Od czasu Edenu, jesteśmy genetycznie obciążenie złym sercem. Sercem skłonnym do grzechu. W Łukasz czytamy o grzesznej nierządnicy przychodzącej do Jezusa:

 

A oto kobieta, która była w mieście grzesznicą, dowiedziawszy się, że On posila się w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku (38) i z płaczem, stanąwszy z tyłu u Jego stóp, zaczęła oblewać je łzami i wycierać włosami. I całowała Jego stopy, i skrapiała olejkiem.” Łk7

 

 

Jest to bardzo wzruszająca scena. Nierządnica przychodzi do stóp Boga płacząc. Z czym zaś przychodzili uczeni w Piśmie? Z pychą. Przychodzili oni do Boga z pychą zbudowaną na znajomości Pisma. Dzisiaj jest podobnie. Pismo dla wielu jest budowaniem ego, budowaniem swej wartości. Znam Pismo, więc należę do elity. To nie wszystko. Znam Pismo i mogę potępić tego, tamtego, tamtą. On, ona robili to i tamto i zasługują na potępienie. To jest to źdźbło.

Każdy biblijny faryzeusz ma identyczne podejście jak tamci:

 

” Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, pomyślał sobie: – Gdyby On był prorokiem, to by przecież wiedział, co to za jedna ta kobieta, która Go dotyka – że to grzesznica”

 

Faryzeusze to ludzie szukający na innych haków. Oskarżyciele braci naszych. Oni nie modlili się o takie osoby. Oni pierwsi rzucali kamieniami. Rzucali nimi, bo sami mieli serce z kamienia, a Bóg w Ezechielu powiedział:

 

“I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste.” Ezechiela 36

 

Faryzeusze nie dawali nikomu szans na zmiany. Gdyby to od nich zależało, to ukamienowaliby każdego.

Szukanie haków na bliźniego to satanizm. gdyż oskarżycielem braci naszych jest sam szatan.

 

Pan Jezus zaś odpuścił grzesznicy jej grzechy. Dlaczego? ponieważ przyszła skruszona, nie pyszna, nie kłócąca się o wersety, ale przyszła z płaczem i olejkiem.

Co postanowił Jezus?

 

“Odpuszczone są jej liczne grzechy, bo wiele umiłowała. Komu zaś się mało odpuszcza, ten mało miłuje. (48) Do niej zaś rzekł: – Twoje grzechy są odpuszczone.”

 

Pełen miłości Jezus odpuścił jej grzechy, ponieważ przychodząc do Niego dostała nowe serce.

Taka jest “procedura”. Przychodzisz skruszony/a do Jezusa, wyznajesz mu grzechy, a On je odpuszcza. Jesteś już nowym człowiekiem. Choćbyś nie wiem jakim łotrem był, Jezus daje Ci nowe serce w momencie kiedy do Niego przychodzisz. Wbrew światu, który by Cię ukamienował, niczym matkę Madzi z Sosnowca. Masz czystą kartotekę, będąc tylko zobligowanym do wyznawania grzechów bieżących.

Dalej czytamy o tożsamości Jezusa:

 

“A posilający się razem z Nim zaczęli się zastanawiać: – Kimże On jest, że odpuszcza grzechy? (50) A do kobiety powiedział: – Wiara twoja cię zbawiła. Idź w pokoju.”

 

Żaden anioł jak to określają Jezusa świadkowie Jehowy, nie ma mocy odpuszczania grzechów. Ma ją tylko Bóg.

Dla wielu jest to nieprawdopodobne, ale tak to jest, jak chce się ingerować zarówno w Pismo, jak i kompetencje samego Boga. Wiara w moc Bożą uzdrawia i zbawia wszystkich. Nie ta wiara, gdzie mówimy np wierzę w nasz rząd i premiera, ale wiara w moc Bożą. Innym razem pewna kobieta dotknęła się tylko płaszcza Jezusa i została uzdrowiona. To jest prawdziwa wiara.

Nierządnica wierzyła w MOC odpuszczania grzechów przez Jezusa i ta wiara ją UWOLNIŁA (zbawiła) ze świata ciemności. Bo zbawienie to inaczej uwolnienie. Dostała ona nowe życie jak i my dostaliśmy.