Po raz pierwszy od zakończenia I wojny światowej w Europie umiera więcej ludzi niż się rodzi, wynika z danych opublikowanych przez francuski urząd statystyczny INSEE. Tendencja ta dotyczy obecnie całego kontynentu, w tym krajów, w których wskaźniki dzietności były kiedyś stosunkowo wysokie.W swoim corocznym raporcie demograficznym INSEE poinformował, że w 2025 roku liczba zgonów w Europie przewyższyła liczbę urodzeń. W raporcie argumentuje się, że sytuacja ta nie jest spowodowana bardzo dużym wzrostem śmiertelności, lecz trwałym spadkiem liczby urodzeń w połączeniu ze starzeniem się społeczeństwa, pisze brusselssignal.eu.Na przykład we Francji w 2025 roku zmarło 651 000 osób, podczas gdy urodziło się 645 000 dzieci – różnica wynosi 6000. Po raz pierwszy od zakończenia I wojny światowej naturalny bilans ludności stał się ujemny.„To bardzo logiczna ewolucja demograficzna” – powiedział Peter Vanden Houte, główny ekonomista ING Belgium.„Od początku lat 70., wraz z pojawieniem się pigułki antykoncepcyjnej, liczba urodzeń w Europie gwałtownie spadła” – powiedział. „Wyż demograficzny lat 50. i 60. stopniowo stał się największą grupą ludności”.
Jednocześnie – wyjaśnił – „liczba kobiet w wieku rozrodczym uległa strukturalnemu zmniejszeniu”, a „w ostatnich latach zaobserwowaliśmy również znaczący wzrost wieku, w którym kobiety rodzą pierwsze dziecko”.„Oznacza to, że rodzi się mniej dzieci, a wśród pokolenia wyżu demograficznego, pokolenia powojennego, liczba zgonów rośnie” – powiedział Vanden Houte.Według danych INSEE, zmiana ta jest wynikiem długoterminowych trendów. Liczba urodzeń spada nieprzerwanie od 2007 roku. W ubiegłym roku liczba urodzeń spadła do najniższego poziomu od 1918 roku, podczas gdy liczba zgonów nadal rosła wraz z wiekiem wyżu demograficznego.Według INSEE, średnia liczba dzieci przypadająca na kobietę spadła do poziomu nienotowanego od 1918 roku. Jednocześnie, pomimo braku poważnych kryzysów zdrowotnych, rośnie liczba zgonów, ponieważ społeczeństwo się starzeje.Podobne wzorce demograficzne można zaobserwować w całej Europie.Zsolt Darvas, badacz z think tanku Bruegel, twierdzi, że spadek demograficzny nie jest już problemem ograniczonym do południowej Europy, lecz problemem uogólnionym. Zwraca uwagę, że we wszystkich gospodarkach rozwiniętych współczynnik dzietności jest znacznie niższy niż poziom niezbędny do utrzymania populacji, oscylując wokół 1,6 dziecka na kobietę.Nawet w Skandynawii, gdzie polityka społeczna jest uznawana za modelową, spadek ten można spowolnić, ale nie odwrócić. W krajach, które wprowadziły zachęty finansowe w celu zwiększenia wskaźnika urodzeń, takich jak Węgry, wskaźniki dzietności nadal spadają, co potwierdza, że problem ma charakter strukturalny i długotrwały.W 2024 roku, poza Francją, tylko pięć krajów odnotowało dodatni bilans naturalny: Irlandia, Szwecja, Cypr, Luksemburg i Malta. Dania była w równowadze.
brusselssignal.eu/2026/01/more-deaths-than-births-in-europe-for-the-first-time-since-1918/
Osobiście uważam, że raport jest nie do końca rzetelny, choćby z uwagi na fakt, że nie wzięto pod uwagę liczby zgonów osób, które poddały się dźgance mRNA.
Inną kategorią niezbadaną jest brak uwzględnienia napływu imigrantów, którzy nie są rdzennymi Europejczykami, a to oznacza, że realia są znacznie bardziej dramatyczne.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Zarówno politycy PO jak i politycy PIS chwalą się swoimi osiągnięciami. Jednak statystyki są bezwzględne. Reżimowe rządy w każdym europejskim kraju powodują, że Europejczycy nie czują się na siłach zakładać rodziny w innym modelu niż 2+1. Innym faktem jest przesiąknięcie amerykanizacją (bestyjazacją). Wygodnictwo, hedonizm, kult sukcesu nie sprzyjają zakładaniu rodzin.
Wszystko jest względne… Dokładnie rok temu Eurostat nadał tytuł swojemu opracowaniu: „Nadmierna śmiertelność spadła w Europie”.
https://pl.euronews.com/europa/2025/01/22/eurostat-nadmierna-smiertelnosc-spadla-w-europie
Tak, zgadza się i nie stoi to w sprzeczności z myślą przewodnią artykułu o tym, że „po raz pierwszy od zakończenia I wojny światowej w Europie umiera więcej ludzi niż się rodzi”, gdyż owa nadmierna śmiertelność spadła z uwagi na zakończenie akcji OSTATNIA PROSTA……
Kto miał zejść zszedł.
Trwa walka z chrześcijaństwem i to nominalnym. Nawet to letnie chrześcijaństwo przeszkadza ludziom spod znaku saturnowej bestii. Tak bardzo troszczą się o klimat, sanepid o nasze zdrowie, minister rolnictwa o niepryskane warzywa i owoce, minister kultury o moralność biblijną (sarkazmy) itd. itd., że mamy ujemny przyrost naturalny.
