YT sugeruje mi wiele filmów o rapture. Nie oglądam ich, ale odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy jest ich więcej. Nie wierzę ani jednemu filmikowi i mam do tego prawo. Zmłóciłem takich jeszcze w latach 2014-2017 dziesiątki.
Jednakowoż wydaję mi się, że wielu wierzących żyje na oparach, jest u kresu wytrzymałości tak jakby coś wielkiego miało się wydarzyć. Zaznaczam, że nie jestem prorokiem i za takiego się nie uznaję. Tak w ogóle chrześcijanie powinni wiedzieć co oznacza słowo prorok. Jest to osoba mówiąca z natchnienia Bożego i nie oznacza to, że jak ktoś ładnie mówi o Bogu to jest prorokiem. Nie, tak nie jest. Prorokiem jest w czasach obecnych wierzący, który czasem mówi z natchnienia Bożego w celu zawrócenia innych ze złych ścieżek.
Termin ten wywodzi się prawdopodobnie z języka akadyjskiego (nabû / nabāʾum), co oznacza dosłownie „ten, który został powołany”, „wołający” lub „wzywający”. To ludzie wzywający do nawrócenia. To tak ku wyjaśnieniu, bo jest wiele nieporozumień w tej kwestii. Sam Paweł wyzywał aby modlić się o dar powołania do wzywania:
(1) Dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować.
(1 list do Koryntian 14:1)
W rozumieniu Pawła wierzący mają modlić się o dar „wołającego”. Dodałbym wołającego na pustyni, bo żyjemy na pustyni duchowej..
Mając to na uwadze zaznaczam, iż nie piszę tego z pozycji proroka. Bardziej piszę jako człowiek asymilujący się z wierzącymi, którzy przechodzą ucisk i wiem, że są różne spojrzenia na harpazo. Niemal żadnych nie odrzucam. Biorę pod uwagę zarówno przed jak i po WU. przemawiają do mnie tak samo argumenty pozostania w celu ratowania innych i głoszenia Królestwa Bożego w tym ciężkim czasie jak i to, że Bóg nie przeznaczył nas na gniew…
Summa summarum nie nastawiam się na rapture z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że można się zawieść. Po drugie dlatego, że wprowadza sie człowiek w syndrom ucieczki. Po trzecie nie czuję się godny.
Jednak patrząc na zatwardziałość serc ludzi i brak zainteresowania Bogiem uważam, że wiele tutaj na ten czas nie wskóramy. Jest za dobrze. Ludzie przychodzą do Boga kiedy jest źle… Owszem, niebawem może być źle, ale patrząc na postępujące zło nie wydaję mi się, aby coś się zmieniło. Oczywiście zawsze będą dochodzić do grona wierzących biblijnie jakieś jednostki, czy to teraz czy za dwa lata. Tylko nie na skalę masową. Nie będzie pospolitego ruszenia jak to obiecują charyzmatycy. W moim przekonaniu dojdzie do takiej sytuacji dopiero kiedy Bóg zacznie interweniować w sposób ponadnaturalny. To zaś oznacza, że nasza rola jest niewielka, a dowodem na to niech będą wszyscy nasi znajomi i rodziny mający Boga za kogoś nierealnego… Uważam, że jesteśmy tutaj na ziemi niepotrzebni… Kto wie, może część tych ludzi z filmów o rapture ma dobry kontakt z Bogiem, może jesteśmy lub część jest blisko mety…
Nawet jeśli ja bym się nie załapał chciałbym aby tak się stało. Ludzie Boży zasługują na wolność……

Ja już jedno wiem. Jestem na wyczerpaniu i mnie czeka jezioro ognia. 😭😔