z tym, że serwują nam farsę, która nie ma końca pozwalają sobie na jeszcze więcej.
Tomahawki mają być używane w głąb Rosji. Cele zostaną namierzone za pomocą satelitów USA.
Jeśli ludzkość nie rozumie tego, że jeśli Rosja nie „odwdzięczy się” USA za Tomahawki, to będzie to jeden z kolejnych bardzo mocnych dowodów na kuriozalność działań wojennych.
W drugim wariancie mniej dla nas optymistycznym może dojść do odwetu udawanego ale jednak Rosji na Ameryce.
Najprościej byłoby Rosji zaatakować …. amerykańskie bazy wojskowe w Anglii.
Trump spotyka się z Zełeńskim w piątek aby ustalić na jaka pomoc z USA może liczyć Ukraina. To będzie ważny dzień dla przyszłości Europy.