Prawdopodobnie ta “sztuka” miejsce miała w Hiszpanii, ale mechanizm jest podobny na całym świecie. To z podatków obywateli opłaca się takie dno nazywane sztuką. Grupa chodzących w kółko nagich zwiedzionych ludzi, trzymająca się za pośladki, a może coś więcej, promuje takie wynaturzenia z pieniędzy podatników.

 


Chwała Bogu nie jest to jeszcze normą….