Witam wszystkich. Mam na imie Szymon mam lat 20 i mieszkam na Pomorzu. Moja podroż u boku Pana zaczęła się gdzieś ponad rok temu. Z biegiem czasu patrząc wstecz, widzę, jak bardzo Bóg mnie zmienil. Nie jestem jeszcze idealny, lecz pragnę resztę swojego zycia, zyc dla Pana.

Wiec tak. U mne bylo jak u wiekszosci osob. Wychowalem sie w katolickiej rodzinie. Moj tata kiedys byl ministrantem. Pamietam, ze gdy bylem maly, chodzilsmy do kościoła z rodzicami. Gdy bylem wiekszy, rodzice odpuscili sobie uczeszczanie do kosciola, ale kazali mnie i mojemu bratu chodzic nadal. Nie chodzilismy bo czulem ze to nic nie ma wspolnego z Bogiem….

Środowisko w jakim sie wychowałem nie jest zbyt dobre. Na poczatku, juz w podstawowce, potrafiłem z kolegami chodzic po miescie, i jak chuligan na przykład kopnąc kogos w tylek i uciekać.. 😵Tak wiem ze to chore :D. Czas lecial, ja dorastalem. Ogolnie w domu uwazam, ze nie ma milosci jako takiej. Mam na mysli milosc duchową. To smutne, ale Pan wzbudzil we mnie taki jakis rodzaj wspolczucia. Nie mam za zle rodzicom, o luki w wychowaniu mnie 🙂 i dziekuje Panu za to. Moimi bozkami byly gry wideo, bardzo duzo gralem, muzyka i mysle ze pare innych rzeczy. Po ukonczeniu gimnazjum, poszedlem do zawodowki. Tam zaczal sie alk. Pilem dosyc duzo. Wiadomo papierosy tez sie znalazly, kolejny nałóg… Wtedy pamietam duzo zaczalem interesowac sie teoriami spiskowymi. Wiedzialem bardzo duzo, potrafilem przez pare godzin opowiadac kumplowi na praktykach o illuminach i innych rzeczach. Wtedy tez gdzies poznalem moją dziewczyne, z ktora jestem do dzis. Wierze, ze Pan mi ja przyslal. Duzo mnie nauczyla.

I stalo sie. Doszły narkotyki, trochę zmiana klimatu bo wszedłem w trochę inne towarzystwo. Nadal chodziłem do szkoły, ale wywalili mnie z 2praktyk w ciagu 3 lat, pisalem z moja dziewczyna tez dosyc duzo, wtedy jeszcze nie bylismy razem, i nagle po prostu postanowilem sprzedać konsole, bo na rzecz pisania z Nia, po prostu nie gralem 😀

Wtedy zaczęły sie kradzieże. Niestety ukradłem z domu parę rzeczy, aby miec na narkotyki… Wolą Pana było, aby rodzice mnie wyrzucili i bym zamieszkał u babci. I w sumie tam sie nawróciłem. Przeszedłem tam, taka małą szkole życia 😀 a było to tak. Pamietam, gdy w miedzy czasie gdy szukalem informacji o tym co sie dzieje na swiecie, ocieralem sie o Prawde jaka jest Nasz Pan !  W szkole, na religii postanowilem nic nie robic, prócz czytania bibli, zwykle byla to apokalipsa , a w domu sam jej nie posiadalem niestety. Jednak nic sie nie zmienialo. Problemy zostaly. Doszla potem jeszcze ta pustka, kiedy nacpany szedlem do kolegow, myslalem o sensie zycia i o innych rzeczach.

Gdy skończyłem szkole, mieszkalem tam nadal. Nie mialem pracy, bralem dragi, papierosy, kradzieze, klamstwa… Bylo slabo. Pewnego dnia, gdy cpalismy u kolegi, dokladnie u jego babci, zauwazylem biblie. Pozyczylem od Niego, mam ją do dzis hehe.
Zaczalem ją studiowac. Uczyc sie Boga. Wciagnalem sie w to. Pamietam, kiedy w szkole na pewnej lekcji j.Polskiego mielismy za zadanie ustnie odpowiedziec, jakie mamy marzenia w zyciu, cele, dazenia. Cala klasa marzyla o autach wygodnym zyciu, i innych swiatowych, chwilowych rzeczach. Wtedy jeszcze nie znalem Boga, nawet nie znalem bibli, ale wiedzialem, ze chce znac prawde, i ze ten swiat nie daje mi satysfakcji. Odpowiedzialem, ze chce zostac zbawiony 🙂 nie wiedzialem czemu i jak, po prostu chce… Jak widac Bog byl wtedy przy mnie i sluchal ❤Gdy czytalem biblie, szukalem w internecie o Jezusie tez. Bylem na forum protestanci, tam sie wypowiadalem, jednak potem Pan mne przyprowadzil tutaj do Was 🙂

Jednego razu, bylo to gdy juz szukalem Boga na powaznie.. Przyszedlem do domu nacpany. Bylo to w wieczorem. Bylem po amfetaminie plus marihuana. Siedzialem sobie jak zawsze, i czytalem w telefonie o prawdzie. Byla to strona zajezusem.pl. Czytalem tak czytalem, i nagle cos mi sie “wkrecilo”. Cos bardzo dziwnego. Poczulem jakbym wlasnie zrozumial cos. Mianowicie odkrylem, ze rytm dziala na czlowieka hipnotyzujaco. Nie wiem czy to prawda czy nie, nie wnikam. Mialem wkrete taką. Doszedlem do wniosku, ze cos w tym te jest, kiedy ludzie strzelaja z broni ktora wydaje samopowtarzalny dzwiek, jakos to na nich wplywa.. I nagle wczulem sie w bicie mojego serca, i stwierdzilem, ze ono bije tez wlasnie do rytmu. W glowie naszla mnie pewnosc, ze teraz umre bo odkrylem “cos takiego”. Od zawsze miewalem stany lekowe, czasem bardziej czasem nie az tak. Kiedys nawet wpadlem w derealizacje/depersonalizacje, ale wyszedlem z tego po kilku miesiacach bez psyhotropow i psychiatrow : D

No wlaczyl mi sie lęk. Serce bilo jak szalone. Ubralem sie i wyszedlem do mojego domu. Obudzic rodzicow, powiedziec o tym wszystkim, o Panu i wtedy moge umrzec. Wchodze zdyszany do domu, serce nie ustaje, i w momencie kiedy otworzylem drzwi i wszedlem, na ziemi zauwazylem jakas ulotke z Jezusem i napisany jakis tekst z przeslaniem aby modlic sie codziennie, jakos tak. Stwierdzilem wtedy to byl znak dla rodzicow. Potem po dlugim czasie wiedzialem juz ze to bylo do mnie. No i zaczalem w panice mowic do rodzicow ale mnie nierozumieli ani troche, nawet powiedzieli, ze kuzynka taty miala kiedys podobnie, tyle tylko ze po spytaniu sie jakiego jest wyznania .. “Katoliczka”. Po jakims czasie postanowilem wrocic do babci i pojsc spac. Wtedy chyba oddalem sie Panu. Bylem prawie pewny ze jak zasne to nie obudze sie, powiedzialem Panu, ze naleze do Niego, wyznalem grzechy itp. Po tamtym czasie wszystko sie zmenilo. Zaczalem pisac z Administratorem zajezusem.pl. Bardzo mi pomogl i dziekuje Mu za to w imie Pana Jezusa. Jednak nie ufalem jeszcze wtedy Panu. Mialem duzo lękow. Balem sie.. Wszystkiego. Balem sie grzeszyc. Balem sie robic cokolwiek. Nawet napisalem do dziewczyny, ze sadze, ze nie moge z Nią byc, gdyz jest nie wierzaca… Bylem w stanie oddac swoje najwieksze blogoslawienstwo Panu, bo do Niego nalezy 🙂 Potem bylo coraz lepiej juz, moje poznanie wzrastalo z czasem, a Pan z Ojcem byli przy mnie. Nawet w Holandii gdy bylem w pracy, nie z woli Ojca, wtedy jeszcze tego nie rozumialem a bylo to po tych wydarzeniach juz, ale nie zostawil mnie samego 🙂 Wierze w to.

Minelo troche czasu, w srodku Pan mnie zmienil, jednak moja stara natura nadal daje sie we znaki 🙁  aczkolwiek, tez, widze w sobie walke, w ktorej walczy moja stara natura z nowa. Stara chce abym opublikowal to na chwale swoją abyscie Wy widzieli w tym tutaj Mnie. Nowa natura natomiast mowi, abym opublikował to na chwale naszego kochanego Pana i Ojca, i abyscie widzieli tutaj Go. Bo bez niego, nie bylo by niczego ! 🙂

To chyba juz koniec tego nudnego swiadectwa, jestem swiadom tego, ze pisze chaotycznie, i mam nadzieje, ze nie bedzie az tak trudne ulozenie sobie w Waszym glowach tego co tutaj napisalem hehe. Zreszta i tak napisalem to swiadectwo w duzym skrocie. Gdybym chcial napisac wszystko, tekst byl by jeszcze raz taki albo i dluzszy a wtedy byscie raczej nie wytrzymali 😀

Dziekuje za przeczytane. Chce, aby to co tu napisalem, bylo dla Was, na chwale i czesc naszego Pana, i pokazanie, jaką mocą zmienia takiego grzesznika jak ja. Nasz Pan nie ma sobie rownych.

Pozdrawiam Was w imieniu Pana. Chwalmy Go codziennie.

________________

Chwała Bogu Ojcu w imię Jezusa za Szymona przemianę.