Miałem to opisać  jutro, ale chęć podzielenia się moimi przeżyciami była silniejsza 🙂

Do Krotoszyna udałem się w kilku celach:

 

  1. Poddać się testowi podczas uwalniania od demonów.
  2. Dokonania audytu 🙂 zboru Charisma.
  3. Doedukowania się kwestii zagrożeń duchowych.

 

 

Pismo naucza “Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! 22 Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.”.  1 Tesaloniczan

Zbadałem jak Pismo mówi. Nauczania były podzielone na cztery sesje, które naprzemiennie prowadzili pastor Janusz Lindner z pastorem Darkiem Spławskim.

Wszystko w mojej ocenie było stricte biblijne, choć zapewne “posprzeczałbym” się z p. Lindnerem nt szabatu i wieprzowiny, ale przecież i tutaj na tym blogu są na te tematy spory. Obaj prowadzący są osobami charyzmatycznymi w sensie osobowości, ale nie w sensie liderów sukcesu.

Pastor Spławski podkreślił rolę jedności kościoła Jezusa, ale nie tej ekumenicznej, a skupionej na walce nie z ciałem i krwią, ale ze zwierzchnościami. Zaskoczył mnie ów pastor kiedy podał przykład nienawiści na znanej nam osobie. Nie wiedziałem, że odbije się to takim echem. Powiedział on, że powstało wiele różnych stron mających np w nazwie “pan Jezus jedyna prawda” itp, gdzie sieje się nienawiść i burzy jedność chrześcijan, nie widział nigdy brata którego oczernia a pisze o nim. Takie postawy skutkują odejściem ludzi od takich autorów stron…. Jak widać autor owej strony stał się popularny w środowisku pastorów…

Mamy jednoczyć się w walce z demonami, a nie z ludźmi. W sumie taka jest podstawa biblijna z listu Pawła do Efezjan.

Janusz Lindner z kolei uświadomił mi coś, na co zwrócił mi uwagę brat Bodzio – wagę Chwały Boga. Istotnie, jest to potężna broń, o czym przekonałem się podczas sesji uwalniania, a czego nie doceniałem.

 

Część praktyczna bardzo wiele zmieniła w moim postrzeganiu świata chrześcijan i Boga. Modlitwa o uwolnienie dotyczyła: łamania przekleństw pokoleniowych i niebożych przekonań, leczenia zranień duszy, uwalniania z ucisków demonicznych oraz  uzdrowienia z chorób.

Z początku nic się nie działo, ale już przy łamaniu przekleństw pokoleniowych były dwie manifestacje demoniczne objawiające się krzykami oraz rzucaniem ciałem tych osób. Kiedy to widziałem, chciało mi się płakać. Oczy zaczęły mi łzawic i tak aż do końca. Wynikało to ze stałego gromienia w imię Jezusa. Nie Jahwe, nie Ducha Świętego, ale w imię Jezusa. Zobaczyłem faktyczną moc imienia Jezus. Zobaczyłem potęgę Boga naszego kochanego. Zobaczyłem również jak wiele osób jest poranionych i jakie jest to wszystko realne. Było mi szkoda tych ludzi.

Dotychczas przeczytałem prawie wszystkie możliwe książki na rynku polskim dotyczące uwalniania, ale praktyka to zupełnie coś innego.

Zapomniałem dodać, że przed uwalnianiem wielbiliśmy Jezusa. Co mnie mile zaskoczyło, jeden song był w rytm muzyki cygańskiej :-).

W miarę upływu czasu i wymawiania przez pastora nie pamiętam nazwiska, różnych grzechów, zniewoleń coraz więcej osób zaczęło krzyczeć, wić się, dostawać ataku.

Większość osób zdemonizowanych stanowiły kobiety. Demony ujawniły się w nich głównie przy wyrzucaniu ducha buntu, poronienia, bękarta itp. Nie wiem czy dobrze zauważyłem, ale u jednego mężczyzny zamanifestował się duch przy wyrzucaniu ducha hazardu.

Teraz najważniejsze. Byłbym nawet i wtedy bardzo sceptyczny (sam nie miałem manifestacji) )gdyby nie fakt zamanifestowania się demonów w bracie, który jest czytelnikiem tego bloga, a którego problemy mniej więcej znałem, choćby z atakowania mnie kilka razy, co mu już dawno wybaczyłem. Właśnie, podstawą uwalania jest wybaczenie innym i  taka deklaracja, którą to wszyscy publicznie wypowiedzieli wymieniając osoby, którym wybaczają. Sam takiej dokonałem.

Brak wybaczenia jest furtką dla demonów. Brat, którego spotkałem na początku zaczął kasłać. Pomyślałem, że może sobie coś wmawiać. Jednak za chwilę podszedł do niego jakiś pastor, a następnie wziął na bok. Demon objawił się adekwatnie do głównych grzechów, o których nie będę pisał, ale jest to bardzo znany i masowy obecnie grzech. Po około 10 minutach uwalniania brata/czytelnika bloga z niedowierzaniem słyszałem już nie kasłania, nie jęczenia, ale potężne ryki niczym z horroru. Patrzyłem na to i prawie płakałem. Do brata w wierze dołączyły jeszcze bodajże cztery osoby modlące się o niego. Wstałem i ja i ze łzami w oczach prosiłem też o uwolnienie go,  licząc się z tym, że moja praca modlitewna  to ziarenko piasku na plaży, a w powietrzu odbywa się wielka bitwa o brata.

Jak mnie poinformował, wyszło aż 11 demonów.

Są to sprawy na prawdę bardzo bardzo realne.

Podczas całej konferencji dominowało imię Jezus, a pastor sam powiedział, iż wyganianie demonów to sprawa drugorzędna, bo i tak na pierwszym miejscu powinien być Jezus..

Chwała Bogu w imię Jezusa za ten zbór i ich pracę. Zapewne pomogli już setkom osób uwalniając ich od koszmarów wynikających ze zniewolenia i traum itp.

Do tej pory jestem poruszony tym wszystkim.

Pastor Lindner to bardzo dobrze zorganizowany człowiek, dobrze zarządzający zborem z charakterem dowódcy.

 

ps. Chwała Bogu siostrze naszej w wierze, która pchnęła naszego brata do Krotoszyna. To jest właśnie jedność.

Jestem pewien, że z co najmniej kilku osób z którymi miałem problemy na blogu demony wyszłyby również.

 

Jeśli ktoś potraktuje takie spotkanie jak li tylko ciekawe doświadczenie bez wyciągnięcia wniosków jak należy żyć, to będzie to tylko i jedynie niczym obejrzenie interesującego filmu.

Mną wstrząsnął ten dzień.