” Synu człowieczy, żużlem stał się dla mnie dom izraelski; wszyscy oni, to tylko brąz i cyna, żelazo i ołów w tyglu, a stali się żużlem” Ez 22

 

Dzisiaj Pan wskazał mi ten cytat i jestem tego pewien na 100%.

Wczoraj zobaczyłem na facebooku akcję pastora, którego miałem przyjemność poznać osobiście w na gdańskiej starówce podczas ewangelizacji.

Oto ona:

 

Jeśli lubisz dobre piwo, dobre towarzystwo i dobre tematy do rozmów, to jest to spotkanie dla Ciebie!

 

piwo-biblia

 

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10211190288141595&set=a.1045446064956.8543.1489795335&type=3&theater

 

Zastanawiałem się na prawością tej akcji pastora Bartosika.

Zanim przedstawię cytat Sławka z facebooka, skopiuję to, co napisałem sam:

Poznałem tego pastora osobiście w Gdańsku i mimo, że teraz z perspektywy czasu nie podzielam jego niektórych poglądów, to cenię za dobre komentarze polityczne w kontekscie Słowa Bożego, promowanie edukacji domowej. Pamiętam jak powiedział mi tak: bardzo chętnie udałbym sie na wesele w Kanie Galilejskiej 🙂. Jednak byłbym ostrożny z akceptacją jego opini, bo wiem, że mocno on żyje światem (muzyka, żużel).”

 

Jest to moja wczorajsza wypowiedź z konwersacji na Jacka profilu.

Dziś szukając tematu do Słowa dnia otworzył mi się Ezechiel. Nie wierzę, że to był przypadek,  z uwagi na to jedno bardzo rzadkie słowo zawarte w cytacie z Ezechiela, mojej wypowiedzi, a hobby pastora. To jest jak trafienie szóstki w totka.

 

Nie chciałem w swej ocenie być gwałtownym i nie potrafiłem ocenić tej niebywałej akcji pastora.

W tym samym rozdziale Ezechiela czytamy dalej:

 

” Jej kapłani gwałcą mój zakon i znieważają moje świętości, nie odróżniają świętego od pospolitego i nie pouczają o tym, co nieczyste, a co czyste. Zamykają swoje oczy przed swoimi sabatami tak, że jestem wśród nich zbezczeszczony.”

 

Traktuję to jako odpowiedź od Boga. Ten werset jest kluczowy.

Picie piwa nie jest niczym złym tak jak i wina czy wódki na weselach, choć tego ostatniego osobiście nie pijam wcale.

Noe pił wino. W Kanie było wino, synowie Hioba pili wino, ale jak to napisał Sławek na fejsie:

 

“We wszystkim umiar trzeba zachować. Lubię te gorycz i bogactwo smaków. W Biblii mamy mowę o pijusach jak i obżartusach zatem z bożej perspektywy nie ma znaczenia czy się nażerasz aż pod korek czy też pijesz aż urywa ci się przysłowiowy film i jedno i drugie to grzech. Zatem dlaczego wśród Chrześcijan temat obżarstwa jest marginalizowany? Nie pamiętam czy ze dwa artykuły w tym temacie znalazłem a tymczasem jeśli chodzi o alkohol to chociażby dziś wybuchła na ChristianNews święta wojna w tym temacie!!”

 

Racja czym innym jest pijaństwo, a czym innymi picie, ale….

 

Jej kapłani gwałcą mój zakon i znieważają moje świętości, nie odróżniają świętego od pospolitego”

 

Tu jest punkt ciężkości. Kapłani nie odróżniają świętego od pospolitego. Pójście do pubu jest czymś pospolitym, ale czytanie biblii i poważna mowa o Bogu powinna być bezalkoholowa. Na naszych zjazdach albo wcale nie ma alkoholu, albo nieliczni piją 1 góra dwa piwa i to na sam koniec PO wspólnych modlitwach, PO analizie Słowa, PO rozmowie o Bogu.

 

Kapłan, a  w tym przypadku pastor jest osobą reprezentującą Boga. Winien zatem uświęcać swoją posługę. Może sobie pic piwo, czy wino, ale niech nie czyni z tego czegoś pospolitego jako wzorzec. Jeden wypije jedno piwo czy dwa i pójdzie do domu, ale inny wypije pięć i powie, że z pastorem zasiadywał. Teraz wyobraźmy sobie taką akcję:

mojzesz

 

 

Poniżej przedstawiam ciekawy tekst o rozpijaniu Polaków:

 

“Niestety pijanstwo Polakow, podobnie jak Rosjan to w duzym stopniu zasluga Zydow karcznarzy oraz polskiej szlachty. O fatalnym wplywie Zydow na Rosjan pisal Solzenicyn w swojej ksiazce pt. 200 lat razem.
“Kontynuując dalej: obserwuje się duży rozwój gorzelnictwa, pędzą wódkę ziemianie, okoliczna szlachta, popi, zakonnicy i Żydzi. (Z całkowitej żydowskiej, blisko milionowej ludności, «dwieście – trzysta tysięcy ludzi» mieszkało po wsiach 138, za podstawowe utrzymanie mając gorzelnictwo). Chłopi zaś «po żniwach przesadni i nieostrożni są w wydatkach; piją, jedzą, bawią się i oddają Żydom stare długi i za pijatyki oddają im wszystko to, co oni nawet i nie zażądają. I jak nastanie zima chłopi zazwyczaj już odczuwają wielki niedostatek…  Nie tylko w każdym osiedlu, ale w innych miejscach, pobudowane są przez właścicieli ziemskich karczmy, gdzie dla zysku ziemian i dla zysku arendarzy żydowskich zysków sprzedaje się po dniach i po nocach wino… Тam odbierają Żydzi wieśniakom nie tylko wysuszone już ziarno, ale i dopiero co zasiane, jak i narzędzia rolnicze, mienie, czas, zdrowie i najbardziej niszczą ich samo życie». I to pogłębia się zwyczajem kolędy «Żydzi, jeżdżąc po wsiach, a szczególnie jesienią w dożynki i napoiwszy chłopów, i wszystkich w ich rodzinach, wódką, odbierają od nich długi i zabierają ostatnie pozostałe im środki potrzebne do wyżywienia»; «pijanych oszukują i obdzierają od stóp do głów, i tym pogrążają wieśniaków w zupełną biedę i nędzę» 139. Wylicza Dierżawin dalej i inne przyczyny zbiednienia chłopów.”

www.bibula.com/?p=14596

 

 

Na Śląsku jedna karczma przypadała na 250 mieszkańców. W niektórych miejscowościach regionu były one jeszcze liczniejsze. W parafii mysłowickiej na przykład na 2400 mieszkańców przypadało 16 karczm, czyli jedna na 150 osób; podobnie w Tarnowskich Górach, gdzie przy liczbie 3900 parafian było 26 szynków. Karczmy prowadzili Żydzi, którzy od połowy XVIII wieku licznie się tu osiedlali.

http://www.eleuteria.oaza.org.pl/47/ks%20Jan%20Ficek.html

 

Problem polega na tym, że nie każdy ma umiar, a taka akcja może przysporzyć wielu zwolenników i owszem ludzie zaczną chodzić do zboru, ale zawsze kiedy będą sięgać po kieliszek, kufel, powiedzą, że mój pastor pije, to czemu ja mam nie pić, wszystko jest dla ludzi.

Niestety ale my jako ludzie różnimy się stopniem samokontroli.

Ogólnie jestem przeciwny takiej akcji, ponieważ więcej złego ona uczyni niż dobrego. Rozumiem pastora chęć powiększenia zboru, ale nie w ten sposób.