Dziś zauważyłem ciekawą mapkę pokazującą skąd dokąd odbywa się głównie migracja muzułmanów do Europy. Wygląda to zatrważająco.

 

Jeśli burmistrzem Londynu został muzułmanin, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby kanclerzem Niemiec również nie został jakiś Abdul.

Popatrzmy gdzie lokują się muzułmanie w Europie najbardziej:

 

 

Tak a propos Niemiec i religii, które sprowadzają muzułmanów:

Największą religią w Niemczech jest “chrześcijaństwo”, z 51,5 milionem wiernych (62,8%) w 2008 roku[104]. Na tle całej populacji, 30.0% mieszkańców Niemiec to Katolicy, 29,9% to Protestanci należący do Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego.

Sama kanclerz Niemiec należy do partii chrześcijańsko-demokratycznej. Po tym widzimy jak chrześcijaństwo nie jedno ma imię. Gdybyśmy my założyli powiedzmy w górach, czy nad morzem wioskę, to zapewne nie wpuścilibyśmy tam nikogo z innych religii. Czy wyobrażacie sobie taka sytuację? Powiedzmy, że wykupujemy łącznie 100ha działek w jednym dotychczas niezamieszkanym miejscu. Tworzymy wioskę chrześcijańską. Każdy żyje zgodnie z Prawem Bożym, ale po kilku latach zjawiają się tam muzułmanie,  zauroczeni jakością naszego życia postanawiają się osiedlić krzycząc “allah akbar”. My zaś jak potulne baranki mówimy: “jasne, mieszkajcie razem ze swoim bogiem u nas, nie musicie przestrzegac naszych praw opartych na Biblii. Możecie na Koranie”. Czy to byłoby chrześcijaństwo? absolutnie nie. Tak więc pani Merkel nie jest chrześcijanką.

Islam jest DRUGĄ religią w Niemczech z 3,8 do 4,3 miliona wiernych. Nie wiem co nas czeka w tym roku, ale wiem, że konflikt na tle religijnym (nie mylić z zasadami wiary), jest nieunikniony.

Nasy sąsiedzi staja się więc Kalifatem Europy.