Czytelnik bloga Oliwier napisał tekst jak w tytule.

 

_________________

 

Kto z was oglądał kiedyś film o tematyce wojennej ? Zapewne wszyscy oglądali, a kto był kiedyś na defiladzie ? Część pewnie była, ale każdy wie na czym ona polega. Czy przyjrzeliście się dokładnie tamtejszym żołnierzom ? Jeśli tak zauważyliście jedną z najważniejszych cech armii, mianowicie, każdy żołnierz posiada inną specjalizację. Podajmy przykład, czym zajmują się żołnierze w wojsku ? Jeden na pewno wszystkim dowodzi – generał, jeden zajmuje się łącznością – żołnierz łączności, jeden zajmuje się rannymi – medyk, no i jak zawsze jeden musi gotować by dać pozostałym siłę do walki – kucharz. Musimy sobie uzmysłowić że armia jest jednym spójnym ciałem, każdy, choćby najmniejszy rangą żołnierz jest potrzebny by ten wielki organizm prawidłowo funkcjonował. Wyobraźmy to sobie na przykładzie mechanizmu zegara. Klasyczny zegar jest złożony z wielu części, z mniejszych i z większych. Czy taki zegar może działać gdy zabraknie przynajmniej jednej małej części? Nie. Teraz chciałbym przejść do sedna. Przyjrzyjmy się fragmentowi z listu do Efezjan:

 

I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,

Aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego” (Ef 4:11-12)

Pan Jezus jako głowa Kościoła nadaje nam odpowiednie role abyśmy podbijali nowe terytoria i abyśmy bez strachu stawiali czoła naszym wrogom. Właśnie, bez strachu co to dla nas znaczy? Gdy widzimy jak ktoś czyni zło wiemy że powinniśmy zareagować, ostrzec, ale wiele razy tak się nie dzieje. Dlaczego? Bo boimy się. Czego? Odrzucenia. To właśnie jest problem ludzi którzy dopiero co się na nowo narodzili. Często chcielibyśmy zostać przy naszych starych zwyczajach. Jest to bardzo niebezpieczne ponieważ prowadzi to do stania się letnim. Nasza miłość do Pana nie może być czymś ograniczona, nasza miłość nie może iść na kompromisy. Wyobraźmy sobie naszego Pana, czy kiedykolwiek poszedł na kompromis ? Nie, nigdy. Mając cały świat jako swoją własność dał się upokorzyć własnemu stworzeniu. Nigdy nikomu nie złorzeczył, wiedział że ludzie którzy go skrzywdzili nie mieli pojęcia co robią. Wiedział, że oni nie wiedzą komu wyrządzają krzywdę. Z miłości zstąpił na ziemie by zmazać nasz grzech. Pan powiedział:

 

Świętymi bądźcie, bom Ja jest święty, Pan, Bóg wasz” (3 Mojż. 19:2)

My, jako żołnierze Chrystusa musimy trwać w miłości. Musimy modlić się za naszych braci i siostry. Musimy dodawać sobie wzajemnie otuchy w tym boju, bo czeka na nas wielka nagroda. Nie nagroda którą oferuje nam ten świat w zamian za posłuszeństwo szatanowi, nie duży dom i nowy samochód. Czeka nas wieczność z naszym Ojcem.

 

Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy.” (1 Kor.9:24-27)


Mój komentarz.

Chwała Bogu za ten tekst Oliwiera.

Owszem, jesteśmy żołnierzami różnych specjalizacji. Jeśli chodzi o mnie, to byłem w Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Nacisk położony jest na kondycję (stąd lubię biegać) i musztrę oraz co ważne dla tych rozważań na współpracę. Kiedy kilkudziesięciu żołnierzy strzela, musi to być jak jeden strzał. Kiedy kilkudziesięciu żołnierzy wita kogoś, ma to brzmieć jakby to mówił jeden żołnierz. Oto moja jednostka:

Tak więc mamy różne specjalizacje, ale jest to ta sama armia.

Najważniejsze w naszej wierze jest aby nie dać się zastraszyć wrogowi, a ataki są.

Analogia do wojska jest jak najbardziej dosadna, ponieważ każdy żołnierz musi być posłuszny swojemu dowódcy. Grzech jest nieposłuszeństwem.

Jak to Oliwier napisał jako jedna armia mamy się wspierać, podnosić rannego, modlić się za niego. Teraz jest tak, że gro uważa się za naśladowców Jezusa, ale tworzą kółka adoracji. Bywa nawet, że kilku osobowe. Teraz jest tak, że chrześcijanin atakuje chrześcijanina a nie system wroga. Gdybym taki był, to atakowałbym np pastora Chojeckiego, gdyż z wieloma kwestiami się z nim nie zgadzam, ale wiedząc że głosi on Jezusa, co prawda innego niż ja, spowoduje to, że część Polaków zacznie czytać biblię, a za jakiś czas znajdą dla siebie inne miejsce niż u tego pastora.

Aspirujący do bycia chrześcijanami walczą głównie między sobą. Ileż to energii się marnuje. Czyż nie lepiej walczyć z wrogiem na zewnątrz?

Owszem musimy trwać w miłości, gdyż to jest wizytówką naśladowców Jezusa, a nie wersety. Najlepszą formą ewangelizacji jest pokazywanie w sobie Jezusa.