Dzisiaj mamy 9 maja, a  w kilku regionach Polski pada śnieg i nie jest to jedyny ewenement. Miniona zima była najchłodniejszą od ponad  5 lat i zarazem najdłuższą.

Jeśli ktoś potrafi się wsłuchiwać w to, co stworzył Bóg, czyli przyrodę, to być może dostrzeże sygnały jakie mogą płynąć z owych anomalii.

24 rozdział ewangelii Mateusza wskazuje nam pewne poszlaki:

 

“Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi. (8) Ale to wszystko dopiero początek boleści.”

 

Otóż zanim coś się będzie miało wydarzyć, najpierw dojdzie do jakby zapowiedzi. Są nimi między innymi trzęsienia ziemi. Całość porównywana jest do boleści niczym porodowych.

Parę wersów dalej Jezus mówi:

 


“A od figowego drzewa uczcie się podobieństwa: Gdy gałąź jego już mięknie i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. (33) Tak i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, tuż u drzwi.”

 

Czy zatem możemy wnioskować, że coś wisi w powietrzu i niebawem będzie miało swój finał? Według mnie tak.

W roku 1939 oprócz rozpoczęcia wojny we wrześniu zima 1939/1940 była jedną z najzimniejszych w tamtych czasach.

Rok 1939 przyniósł nie tylko wojnę, ale także ostrą zimę, trwającą 3,5 miesiąca. W styczniu padł rekord: -41 stopni.

Natomiast rok wcześniej zimy były jak za naszych czasów bardzo łagodne:

Zima z przełomu 1937 i 1938 roku okazała się bardzo łagodna. W samym jej środku temperatura sięgała nawet 10 stopni.

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/112866,mglista-warszawa-lagodna-zima-1938-r

 

Podobnie jak w ostatnich latach zimy były bardzo łagodne, ale już ta podczas pierwszego roku wojny 39′ zaliczana jest do zimy stulecia.

 

Do majowych wybryków przyrody dochodzą jeszcze minione tetrady pięciu krwawych księżyc.

Jak będzie czas pokaże.