Sytuacja jest tragiczna, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Nie wiem jaki ma Bóg plan dla Arlety, ale jeśli uważamy się za chrześcijan, to powinniśmy z wiarą pomodlić się. Maila przysłała mi Aldonka:

 

 

Zwracam się do was Kochani bracia i siostry z gorącą prośbą o modlitwę za siostrę brata Zdzisława – Arletę i jej nienarodzone dziecko. Arleta nie jest jeszcze osobą gotową i przebudzoną na prawdę, proszę was o gorliwą modlitwę, aby jej serce otwarło się na prawdę i zwróciła się do Boga, oraz w intencji zdrowia i życia jej dziecka, którego się spodziewa. Albowiem sytuacja dziecka jest bardzo poważna i rozchodzi się o jego życie. Na badaniu usg okazało się, że dziecko nie rozwija się prawidłowo, nie ma kawałka mózgu i czaszki, oraz że prawdopodobnie umrze ono po narodzeniu. Arleta jest obecnie szóstym miesiącu ciąży, w tą środę miała mieć robioną cesarkę i lekarze mieli się podjąć próby ratowania dziecka, ostatecznie odroczono tą decyzję, by poczekać z tym aż do momentu rozwiązania. Myślę, że był w tym plan Boży, aby z tym jeszcze poczekano. Dziecko będzie jeszcze się rozwijać i może będzie miało większą szansę. Proszę was, zanośmy modlitwy do naszego Pana za Arletę i jej dziecko, On jest Bogiem cudów. I nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Pan jest Naszym najlepszym Lekarzem. Trwajmy zatem modlitwie, zanosząc je do Nieba, by  Pan wejrzał  i wysłuchał naszych próśb.

I z góry wam wszystkim  dziękuję w imieniu Jezusa Chrystusa.

 

Aldona