Chrześcijanie biblijni. Nie wierz w autorytety świata. W Jezusa wierz.

Chrześcijanie biblijni. Prawda dla NAŚLADOWCÓW JEZUSA CHRYSTUSA "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"

Jezuici promują łączenie chrześcijaństwa i ZEN.

Taka oto pada zachęta do lektury „Dary Zen dla chrześcijan”:

 

„Jezuita i nauczyciel zen” to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą, by Bóg stał się doświadczeniem, a nie pozostał tylko słowem.”

 

 

Jeśli książka rozbudzi Waszą ciekawość, polecam również inną lekturę wydawnictwa Charaktery – „Dary ZEN dla chrześcijan”, autorstwa Roberta Kennedy’ego, amerykańskiego jezuity i mistrza zen w jednym. Ot co!

To książka pozytywna. Pisząc ją miałem nadzieję znaleźć przy stole chrześcijan miejsce dla tych, których wiarę chrześcijańską oraz emocjonalność wzbogaciłyby i pogłębiły doświadczenia zen.

Ojciec Kennedy przyjął święcenia kapłańskie w Japonii i tamże rozpoczął regularną praktykę zen. Jezuici znani są ze swej otwartości na dialog, również ten międzyreligijny. Jednak – jak podaje we wstępie Jacek Prusak – tylko pięciu z nich jest nauczycielami zen.”

źródło: www.multiculticlub.com/jezuici-promuja-laczenie-chrzescijanstwa-i-zen/

 

Jak widzimy Jezuici mają z chrześcijaństwem tyle wspólnego,  co demony z dobrocią i miłością.

Swoja drogą świetnie wypełniają swoje zadania specjalne dotarcia do najbardziej odległych od Watykanu części świata łącząc lokalne wierzenia pogańskie z wiarą w Chrystusa. Innego Chrystusa.

 

 

 

Updated: 27 stycznia 2017 — 11:06

25 komentarzy

Add a Comment
  1. To ważne tematy o których ostatnio piszesz, ale czy nie mógłbyś Adminie Piotrze zapodać jakiegoś lekkiego tematu społecznego, uargumentowanego biblijnie, w stylu Trudnych Spraw 😉 ?

    1. Też bym była ciekawa…

  2. Czym się karmi duchowo obecnie ludzi młodych? Treściami kulturowymi, które dawniej uważano, iż konsumuje margines społeczny… Przepełnionych przemocą, okrucieństwem, sadyzmem, pornografią itd.

  3. Śmieszy mnie to jak czytam „mistrz zen”, „mistrz jogi” i mistrz czegokolwiek. Ustalmy jedno, że dzisiejszy buddyzm (w tym jego odmiana zen) czy szeroko propagowana joga funkcjonujące w społeczeństwie tzw. zachodu tak na prawdę to mają mało co wspólnego z pierwotnymi nurtami. Znawcy tematu mówią na to jednoznacznie – pop zen czy pop joga.
    Oczywiście nie oznacza to, że taka forma jest całkowicie bezpieczna dla człowieka. Praktykując zen czy jakąkolwiek formę medytacji buddyjskiej, hinduistycznej tak naprawdę to przekraczamy Boski nakaz chroniący nas przez praktykowaniem bardzo ale to bardzo niebezpiecznej formy określanej mianem „zawieszania umysłu”. Nie będziemy wgłębiać się w sam mechanizm takiej praktyki ale wg. wschodnich źródeł ma to prowadzić do odkrycia pierwotnej natury umysłu, „oświecającego światła”.

    Długotrwała praktyka zawieszania umysłu prowadzi do degeneracji mózgu i tym samym do degeneracji osobowości, w następstwie jej rozpadu i jeśli taki delikwent nie znajduje się pod opieką wykwalifikowanego nauczyciela to w najlepszym przypadku kończy się to prawie dożywotnim otępieniem umysłowym. Teraz już wiemy skąd znamy pojęcie tzw. szalony mnich.

    W dzisiejszym pop zenie albo pop jodze można zostać mistrzem już po paru weekendowych spotkaniach (oczywiście uiszczając stosowną opłatę). Tradycyjnie aby zostać takim mistrzem to czasami człowiekowi nie starczało na to życia a po drugie wiedza była przekazywania z nauczyciela na ucznia tylko i wyłącznie ustnie a nie w postaci książek czy weekendowych kursów.

    Po trzecie dzisiaj żyjemy w czasach w których ludzie są żądni emocjonalnych przeżyć, uniesień. Doświadczeń mistycznych. Pragnących znaków i cudów. I faktycznie taka praktyka zen daje człowiekowi mistyczne przeżycia ale te przeżycia są zwodnicze opierające się w dużej mierze na autohipnozie. Takie doświadczenia utwierdzają w człowieku poczucie hiper jedności a to prowadzi w prostej drodze do odkrywania boskości we własnym wnętrzu i bałwochwalstwa ponieważ człowiek zaczyna czcić stworzenie. Słynny gest namaste to jest nic innego jak „mój ukłon dla boskości w twoim wnętrzu”.

    Pytanie klucz – dlaczego zen a nie tradycyjne medytacje buddyjskie ?. Dlatego bo zen jest idealnym narzędziem dla ekumenizmu. W tradycyjnych medytacjach człowiek pracuje np. nad wizerunkiem jakiegoś aspektu buddy natomiast w przypadku zen tego nie ma. Nie ma – ale tylko powierzchownie. To tak jak kiedyś propagowano medytację tm (transcendentną) wmawiając, że jest ona areligijna i naukowa ale oczywiście to był czysty hinduizm.

    1. ja uznaję jednego mistrza yogi:

      1. O, miś Yogi 😀 nie byłam jego fanką (wolę psa Huckleberry z tej samej wytwórni), ale dubbing i tu, i w tych znanych filmach animowanych jest świetny 😀

    2. zapomniałem dodać o ważnej kwestii. Polscy Jezuici nauczają medytacji biblijnej:

      włączcie na 22:50

      Ważne detale: prowadzący niczym aktor, głos radiowy, intonacja jak na hipnozie.

      To sa doskonale przeszkoleni ludzie.

      1. Klasyczna tzw. hipnotyczna medytacja prowadzona.
        Miła atmosfera w tym tworzenie atmosfery internetowej wspólnoty. Relaksująca muzyka w tle. Skierowanie się ku swojemu wnętrzu, wewnętrznym przeżyciom i hipnogennym obrazom.

        Nauka już dawno temu udowodniła, że jeśli pozbawimy się bodźców wewnętrznych np. myśli czy zewnętrznych wówczas umysł sam wytwarza wewnętrzne obrazy, na których znajduje oparcie do funkcjonowania. Obrazy te dla nas mogą być równocześnie tak realne jak realne jest nasze otoczenie. I najczęściej są to obrazy, wizje natury religijnej wypływające z tzw. podświadomości. Czyli iluzja niemalże doskonała. Dlatego jestem tak ostrożny w przypadku mistycznych doświadczeń, uniesień.

        W naszej kulturze słowo medytacja faktycznie oznacza rozmyślanie, przemyślenia natomiast w kulturze wschodu oznacza to kasowanie umysłu, zawieszenie myślenia.

        I teraz pytanie do tego jezuity. Czy faktycznie to Bóg ukierunkowuje nas na konkretną myśl jaka pojawia się u medytującego czy może jednak to prowadzący stymuluje nasz umysł za pomocą odpowiedniej intonacji głosu (stara sztuczka).

        Po czwarte facet propaguje tzw. wizualizację nie podając jej prawdziwych korzeni a wciska, że to wymyślił Loyola.

      2. Piotr, czyli kamień, nie skała

        Bardzo im zależy, ale to tak bardzo że pot płynie im po czole z wysiłku, aby wszelkimi możliwymi środkami odciągnąć ludzi od czystego Słowa Boga…
        A najgorsze jest to, że ofiar tych misternych pułapek wciąż przybywa.

  4. Dużo naszych ludzi ma taki poziom umysłowy jak w tym discopolowym starociu https://youtu.be/nMj5ioadMM8

  5. ja już nie wyrabiam .. http://plus.polskatimes.pl/wiadomosci/kraj/a/wieza-widokowa-z-figura-matki-bozej-podzielila-mieszkancow-mielca,11732070

    niedługo wybudują pomnik widziany z kosmosu, a co! 🙂 swoja droga miałem ostatnio mała wymianę zdań z księdzem, który jedzie do Guadalupe z grupą pielgrzymów, zapytałem się cynicznie czy MB Częstochowska nie będzie z tego powodu zasmucona, ksiądz odparł że to ta sama MB tylko w innych szatach, a we wszystkich jej ładnie.. zapytałem się więc, że skoro to ta sama MB to nie szkoda wydawać pieniędzy na tak daleką podróż i lepiej pojechać do Częstochowy skoro jedno i to samo? do dziś nie ma odpowiedzi.. 🙂 no cóż.

    1. Jaki ksiądz, taki młody dość? Nie poleciał czasem wczoraj..? :/

      1. tak, dokładnie 🙂

        1. Mam tam bliską osobę kochającą wszelkie bałwany, a owoce z miesiąca na miesiąc straszniejsze..

    2. Ahahahaha, co ten ksiądz wymyślił… :/ ja się zastanawiam, czy ona się nie sklonowała, no bo przecież powinna raczej być jedna matka, nie? a tu kurde, nawet „kościółek” na największym wygwizdówku ma swoją wersję… i na dodatek, jak to kiedyś chyba Damian zauważył, jedna biała a druga czarna… 😀

  6. Spotkała mnie wczoraj dość dziwna sytuacja w przychodni. Akurat miałam wizytę u gina (ginekologa), w tym samym dniu co moja mama, więc pojechałyśmy razem. Nareszcie zjawiła się lekarka, weszłam do gabinetu, po mnie jakieś kobiety, później ona. Wychodząc mówi: ,,Zapisałam nas na koloroterapię, bo pani doktor nam poleciła, tylko 20 min. za 20 zł.” Pobiegła do rejestracji, zapłaciła za dwie sesje. Nagle z gabinetu obok wyskoczyła kobieta, zapraszając pozostałe panie i mamuśka poleciała jak ćma do światła. Byłam wściekła na lekarkę, na nią… Jakim prawem bez mojej wiedzy, zgody zapisały mnie na takie pierdoły?! Stojąc pod drzwiami, usłyszałam śpiew ptaków z muzyką relaksacyjną, potem: ,,Jaki kolor pani teraz widzi?”, ,,Jest pani osoba otwartą, czy skrytą?”, itd. Pomyślałam sobie, do jasnej cholery co to jest?! Muszę się wykręcić z tego g…! Hm… koloroterapia, czy to przypadkiem nie są jakieś praktyki okultystyczne? Nie wiem, nie mam pojęcia… Dobra, wyjdzie ta baba to jej powiem, że wiara nie pozwala mi wziąć udziału w tym seansie. Jak zapyta jaka to jej odpowiem, że w Jezusa Chrystusa. A jak się ośmieszę, jak dramatyzuję i to wszystko nie ma nic wspólnego z satanizmem? Jestem krótkowidzem, mam problemy z tarczycą, to jest ze sobą bardzo powiązane, z tego powodu od lat cierpię na światłowstręt, czyli nadwrażliwość oczu na światło. Dlatego wpadłam na pomysł, powiem jej, iż ze względu na wadę wzroku muszę zrezygnować. Zapytałam Pana Boga, co mam robić, ale nie dał mi wyraźnej odp. Wygodniej było mi wymiksować się swoją chorobą oczu, niż zaświadczyć o Panu Jezusie. Jestem świnią, wyparłam się go, takie mam wrażenie, nie przeszłam tej próby. Wstyd… Nie wiem, być może przesadzam. Po powrocie do domu znalazłam ulotkę, którą matka otrzymała w przychodni. Dostałam odpowiedź… Czakry, poza tym symbolika, aż się wylewa. Wrzucam skany:

    http://ifotos.pl/zobacz/1jpg_aeasrax.jpg
    http://ifotos.pl/zobacz/2jpg_aeasrqp.jpg
    http://ifotos.pl/zobacz/3jpg_aeasrqr.jpg

    1. sama chromoterapia z punktu widzenia fizyki jest ciekawa i ma prawo działać. Faktycznie prowadzono wiele badań, które potwierdziły w warunkach laboratoryjnych, że np. kolor błekitny uśnieża miejscowy ból i działa p/zapalnie.

      Ale oczywiście jak widzę na tej ulotce przy okazji kolportują „naukę” hinduizmu w postaci czakr.

      Sama w sobie fototerapia jest oczywiście pozytywna bo bazuje na uniwersalnych prawach fizyki i biologi ale pod warunkiem, że nie mieszamy jej z filozofią wschodu. Swoją drogą to jest sztuczka praktykowana już od lat 60-tych kiedy to w społeczeństwie europy zachodniej i ameryki przedstawiano hinduizm w naukowej otoczce i trwa to do dnia dzisiejszego.

      1. Matka, trzeci dzień z kolei nie najlepiej się czuje, ciągle boli ją głowa i jest jej niedobrze. Cóż, wydaje mi się, iż to ma jakiś związek z tą wizytą. Po wyjściu z gabinetu stwierdziła, że już więcej tam nie pójdzie.

    2. Przykro mi, że musiałaś być na tej sesji…
      Ale bardziej uderzyło mnie to, jak siebie nazwałaś pod koniec postu.

      Dlatego proszę, nie mów do siebie tak. I się nie biczuj (słowami). Upadłaś, trudno. Czujesz wstyd, to dobrze. Wstań i następnym razem postąp jak ci sumienie nakazuje ^^

      1. Nie, w końcu nie byłam na seansie, tylko moja mama, a ja czekałam za drzwiami na swoją kolej. Czułam się tam źle, więc zamiast od razu powiedzieć, że nie będę brała udziału, bo to raczej nie jest zgodne z moją wiarą, wybrałam półprawdę, po prostu wygodniej było wszystko zwalić na wadę wzroku. Stchórzyłam, zawiodłam Boga na całej linii. Jestem osobą, która sobie samej stawia bardzo wysoką poprzeczkę i w dodatku nadmiernie krytyczną względem siebie. No, ale masz rację, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Często powtarzam sobie cytat z pewnej polskiej piosenki, a mianowicie: ,, Wstaję, upadam, upadam, wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję.”

        1. Będzie dobrze, nie martw się 🙂

    3. Piotr, czyli kamień, nie skała

      Proponował bym interwencję u Rzecznika Praw Pacjenta.
      W ten sposób uratujesz trochę osób spod rąk tej nawiedzonej pani doktor, która wykorzystuje swoją reputację lekarską do otwierania ludzi na demony.
      Przerażające.

  7. O wschodnich źródłach magii s. Michaela Pawlik

  8. A mi się zawsze wydawało, że te wszystkie zen-badziewia itp. zawsze są w jakiś sposób sprzeczne z Chrystusem, a tu proszę… :/ co też ludzie czasem wymyślą… :/
    (nic nie mam do zdrowego jedzenia czy kuchni wschodniej…)
    Jak tu ktoś z tą koloroterapią zauważył- to jeszcze może nie jest najgorsze, ale dopóki nie miesza się do tego hinduizmu i innego niewiadomoczego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Detektyw Prawdy, Dobra Nowina i Apokalipsa © 2015 Frontier Theme
%d bloggers like this: