Chrześcijanie biblijni. Nie wierz tak jak autorytety świata. W Jezusa wierz!

Chrześcijanie biblijni. Prawda dla NAŚLADOWCÓW JEZUSA CHRYSTUSA "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"

Świadectwo Karola.

Owo świadectwo nie jest może jakoś porywające, czy szokujące jak niektórzy by oczekiwali, ale pokazuje ciężką drogę chrześcijanina walczącego z sobą i światem duchowym, którego nie widać. Z pokusami, z odejściem od Boga.

 

__________________

 

Witajcie

Łaska Wam i Pokój od Boga Ojca i Pana naszego, Yahusha Mesjasza.

Ten tekts, to świadectwo. Pisząc te słowa, nie wiem jeszcze co w tym zawre a co nie. Nie wiem jak ten tekst będzie długi a co nie. Poprawek, zbytnio nie będę robił, piszęna spontanie. Możesz to czytać na stronie detektywa, a możesz na grupie. W tym pierwszym przypadku, powiem Ci tylko tyle, że mam na imię Karol i kiedyś udzielałem się dosyć często a teraz rzadziej. W tym drugim przypadku, to pewnie wiesz kim jestem i bardzo możliwe że jakiś czas temu poznalibyśmy się osobiście (wiele bym dał by to stało się znowu. Poznań jest strasznie daleko, ale jeśli Bóg pozwoli to będę) W tej chwili jest 7.04.2018, godzina 00:20. Jak już wspomniałem, nazywam się Karol i mam 21 lat. Przedstawiam się, bo niezależnie czy czytasz to na stronie czy na fanpage, wersja będzie ta sama, jedyna różnica będzie w jawności mojej tożsamości, której nie chce na blogu podawać, gdyż jest wielu, którzy plują jadem na blog i na osobę Piotra a i mi się oberwało, lecz nie będę tu nikogo przywoływał z nazwiska, kto czyta blog w miarę regularnie i od dłuższego czasu, ten domyśla się o co chodzi. Ale koniec o tych z jadem, to moje świadectwo.

Moje “nawrócenie” (cudzysłów wytłumacze dalej) miało miejsce na przełomie listopada i grudnia 2015 roku, czyli miałem wtedy 19 lat. Był późny wieczór, ja oglądałem sobie filmiki na youtube i nagle zaciekawił mnie pewien filmik na yt, którego nazwa jawno wskazywała na tematykę chrześcijańską. Obejrzałem i coś mnie poruszyło. Następnego dnia, hurtem obejrzałem prawie wszystko z tego kanału. Uwierzyłem w tą doktrynę. Katolicyzm stał się dla mnie fałszem. To było kilka dni, przez te kilka dni chodziła za mną potrzeba chrztu i już po kilku dniach zostałem ochrzczony, jako człowiek świadomy swej decyzji. To był piękny okres, okres ciągłego wzrostu. Moje wady odchodziły po kolei, jedna za drugą, stałem się spokojnym i opanowanym człowiekiem. Najlepszy okres w moim życiu. Niestety, to co piękne szybko się kończy. W międzyczasie dowiedziałem się, że strona przez którą się nawróciłem to grupa heretyków. Był to dla mnie cios, długi czas nie chciałem tego przyjąć do siebie, ale niestety, prawda była bezlitosna. Ale to mnie nie złamało. Apogeum tego okresu było wtedy, gdy zacząłem obchodzić szabat, obchodzić święta i przestrzegać Tory. Nie miałem żadnego zboru i byłem młody w wierze i robiłem to tak, jak mogłem (dwudziestolatek bez pracy na utrzymaniu jednego rodzica który był katolikiem ;p). Raz do święta paschy jako wina użyłem soku z arbuza. Macy niestety nie miałem, przez tydzień święta pszaśników moim głównym pożywieniem były ogórki ze słoików . To był piękny okres. Ale jak już wspomniałem, nie trwało to wieczne. Swego czasu trafiłem na pewną, strasznie heretycką stronę. Przeklęty niech będzie ten dzień, przeklęta ta strona i przeklęty diabeł który to wymyślił. Dla człowieka który to napisał, może jeszcze jest nadzieja. Strona ta w skrócie nauczała totalnie odjechanego kalwinizmu, nauczała że grzech nie istnieje, można robić wszystkobo i tak wszystko jest już góry zaplanowane. Ja głupi uwierzyłem, bo wtedy…chciałem uwierzyć. Ja głupi uwierzyłem w to i głupi..ucieszyłem się, że nie muszę się męczyć. W jeden dzień wróciłem do prawie wszystkich swych grzechów. Bo myślałem, że skoro się ochrzciłem to jestem wybrany do zbawienia.

Ale potem przyszło pytanie “skąd to wiem” byłem przerażony tym, że mogę zostać potępiony, niezależnie od tego co zrobię. Trwało to kilka dni, później porównałem to sobie z Biblią i wyszło mi, że to się nie zgadza. Przez tą stronę odszedłem od Tory, od prawdy. Szybko się opamiętałem, ale niestety, nie było już tak pięknie. Grzech zagościł w moim życiu. Nie miałem progresu a ciągły regres. Niby tam wiedziałem że robię źle i modliłem się do Boga, ale nie czułem żalu tak naprawdę. Chciałem tego grzechu, przedkładałem rozkosz grzechu, nad Bożą łaskę. Coraz bardziej i bardziej. Byłem sam, samotny. Wirtualna relacja to tylko nędzna namiastka (bez urazy Piotr, bardzo cenie Twoją pracę blogera, ale wirtual nie daje tego poczucia obcowania z drugim człowiekiem. ). Aż przyszedł wrzesień 2016. Końcówka września. Jak grom z jasnego nieba, pewien znajomy zapytał się mnie, czy chce pojechać na zjazd. Nie namyślałem się nawet 5 minut i 1.10.2016, dane mi było pierwszy raz spotkać się z innymi wierzącymi (odliczacjąc chrzest oczywiście). Pojechaliśmy, było skromnie, kilka osób, ale i tak było świetnie. Lecz była to tylko namiastka tego, co działo się w marcu 2017. Ahh, było chyba ze 30 osób a może i więcej. Atmosfera niesamowita. Nie sposób tego opisać słowami. Kto jeszcze nie był, to niech szybko to nadrobi. Z tego miejsca dziękuje wszystkim osobom, które były na zjeździe zarówno w październiku jak i w marcu. Jakieś 2-3 miesiące później znalazłem sobie zbór a dokładniej to grupę domową. Szabatująca, obchodząca święta, po prostu dokładnie to, czego szukałem. A znalazłem ją już w momencie, gdy miałem już jechać do zboru niedzielnego. Ot, ostatni wynik w google jeszcze kliknąłem i znalazłem ;p. Niestety, ani zjazdy, ani zbór nie zatrzymały mojego regresu. Brnąłem w coraz głębsze bagno. I przyszedł sierpień’18. wyprowadziłem się z domu rodzinnego, właśnie do tej grupy domowej. Chciałem zacząć nowe życie, nauczyć się żyć bez grzechów, które nęciły mnie w domu. Ale gdzie tam, nie pomogło. 2-3 tygodnie później wróciłem na stare śmieci, a mój upadek stał się zupełny. Przestałem całkowicie zważać na Biblie, braci i siostry w wierze ignorowałem, nie modliłem się..jednym słowem, 1 demon wyszedł a wlazło 10 jeszcze gorszych. Lecz upadek był nie tylko w grzechu, ale także upadek powodował różne problemy i to coraz gorsze. Głównie finansowe, powodowane przez moje lenistwo. Ale spokojnie, nie chce prosić o pomoc, dam sobie radę, tylko najpierw muszę naprawić relacje z Bogiem. Teraz, pierwszy raz od dawien dawna, nie czuje się z grzechem tak, że wiem że zrobiłem źle i muszę przeprosić Boga..nie idę z tym, jak do obowiązku, jak przeciętny katolik do spowiedzi, że wyklepię formułkę przy spowiedzi, odmówię 5 zdrowasiek i dalej plotkować “a skond somsiad wziął na to pieniążki, pewno ukrad złodziej jeden ” ;p. taki żarcik oczywiście z tym cytatem  Gdy zgrzeszyłem, czuje się z tym źle. jasne, nie mam tego z każdym grzechem niestety, ale powoli, bez nerwów. W pewnym sensie ucze się wszystkiego od nowa. Doradzano mi wyjazd do Krotoszyna. Ale to nie byłoby rozwiązanie. Nie można zrobić tak, że pojade sie uwalniać i będzie cacy. Problemem jest nastawienia. I po drugie, nie możemy mówić że “musimy pojechać aż do Krotoszyna, bo tam nas uwolnią”. Ale Krotoszyn nie ma nic, czego nie miałbym w bliższej odległości u braci i sióstr w zborze. Gdybym jechał te setki kilometrów by “się uwolnić” to czy nie byłoby to w pewnym sensie bałwochwalstwo, ale pokładanie zbytniej ufności w człowieku? Niech każdy odpowie sobie w zgodzie z własnym sumieniem, nie chce tu robić jakieś dogmatu, albo paradygmatu (nowe określenie wczoraj poznałem, przy okazji oglądania flmu z kanału “cienie przyszłości” o ewolucjoniźmie. Pozdrawiam, szanuje bardzo waszą robotę, może też tu zaglądacie ;p ogólnie adwentyści są przezemnie jedną z najbardziej szanowanych denominacji, tym bardziej boli mnie że i oni zaczynają skręcać w ekumenie. oczywiście nie mówię tu o cieniach..).

Czy powinienem tu pisać kim byłem kiedyś, kim jest moja rodzina, znajomi, sąsiedzi…To, kim byłem
kiedyś, teraz nie ma znaczenia. Ważne kim jestem teraz. Wyznawać grzechów, się nie wstydze. Masturbacja, gry video, lenistwo, obżarstwo, łamanie szabatu i Tory, kradzież, brak szacunku do rodziców, wulgaryzmy, pijaństwo (znaczy nie że alkoholikiem jestem, ale zdarza mi się wypić za dużo. ale to rzadkość). Moja rodzina? Tak, tu mógłbym się rozpisać. I w sumie jest pewna tajemica. Tajemnica, którą chciałem wyjawić kiedyś tam, na zjeździe. Nie wyjawiłem jej w zborze, nie wyjawiłem jej na zjeździe. Nie wyjawiałem jej nikomu, wiedzą o tym tylko Ci, którzy są z jednej wsi, bo jak to na wsi, każdy wie o wszystkim. Ciężko mi o tym pisać i nie chce tego robić ale w Mesjaszaszu jesteśmy jednym ciałem, jedną rodziną. Nagle złapał mnie nagły ucisk w brzuchu i zachciał mi się wypróżnić, więc może ktoś nie chce bym to robił. Mój ojciec jest alkoholikiem. Trochę ulżyło, ale jeszcze tego nie posłałem, mogę to skasować. Jest alkoholikiem, odkąd pamiętam. Moje uczucia do niego? Nienawiść. Nie raz wyobrażałemsobie, jak kona pod moimi stopami, z rozciętym gardłem, rozpaczliwie próbująć złapać oddech. Nie raz wyobrażałem sobie, jak torturuje go całymi dniami, a on błaga mnie, bym posłał go do piekła. całe noce spędzałem na myśleniu, jak by go zabić w taki sposób, by nie pójść do więzienia. Ja mam 21 lat a skoro nie pamiętam by nie był alkoholikiem to wyobraźcie sobie, jakie miałem dzieciństwo. Całe dzieciństwo wstyd przed kolegami. wstyd przed ludźmi. Wstyd w rodzinie. mieszkam z nim pod jednym dachem. zagrożenia nie ma zbytnio, nie jest z tych co katowali rodzine, tylko napije się i wykrzykuje obelgi. siedzi w swoim pokoju (są dwa pokoje i kuchnia i on śpi w kuchni. sam. przynajmniej mniej go słychać. w drugim pokoju jestem ja i brat, starszy o niecałe 9 lat. w trzecim pokoju matka, zajęła pokój po siostrze, która się już wyprowadziła, starsza ode mnie o 7 lat. ogólnie mam dwójkę rodzeństwa w chwili obecnej. moja najstarsza siostra i jednocześnie pierworodna, zmarła kilka dni po porodzie. byłaby rok starsza od mojego brata.) Nie raz go pobiłem, nie raz się z nim wykłócałem. ale matka zawsze nas rozdzielała, więc zbytnio krzywdy mu nie zrobiłem (raz, gdy jeszcze byłem chyba w gimnazjum i trochę się bałem go uderzyć, to użyłem metalowej rurki i poszło sporo krwi, ale szybko się zasklepiła, ojciec na drugi dzień mówił, że nie pamięta co się stało i czemu ma rękę rozciętą. choć osobiście w to nie wierze, ale to nieistotne). nie rozmawiamy w ogóle bo i ja nie wiem co mu powiedzieć, nawet jak go zobaczę trzeźwego. syf w jego “kąciku” że masakra. Nie raz go prosiłem i nie raz go prosiła matka, nie raz był upominany. Nawet jak pracował to większość przepijał i był na utrzymaniu matki a teraz także na moim i brata. I co ja mam powiedzieć więcej? Nie wiem..

A reszta to standardowo, mniej lub bardziej praktykujący katolicy, chodzący do kościoła albo co niedziela, albo co święta, więc nie napisałbym tu nic, czego byście nie czytali w wyznaniach innych. Kiedyś, gdy byłem bliżej Boga to trochę tam było zgrzytów (choć tu dalej opisze pewną sytuację) i obraz w moim kierunku, ale nic specjalnego. Teraz nie ma, ale jeszcze nie jestem tak blisko Boga jakbym chciał.

A sytuacja, którą wspomniałem, miała miejsca na imieniach mojej ciotki. To był chyba maj, 2016. Napewno 2016. Była sobota i zostałem na niedzielę. Niedziela przy stole, wszyscy w kościele i się mnie pytają, dlaczego nie byłem w kościele. odpowiedziałem, że jestem protesntantem. Próbowałem wytłumaczyć co i jak, ale zaraz jazgot się podniósł, demon zaczął szaleć. Dostałem jednopytanie, wypowiedziałem pół odpowiedzi i drugie pytanie. Zaczęli mi wytykać wszystkie moje wady a inna ciotka powiedziała, że należałoby mnie ubezwłasnowolinić. To nic, że nie miałem nawet 20 lat i dopiero wchodziłem w dorosłe życie. Zero dyskusji, tylko obelgi. Popłakałem się i moja matka też się popłakała.
Ale wybaczyłem im, choć resztę niedzieli przesiedziałem praktycznie w odosobnieniu od nich. mój wujek nawet chciał wyrzucić ciotkę z domu (tak w skrócie..imieniny były u ciotki a. ciotka b nazwała mniepsycholem. ciotka a i ciotka b to siostry a wujek to ich brat i chciał wyrzucić ciotkę b, krzycząc że każdy ma swoje zdanie. zaraz został obezwładniony przez pozostałą część mężczyzn.). Ja przeprosiłem wszystkich, choć nie miałem za bardzo za co. A mnie do dziś nie przeprosił NIKT.

I to chyba wszystko co chce napisać. A może kiedyś napisze coś jeszcze?

Łaska wam i Pokój od Boga Ojca i Pana naszego, Yahusha Mesjasza.

ps. z dzisiaj, 7/04/18 16:32. Widzę tu na grupie wiele osób, których nie znam (albo nie pamiętam że znam, bo z marcowego zjazdu w zeszłym roku, zapomniałem z połowy osób.) To nic. Ktoś was tutaj dodał, ktoś z tych, komu mam podstawy zaufać, więc zaufam i wam. Takie zaufanie pośrednie . Kopiowanie świadectwa dozwolone, lecz proszę nie podawać mego nazwiska, bez mojej zgody.

 

_____________

Mamy tu jakże wyraźny pod koniec miecz Jezusa. Jest zło, grzech, ale jak widzimy zawsze ma ono swoje źródło. Niewiadomo tak naprawdę gdzie, bo tata mógł tez juz otrzymać gdzieś zło i to niekoniecznie od rodziców, ale np kolegów. Zło ma swój proces. Grunt to przerwać ten proces, a można tego dokonać w Jezusie.

Co do mnie. Nigdy nie mówiłem żeby nie brać udziału w społeczności w realu. Pisałem że nie ma dla mnie w Kielcach dobrej denominacji. Chętnie bym uczęszczał np na nabożeństwa Mirosława Kulca lub pastora Jarosza ze Słupska.  Nie  mniej jednak jak słusznie zauważył Karol mamy jeszcze zjazdy. Najbliższy w Poznaniu.

 

To co ważne jeszcze to, że standardowo na początku czujemy się happy po przebudzeniu, czy narodzeniu, a zaraz po tym przychodzą ataki. To jest dobry objaw. To jest znak, że jesteśmy na dobrej drodze.

 

Chciałbym wesprzeć wszystkich zmagających się z problemami i swoimi grzechami. Nie znam ani jednego człowieka, który porzuciłby wszystkie swoje grzechy w ciągu jednego dnia. To jest praca czasem na lata, co wcale nie daje furtki do grzechu. Wprost przeciwnie, daje przystęp demonom. To one nas kształtują także poprzez to, że grzeszymy. Ostatecznie brzydzimy się grzechu.

 

ps

 

Dzisiaj mało tekstów aż do jutra ponieważ “nakręcałem” pierwszy filmik i niestety nie dość, że trwa 44 minuty a w związku z tym będzie się wgrywał okolo 10 godzin, to jeszcze komp mi rano padł.

 

 

Updated: 9 kwietnia 2018 — 20:13

35 komentarzy

Add a Comment
  1. Skąd ja to znam… Pozdrawiam Was wszystkich i życzę abysmy z pomocą Pana, wygrali tą wojne
    Ja to czasami sam sie zastanawiam, czy wogole chce ją wygrac…

    Cialo swoje,Duch swoje. Pamietajmy ze ten kto wygra, otrzyma wieniec zycia. (Jesli dobrze pamiętam)

    1. dobrze, że masz świadomość walki i że masz nadzieję, nie poddajesz się.

    2. Też się nad tym zastanawiałem. I dochodziłem do wniosku, że nie chcę. Jedyne co mi z tego wyszło to bluźnienie Bogu, ból egzystencjalny, nienawiść do siebie i życia, chęć śmierci, problemy finansowe oraz lawina idiotycznych decyzji.

      1. Wreszcie ktoś napisał, jak to jest po nawróceniu. Nie jest łatwo. Rzeczywiście przed nawróceniem nie ma żalu, że się zgrzeszyło. Dziękuję za Twoje świadectwo. Grunt to się nie poddawać. Zastanawia mnie Yahusha Mesjasz. Przepraszam, ale pierwszy raz się z tym spotykam 🙂

        1. Czyżby Michał Mazur? “Witajcie w imieniu Yahuszy Mesjasza, na jego imię każdy demon się przestrasza!”

          1. Cóż, to prawda, to Michał Mazur przekonał mnie do świętowania szabatu, gdyż po dyskusji z nim w komentarzu on nagrał filmik po którym byłem już pozbawiony argumentów. Ale to nie on mnie przekonał, przekonał mnie do tego Brat Damian Maroń, jednym ze swoich postów na fb. wcześniej używałem imienia “Yeshua” ale to raczej nie od Mazura się zaczęło i szczerze mówiąc to nie pamiętam. Jak będę miał więcej czasu to może kiedyś podeśle jakieś argumenty za tym (czyt. o ile nie zapomnę tego zrobić w weekend) dziś jestem już padnięty po pracy i za pół godziny idę spać. Tak w skrócie rzecz ujmując to niezależnie od tego jak sławny jest człowiek, zawsze nazywa się go takim imieniem, jakie nosi w swoim kraju (np. vladimir putin zamiast włodzimierz putin) dlatego uważam, że ujmą dla Syna Bożego jest nazywanie Go spolszczoną wersją Jego imienia (mało tego, to jest spolszczenie z greckiej wersji, podwójna ujma) i nazywam Go tak, jak naprawdę miał na imię. Sam nie był bym zachwycony, gdyby ktoś nazywał mnie “Charles” albo “Carl” w oficjalnej rozmowie. Imienia “Jezus” używam tylko w kontaktach z ludźmi, którzy mogliby się zgorszyć na dźwięk hebrajskiego imienia i nie wyglądają na takich, którzy mogliby to zrozumieć (czyli np. przeciętni katolicy)

            1. Jestem wierna Ewangelii, którą po raz pierwszy usłyszałam. Nie potrafiłabym zwracać się do Pana Jezusa po hebrajsku. Po pierwsze, nie znam tego imienia, nigdy wcześniej nie widziałam go na oczy. Nie wiem czy to prawda. Zawsze będę się do niego zwracać imieniem Jezus. Poczytałam trochę o zborach mesjańskich i niestety to wszystko mnie nie przekonuje, wręcz widzę tu pułapkę. Dlaczego akurat teraz ktoś postanowił tak to wszystko zagmatwać. Moim zdaniem to nie jest dobre. Coś jest tu nie tak. Napisałeś w komentarzu na moje pytanie, że wyrwałam to zdanie z kontekstu”, a ja mam wrażenie, że gardzisz ludźmi, którzy wierzą w Pana Jezusa i nazywają go po polsku. Nie masz pojęcia, jak niezwykłe jest moje świadectwo nawrócenia, mimo, że wierzę w Pana Jezusa i zwracam się do naszego Zbawiciela, Jezus. Ile cudów sprawił dla mnie Pan Jezus, kilka cudownych. Modliłam się do Pana Jezusa. On wie, że to w Niego wierzę. Nie rozumiem tego wszystkiego, co teraz dzieje się z chrześcijanami. Nikomu już nie ufam tu na Ziemi, bo łatwo o zwiedzenie.

              1. Gardzę ludźmi? Ewo, skąd Ci to przyszło do głowy, Twoje słowa są dla mnie szokujące i są zwykłym, niesłusznym oskarżeniem wobec mnie. Czy gdybym powiedział że bałwochwalstwo jest grzechem to znaczy że gardzę katolikami? Ewo, opamiętaj się, zarzucasz mi pogardę, ponieważ wyraziłem swoje zdanie na Temat imienia Mesjasza? Ewo, ja nie chciałbym Cię urazić, ale piszesz że jesteś samotna a czy kogoś jeszcze oskarżałaś w taki sposób, bo wypowiedział swoje zdanie? Może to nie w tych zborach jest przyczyna, ale w Tobie? Ja wcale nie uważam się za jakiegoś doskonałego, zakładam że w paru kwestiach doktrynalnych mogę nie mieć racji (bo oczywiście takie podstawy jak np. zbawienie z łaski są bezdyskusyjne) ale nigdy, przenigdy nie pogardzałem drugim człowiekiem z powodu odmiennego zdania. Wybaczam Ci te słowa, ale proszę, następnym razem wstrzymaj się z takimi oskarżeniami wobec drugiej osoby.

                (15): Jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie, idź, strofuj go sam na sam. Jeśli cię usłucha, pozyskałeś twego brata. (16): Jeśli zaś cię nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, aby na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków oparte było każde słowo. (17): Jeśli ich nie usłucha, powiedz kościołowi. A jeśli kościoła nie usłucha, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Mt 18]

                Tak gwoli sprostowania, ja Cię upominam od razu publicznie bo Ty mnie oskarżyłaś publicznie, więc jestem zmuszony bronić się także publicznie, wśród świadków, by bracia i siostry nie pomyśleli sobie, że możesz mieć co do mnie rację. Będę się modlił za Ciebie.

                1. ” Nie masz pojęcia, jak niezwykłe jest moje świadectwo nawrócenia, mimo, że wierzę w Pana Jezusa i zwracam się do naszego Zbawiciela, Jezus. Ile cudów sprawił dla mnie Pan Jezus, kilka cudownych. Modliłam się do Pana Jezusa. On wie, że to w Niego wierzę.”

                  Ewo, masz rację, nie mam pojęcia o Twoim świadectwie. Nie wątpię, że Syn Boży dokonuje wielu wspaniałych dzieł w Twoim życiu, pomimo że wzywasz go po Polsku. Bóg puszczał płazem czasy nie wiedzy ale teraz, gdy napisałem Ci argumenty przemawiająca za tym, by nazywać Mesjasza imieniem Yahusha, to musisz rozsądzić w zgodzie z własnym sumieniem, Duchem Świętości oraz Słowem Bożym, czy moje słowa są prawdą czy jednak jestem w błędzie. Niezależnie od tego co zdecydujesz, życzę Ci wielu błogosławieństw Bożych. Niech tak jak dla Dawida tak i dla Ciebie, słowo Boże będzie pochodnią dla Twych nóg i światłem na Twojej ścieżce

                  (103): O, jakże słodkie są twoje słowa dla mego podniebienia! Są słodsze niż miód dla moich ust. (104): Dzięki twoim przykazaniom nabywam rozumu; dlatego nienawidzę wszelkiej ścieżki fałszywej. (105): Twoje słowo jest pochodnią dla moich nóg i światłością na mojej ścieżce. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Ps 119]

              2. Ja za to się zastanawiam Ewo skąd u Ciebie taki odbiór, że Karol gardzi jakimiś ludźmi!? To jest jakaś niedorzeczność i nadinterpretacja mówiąc delikatnie!

                1. Piotrek gdzie się podziały 2 komentarze Karola (odpowiedzi do Ewy) z wczoraj? Bo nie dokończyłem czytać, a po odświeżeniu ich nie ma. Wyrzuciłeś :p?

                2. Karol mial wątpliwosci

                3. dokładniej rzecz ujmując, to zastanawiałem się czy nie napisałem trochę za ostro i zwierzyłem się z tego Piotrowi. No cóż, w skrócie to Wojtku napisałeś mniej więcej to samo. A do Ciebie Ewo nie chowam urazy i nie żywię żadnej pogardy do osób, które używają polskiej wersji imienia “Jezus” napisałem tylko że MOIM zdaniem jest to nieodpowiednie a czy mam rację czy nie mam, niech każdy rozsądzi w zgodzie z własnym sumieniem i w zgodzie ze słowem Bożym.

                4. Nie czytałam tych wcześniejszych komentarzy Karola, bo dopiero teraz tutaj zajrzałam. Słowo gardzisz pewnie zdenerwowało Karola. Przepraszam za to, że użyłam tego słowa, było za mocne. Musiałabym inaczej to sformułować. Chodziło mi o to, że czuję z komentarzy Karola, że on uważa, że Jezus nie jest odpowiednim imieniem Syna Bożego, jakby dawał do zrozumienia, tym którzy zwracają się do Niego, że modlą się nie do prawdziwego Zbawiciela, że to nic nie da, że zbawieni będą tylko Ci, którzy poznali właściwe imię – hebrajskie. Tym samym, ja tak odczuwam, imię Jezus było zafałszowane i wszyscy, którzy poznali te imię właściwie dzięki kościołowi katolickiemu- chrzest Polski, czy tłumaczenie Biblii, że wszyscy zostaliśmy zwiedzeni, że dopiero teraz, dzięki Zydom nawróconym możemy poznać prawdziwe imię Pana Jezusa- hebrajskie imię. Tak to zrozumiałam. Niby grzecznie Karol pisze, że nie gardzi, ale jednocześnie cały czas jakby przemyca te swoje zdanie, przez co wzmaga, przynajmniej we mnie niepokój i smutek. Wierzę w Jezusa bardzo już długo, Karol nawrócił się całkiem niedawno. Nie jestem pewna czy ludzie, którzy przekazali mu tą nową Ewangelię z nowym imieniem, nowym tłumaczeniem wiary w Pana Jezusa, są w porządku. Karol, ja zwracam się do Pana Jezusa często- Mój Kochany Jezuniu, Panie Jezu. Pewnie dla Ciebie jest to równoznaczne ze cukierkowatością, słodzeniem, że Pana Jezusa nie traktuję poważnie. Nie bój się pisać “ostro”. Chciałabym wiedzieć jakie jest Twoje szczere zdanie. Powinniśmy nawzajem próbować siebie zrozumieć. Odpowiedz mi więc, czy ja przez to, że tak zwrazam się do Jezusa, nie zostanę zbawiona? Co za tem z Biblią, czy posiadasz taką, która nazywa Zbawiciela po hebrajsku? Czy, jeżeli nie ma, a wiem, że to raczej niemożliwe, żeby tak była, chyba że w hebrajskim języku, to czytasz naszą polską i nie razi Ciebie polska wersja imienia? Nie wiem, czy to jest podstępne pytanie. Proszę, abyś nie brał tego tak mocno do siebie. Jestem tylko niespokojna po tym, jak dowiedziałam się, że powinnam używać hebrajskiego imienia. Nie potrafię się przekonać, bo nie mam dowodów na to. Myślę, że Pan Jezus jest ponad to i nasze wywody, spory. Gdybym miała zwracać się po hebrajsku, byłoby to sztuczne dla mnie.

              3. Dopiszę jeszcze: myślę, że Pan Jezus doskonale wiedział, że jego imię będzie odmieniane i tłumaczone na inne języki. Nic jednak nie jest napisane, żeby używać hebrajskiej wersji jego imienia. Jeżeliby była ważna tylko hebrajska wersja, to oznaczałoby, że świat jescze nie poznał prawdziwego Zbawiciela?

                1. Jeszcze jedno Karolu, czy Ty się boisz imienia Jezus, bo cały czas piszesz Jezus w cudzysłowie: ” Jezus”? Czy to nie jest dziwne?

                2. sprawa jest prosta. Pan Jezus jako twórca języków wiedział, że w większości krajów będą inne języki. W Polsce jest Jezus w prawosławiu Isus, w USA Jesus.
                  Czy jeśli Polacy modlą sie zwracając się do Jezusa, to modlitwy ich nie dotrą? Oczywiścię dotrą.
                  Z drugiej strony czy modlitwy do Jehoszua spowodują, żwe ktoś bedzie lepszym człowiekiem? Nie.

                3. Ewo

                  Pozwoliłaś mi pisać ostro. Tak więc teraz nie będę miał wątpliwości, choć oczywiście nie będę też wyostrzał swej wypowiedzi nie wiadomo jak.

                  oczywiście że boje się imienia Jezus. Bo to nie o imię się rozchodzi a o Jego posiadacza, Syna Bożego a Jego mam podstawy się bać. Używałem cudzysłowiu, bo tego wymagał kontekst. Przemycam swoje zdanie bo po prostu jeśli coś pisze to jest dla mnie naturalnym że mówię swoje zdanie. Nigdy i nigdzie nie stwierdziłem, że zbawieni będą tylko Ci, którzy używają imienia Yahusha zamiast Jezus. To co piszesz to nadinterpretacja. Mogę pisać to samo o szabacie, ale nie uważam że zbawieni będą tylko szabatujące osoby. Mógłbym pisać o wieprzku ale nie uważam że zbawieni będą tylko Ci, którzy nie jedzą wieprzka. Mesjasz powiedział “nie każdy kto mi mówi “Panie Panie” wejdzie do królestwa..” i równie dobrze mógłbym to sparafrazować by było coś w stylu “nie każdy kto używa hebrajskiej wersji mego imienia, wejdzie do królestwa..” Nie robię z tego paradygmatu ani też dogmatu, jeśli Twoje sumienie mówi Ci, że powinnaś używać imienia Jezus, to ja wcale nie będę Cię wytykał niczym heretyczki. Staram się zrozumieć, czemu tak mnie zaatakowałaś i nie potrafię. Bo rzucasz we mnie oskarżeniami a ja mógłbym odbić piłeczkę, bo to Ty mnie oskarżasz o jakieś niestworzone historie (które mi nawet przez myśl nie przeszły) a ja nie oskarżałem nikogo. W odniesieniu do Vladimira Putina nie nazywamy go imieniem “Włodzimierz” a i ja czułbym się nieswojo, gdyby mnie ktoś nazywał imieniem “charles” albo “Carl” w oficjalnej rozmowie. Nie razi mnie imię Jezus w polskich przekładach Biblii, bo wiem, że tłumacze pracowali ciężko, bym ja mógł czytać Biblie w swym ojczystym Języku (oczywiście pomijam tu przykłady jawnie zafałszowane jak np. Przekład nowego świata)

                  Podkreślam jeszcze raz, nigdy i nigdzie nie powiedziałem, ani nawet przez myśl mi nie przeszło, by osoby wzywające imienia Jezus zamiast Yahusha nie były zbawione. Ja dostałem takie poznanie i przyjąłem to i w modlitwie używam takiego imienia. A Ty rozsądź to w zgodzie we własnym sumieniem. Shalom na Twój dom 😉

                4. Karol, kiedy ja się nawracałam, nieznane było mi imię hebrajskie Pana Jezusa. Nikt nawet nie wspomniał o takim, więc ja teraz nie miałabym sumienia zwracać się do Pana Jezusa po hebrajsku. Widzę, że dużo u Ciebie tego hebrajskiego 😉 widocznie źle Ciebie zrozumiałam. Niepotrzebnie to wszystko pisałam pod Twoim świadectwem, to nie miejsce i czas… mogłabym wiele napisać, ale nie tu. Przepraszam za atakowanie Ciebie. Masz rację, Pan Jezus pokazuje nam, co jest dobre, a co złe i jeżeli będziemy robić coś bez pewności przekonania, bo tak nam nakażą, a my do tego nie jesteśmy przekonani, to zaczynamy wykonywać zakon, np: nakaz w niektórych zborach, żeby kobiety nosiły dłgie spódnice, zasłaniały włosy podczas modlitwy i wiele podobnych. Czy to jest potrzebne do zbawienia, przecież faryzeusze też wykonywali zakon, a czy byli prawdziwie wierzącymi? Co o ty mówi Pan Jezus, cały Nowy Testament, bo teraz obowiązuje nas Nowy Testament. W Starym Testamencie, żeby być zbawionym, ludzie musieli dokładnie wypełniać zakon, a na przebłaganie Boga za swoje grzechy musieli składać ofiary ze zwierząt. Pan Jezus był taką ofiarą za nasze grzechy wszystkie, nie ma już zakonu, to wszystko przeminęło, jest nowe. Łaską jesteśmy zbawieni, niepotrzebny zakon, trzymanie się sztywno praw ze ST, teraz wierząc dzięki Panu Jezusowi wzrastamy, wydajemy dobre owoce, nie na siłe je wydajemy z samych siebie, tylko Pan Jezus to sprawia. Zakon to było na siłe. Teraz jest zupełnie inaczej. Dlatego nie każdy kto woła Panie wejdzie do Królestwa Bożego. Jeżeli masz takie przekonania, jeżeli nikt Ci tego nie narzucił to w porządku.

        2. Przeczytalam i lacze sie w problemie ojca alkoholika, ktoremu rodzice nie mowili kategorycznie nie lecz dziadek czyli jego ojciec sam pokazywal jak: pijac z synem i pokazujac wlasnym zyciem. Mama mowila czesto ze moj ojciec jest gorszy od swojego ojca “nauczyciela”. Po wypiciu “biala goraczka”, czyli niewypowiedziana agresja slowna i fizyczna, zawsze musiala byc ofiara do przeklinania i bicia, zdarzaly sie widzenia demonow, pijany jest “manifestacja demonow”, chcac zabic zone czy swoje dzieci, przeklinanie rodziny do rana az byl wyczerpany. Policja mowila w czasach lat 90-tych zeby ojca zestrzelic, byl jak “agresywny byk”. Mama katoliczka tylko niedzielna I od wiekszych swiat lecz czesto modlaca sie do Ojca dzieki tym modlitwom 4 dzieci zyje, choc bywalismy w opalach smierci, kiedy ojciec szukal ofiary do wyrzniecia ze sie tak brzydko wyraze i mocno. Niestety zycie mnie nie rozpieszczalo matka i ojciec zyli jak pies i kot. Ojciec pod wplywem depresji rowniez a mama cale zycie wracala do momentu slubu i po slubie co ojciec jej zlego zrobil. Jako male dziecko i najmlodsze do pewnego moemny to jest ok. 8 lat bylam chroniona duchowo, lecz wraz z przeprowadzka do wiekszego domu lecz malego podworka widzialam szalenstwo ojca i gorzkosc mamy. Mam takie rany iz tylko Jezus je koi swoim zainteresowaniem mna oraz modlitwa braci i siostr. Karol nie jestes sam, wsparcie jest od Boga i rodziny 😀

          1. Rowniez zgadza sie moment poznania prawdy i przekonywanie Ducha SW. o grzechu. Potem codziennosc z czasem upadki i koniecznosc powrotu do 1-szej milosci. Wiem, ze nie jestem goraca. Odkrylam ze nie nawidze grzechu ale jednoczesnie nie potrafie puscic pewnych zachowan. Zwierzam sie Bogu, iz tylko On mnie jest w stanie wydzwignac, Ojciec odpowiada przez sytuacje i ludzi. Ciesze sie ze Jemu zalezy na mnie, na kazdego z nas do konca 😀

      2. Dziękuję Ci Karolu za świadectwo.
        W moim odczuciu jest to gest odwagi.
        Ja, póki co, nie zebrałem się, by złożyć moje…

        Tak “pokrótce” zatem tylko wrzucę…
        Po nawróceniu miałem chwile euforii (dosłownie) i “zachłyśnięcia się” nową rzeczywistością i nowym życiem. Ale potem przypomniała o sobie ciężka kotwica w kształcie mojego dawnego “ja”. I niestety regres, o którym Ty też wspominasz, i poczucie beznadziei, i brak sensu, i brak wiary, i inne (same) braki…

        Pewne rzeczy mam zresztą do tej pory, ale mimo to wierzę, że Ten, który jest sprawcą mojej wiary, jest również jej “dokończycielem”.
        I że wie, co robi (i kiedy).

        “Czyniąc więc długą historię krótką” (MMK), poddaję swoją wolę Woli Pana Boga (na miarę moich możliwości) i całą nadzieję pokładam w Panu, bo ja sam z siebie nic uczynić nie mogę.

        Zatem głowa do góry bracie (do nieba i do modlitwy). Lekko nie ma i na pewno już nie będzie – w końcu wybraliśmy krzyż.
        Nie poddawaj się, proszę i trwaj przy Panu Jezusie – On Cię nie zawiedzie.

        1. PS
          Rozmawialiśmy na zjeździe w Barkowicach (obok Sulejowa) i mam nadzieję, że będę mógł porozmawiać z Tobą na najbliższym zjeździe. Liczę więc, że jednak przyjedziesz 🙂

          1. Niestety, porzuciłem już nawet planowanie obecności na zjeździe, więc jeśli Bóg nie objawi mi swej woli jak grom z jasnego nieba, to mnie nie będzie ;p

            1. Dlaczego porzuciłeś?

              1. Po prostu wiem, że co bym nie zrobił to nie będę w stanie się tam zjawić.
                Szkoda, bo z tymi zjazdami mam pecha po prostu, nawet jeśli na drodze nie staje mi mój własny grzech to zawsze wychodzą jakieś czynniki zewnętrzne a tym razem jest to głównie odległość..Jeśliby podsumować koszt dojazdu, powrotu i noclegu to pewnie 200 zł spokojnie by poszło a w chwili obecnej na taki wydatek mnie po prostu nie stać. A z Kamilem nie przyjedziemy bo to też za dużo kilometrów by jedna osoba kierowała (wychodzi ponad tysiąc kilometrów w 2 dni.)

                1. Możemy Ci pomóc z pieniędzmi :). Jeśli byłbyś chętny to dogadamy się np. na mailu. Pozdrawiam 🙂

                2. Karol. Możecie jechać z nami z Kielc.

                3. Piotrze, napisałem Ci na fejsie.

          2. Jarku, czy Ty jesteś tym Jarkiem który był także na zjeździe w Barkowicach w październiku gdzie byliśmy nad tym Jeziorem? Bo przyznam szczerze, innego Jarka nie pamiętam..Bez urazy ale spamiętać wszystkich to było naprawdę, ciężkie zadania 😉

  2. Karolu, nie wiem, czy to Ty napisałeś:” Jednakże jest jeden, nie jezusek a Yahusha Mesjasz, syn Boga,”, jeżeli Ty, to wytłumacz mi to.

    1. Ewo, wycięłaś moje słowa z kontekstu, tam jest wszystko dokładnie wyjaśnione. Jeśli nadal oczekujesz wyjaśnienia to ja i tak nie wiem jakiego, czy coś z tymi słowami jest nie tak, czy po prostu nie rozumiesz o co chodzi?

  3. moim zdaniem ten film nadaje sie na “konstruktywna” krytyke
    badz “upominanie z miloscia” polskich co niektorych katolikow
    youtube.com/watch?v=wakl69xds5Q
    Katoliczka w sądzie
    katolik

  4. Dobre świadectwo! Trzymaj się ciepło, człowieku! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Detektyw Prawdy, Dobra Nowina i Apokalipsa © 2015 Frontier Theme
%d bloggers like this: