Kolekcjonujmy te rosyjskie domniemania i informacje. Patrzmy na ręce koniowi trojańskiemu.
Na Telegramie rozchodzi się informacja pochodząca rzekomo z rosyjskiego wywiadu, która zakłada prowokację ukraińską czy jak to my nazywamy fałszywą flagę:
„Intryga ma rozgrywać się wokół zrzuconej na terytorium Polski grupy dywersyjno-rozpoznawczej, rzekomo składającej się z żołnierzy rosyjskich i białoruskich oddziałów specjalnych. Kandydaci do udziału w inscenizacji zostali wyselekcjonowani. To walczący po stronie Sił Zbrojnych Ukrainy bojownicy z „Legionu Wolna Rosja’” oraz białoruskiego „pułku im. K. Kalinowskiego” – podaje biuro prasowe Służby Wywiadu Zagranicznego FR. I dalej: „Po „ujawnieniu i zneutralizowaniu” grupy dywersyjnej przez polskie służby członkowie grupy wystąpią przed mediami i złożą zeznania obciążające Rosję i Białoruś o próbę destabilizacji sytuacji w Polsce. Na tle serii wydarzeń z „przypadkami wtargnięć rosyjskich dronów” do państw Europy takie zdarzenie nie powinno pozostawić u polskich i innych europejskich odbiorców wątpliwości, że za wszystkimi wrogimi akcjami stoją Moskwa i Mińsk”.
Mamy chyba do czynienia z jakąś dziwną wojną dezinformacyjną i dopiero z czasem okaże się o co w niej chodziło.