Tekst Kosik:

 

Czytamy w Starym Testamencie, że Pan Bóg nakazał Izraelitom wybudować Sobie świątynię. Było to jakby Jego „terytorium”, Jego miejsce przebywania pomiędzy ludźmi. Wyznaczył granice miejscu Swojego przebywania z ludźmi (a było to miejsce Najświętsze z Arką Przymierza).

Następnie Bóg zstąpił z nieba i sam stał się świątynią – w osobie Jezusa Chrystusa:

<i>„Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. (…) On zaś mówił o świątyni swego ciała.” J 2,19-20</i>

Na wzór Jezusa z kolei my, którzy otrzymaliśmy Ducha Świętego – Ducha Bożego do naszego wnętrza, staliśmy się także świątynią:

<i>„Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” 1Kor 3,16</i>

Tak jak Bóg określił swoje granice namiotem świątynnym, tak i my na obraz i podobieństwo Boże także posiadamy granice. U Boga były to granice namiotu, a następnie granice terytorium Izraelitów, gdyż Bóg działał pośród swojego ludu.

Odpowiednikiem Miejsca Najświętszego z Bożą obecnością, jest w nas Duch Święty. Mamy również dalsze granice – potocznie zwane „strefą osobistą”, „strefą komfortu”, „aurą”, a są to granice duchowe.

Te granice dają się nam odczuć w niemal namacalny sposób. Dlaczego lubimy dotyk jednej osoby, podczas gdy druga gdy tylko stanie za blisko nas to mamy ochotę odskoczyć od niej jak oparzeni? Dlaczego w obecności jednej osoby czujemy że możemy odetchnąć pełną piersią, podczas gdy w obecności innej mamy wrażenie że się dusimy i tracimy „energię”?

Rozważaliśmy jakiś czas wcześniej że chrześcijanie wypromieniowują światło, a ludzie bezbożni są jak ciemne gwiazdy, które straciły swoje światło i potrafią tylko pochłaniać światło innych.

<i>(„Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.” Dn 12,3)

„Ci właśnie (…) rozhukane bałwany morskie wypluwające swoją hańbę… gwiazdy zabłąkane, dla których nieprzeniknione ciemności na wieki przeznaczone…” Judy 1,13) </i>

Spójrzmy na to inaczej, z perspektywy właśnie GRANIC.

Najpierw przyjrzyjmy się, co robią z granicami bezbożni:

<i>„Nieprawi przesuwają granice, trzodę kradną z pasterzem, osła zajmują sierotom i wołu wdowie zabierają w zastaw.” Hi 24,2-3</i>

Oni PRZESUWAJĄ GRANICE. Robią to nienaturalnie, wykorzystując perswazję. Robią to, bo sami nie mają swojego światła, nie mają Jezusa w sercu, więc czują się nieustannie zagrożeni, ich „terytorium” jest małe, boją się że ktoś im coś odbierze. Niektórzy mogą wydawać się bardzo pewni siebie, ale w środku są nerwowi i przestraszeni. Dlatego perswazją (w słowie, czynie lub duchowo) wchodzą na terytorium drugiej osoby. Każdy zna na pewno z otoczenia na przykład takie osoby, które są nienaturalnie głośne, stają się wywierać presję na innych,albo przeciwnie osoby, które przyjmują postawę „zlituj się nade mną, bo jestem taka biedna i tak mi źle”.

Na większą skalę w świecie duchowym i fizycznym widzimy to w działaniach wojennych, które służą właśnie powiększaniu terytorium perswazją.

Biblia mówi, że oni nie tylko „przesuwają granice”, ale też „trzodę kradną z pasterzem(…)”. Osoby takie wchodzą nie tylko w czyjąś przestrzeń osobistą, one chcą także dla siebie korzyści od drugiej osoby. Zawłaszczyć jakieś dobra, które należą do drugiej osoby. Jak np. kobieta która wykorzystuje swój urok żeby wpłynąć na pracodawcę i zagarnąć dla siebie profity. Dobrym przykładem będzie tu także osoba działająca pod wpływem ducha Jezebel. Ale będzie tu też osoba która jest tak absorbująca, że pragnie pochłonąć czyjś cały czas, całą uwagę.

Teraz ta lepsza część 🙂

Bóg obiecał sprawiedliwym, że POSZERZY ICH GRANICE.

Naturalnie, bez wysiłku, Ty nie musisz robić nic, to Bóg to uczyni.

To jest Boża obietnica:

<i>„Jeśli pilnie strzec będziecie wszystkich tych poleceń, które ja wam dziś nakazuję pełnić, miłując Pana, waszego Boga, postępując według wszystkich Jego dróg i Jego się trzymając – wypędzi Pan wszystkie te narody przed wami i usuniecie narody większe i mocniejsze od was. Każde miejsce, po którym będzie chodzić stopa waszej nogi, będzie wasze. <b>Granice wasze sięgać będą od pustyni aż do Libanu, od rzeki Eufrat aż do Morza Zachodniego</b>. Nikt przed wami się nie ostoi, strach przed wami i przerażenie będzie siał Pan, Bóg wasz, po całej ziemi, po której będziecie chodzić, jak wam zapowiedział.” Pwt 11,22-25</i>

Jeśli będziesz strzegł Bożego prawa i miłował Go całym sercem – Pan da Ci rozległe granice w posiadanie.

Jeśli będziesz chodził drogami Pana po wszystkie dni, wtedy Bóg jeszcze te granice poszerzy:

<i>„Gdy <b>poszerzy Pan, Bóg twój, twe granice,</b> jak to poprzysiągł twym przodkom, i odda ci całą ziemię, którą poprzysiągł dać przodkom, jeśli będziesz strzegł pilnie całego tego prawa, które ja ci dzisiaj przedkładam, miłując Pana, Boga swego, chodząc Jego drogami po wszystkie dni, <b>wtedy dodasz jeszcze do tych miast dalsze trzy miasta</b>” Pwt 19,8-9</i>

Jobes modlił się:

<i>„Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzył granice moje” 1 Krn 4,10</i>

Pan obiecał rozszerzać nasze granice, gdy będziemy przychodzić do Boga żywego. Kiedy zbliżasz się do Boga, Twoje granice zostają poszerzone.

Wspaniale prawda? 🙂

Ale jakie ma to dla nas przełożenie praktyczne?

Otóż toczymy bój na płaszczyźnie duchowej, a więc na całym naszym terytorium jesteśmy zwycięzcami:

<i>„Nikt przed wami się nie ostoi, strach przed wami i przerażenie będzie siał Pan, Bóg wasz, po całej ziemi, po której będziecie chodzić, jak wam zapowiedział.” Pwt 11,25</i>

Im większe Boże terytorium, tym większe zwycięstwa na różnych polach: w domu, w pracy itd.

<i>„Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi.” Łk 10,19</i>

Np. na pewno słyszeliście lub sami doświadczyliście jak Bóg oddala osoby które Wam szkodzą z Waszego otoczenia. Lub jak byliście spóźnieni na pociąg a Pan Bóg spowodował opóźnienie i zdążyliście 🙂

Mamy więc w Bogu realny wpływ na innych ludzi i okoliczności.

Nie bez przyczyny były satanista opowiadał w pewnym filmiku jak jego zwierzchnicy zlecali mu obkładanie klątwami terytoriów miasta, ale tam gdzie byli modlący się chrześcijanie nic nie mógł zdziałać.

To dlatego klątwy i złorzeczenia wypowiedziane na sprawiedliwych chrześcijan nic im nie mogą zrobić, gdyż Bóg poszerzył i strzeże ich granic.

Jest jeszcze pewien „skutek uboczny” 🙂 poszerzania własnych granic przez Boga. Zwiększa się nasza „strefa komfortu”, co dosłownie oznacza strefę w której czujemy się komfortowo. Stajemy się bardziej pewni siebie i nabieramy godności – na wzór i podobieństwo naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, do którego chcemy się upodabniać. Zyskujemy większą swobodę działania i wyrażania siebie.

<i>„A nikt samego siebie nie podnosi do tej godności, tylko zostaje na nią powołany przez Boga”</i> Hebr 5,4

Możemy wtedy z pełnym przekonaniem powiedzieć:

<i>„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia, w Chrystusie” Fil 4,13</i>”