Wczoraj wieczorem napisałem tekst pt. „Zycie”. Tekst już wykasowałem. Napisałem w nim o tym, jak to pewien jutuber zanegował moje cytowanie planu wojny z Iranem, na który natrafiłem kilka dni temu. W filmie wielokrotnie użyłem słowa „jeśli” lub że „być może jest to dezinformacja”. Jutuber ocenił, że propaguje kłamstwa o istnieniu broni nuklearnej i że straszę. Napisałem więc, że nie potwierdziłem istnienia broni nuklearnej, a jedynie zacytowałem część planu inwazji na Iran i wojny światowej ze wzmianką o broni nuklearnej, chociaż przecież mogą ogłosić jeśli już użycie takiej broni a zrobić to w inny sposób. Nie odpowiadam także za odbiór informacji jakie przedstawiam. Ja i moi Bracie i Siostry nie boimy się, a jeśli ktoś się boi to oznacza, że jest słabej wiary i nie powinien czytywać mego bloga…
Napisałem do Jutubera. Po ciężkiej wymianie zdań uznaliśmy, że teologicznie różnimy się, a ów jutuber napisał, że jest w fazie poszukiwań. Summa summarum pogodziliśmy się w poróżnieniu. To są wspaniałe chwile, kiedy ze zła robi się pokój.
Ogólnie rzecz ujmując uważam, że my ludzie nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Wolimy przyszyć komuś łatkę niż zwrócić się do danej osoby z prośbą o wyjaśnienie. Czymś innym są wypowiedziane słowa wprost…
Nie mniej jednak zbudowała mnie wymiana zdań w poróżnieniu i chwała za to Jezusowi, gdyż żaden z nas nie upierał się w swoim gniewie. To też pokazuje, że da się rozmawiać jeśli jest taka wola.