Żenujący festiwal współczucia i kondolencji z udziałem polityków ma miejsce w związku ze strzelaniną w Krakowie. Ci sami politycy, którzy przez cały rok wykańczają Polaków ekonomicznie, fiskalnie, zdrowotnie i być może niebawem militarnie podczepiają się pod tragedię chcąc się wypromować. Tak jakby śmierć od pistoletu była bardziej ofiarna i męczeńska niż śmierć od raka, zawału serca czy od „dzganek”, które tak promowali mocno. Żałosny festiwal obłudy ludzi w garniturach.
Współczuję rodzinom ofiar tak samo jak tym, którzy w tym roku stracili swoich bliskich. Ale też współczuję rodzinom Ukraińców, którzy zostali wciągnięci do furgonetek przez hycli wojskowych a następnie zginęli na froncie. Współczuję rodzinom rosyjskich mężczyzn, którzy zostali przez Putina potraktowani tak samo jak Ukraińcy przez Zełeńskiego jako mięso armatnie.
Współczuję także Polakom wybierającym POPIS.
Kto wie jak to teraz wykorzystają i kim był napastnik. Oby nie zrobiono z niego drugiego Brejvicka.
