” W Panu pokładam nadzieję, Dusza moja żyje nadzieją. Oczekuję słowa jego.” Ps 130

 

 

Kilkakrotnie pisałem jak siłowałem się w tym roku z Bogiem. Wszyscy chcemy pomocy Boga, wszyscy wierzymy, ale czy każdy faktycznie zna Boga? Różnimy się poziomem poznania. Ten Piotr z przed  4 lat jest całkowicie innym Piotrem. Ba.., ten z przed roku jest całkowicie innym. Myślę, że większość z nas zaczęła poznawanie Boga od wiedzy, a nie od wiary, a jak to powiadam “wiedza nie zbawia”. Mało tego, jest część ludzi tak nawiedzona, że dla swej racji zabiliby człowieka Słowem. Uciekajcie od nich gdzie pieprz rośnie, czy tam gdzie raki zimują bo i Was zabiją.

Cytat z Psalmu 130 jest pozornie banalny i wszyscy się z nim zgodzą. Prawda jest jednak inna. Większość z nas nie w Panu pokłada nadzieję. Większość z nas pokłada nadzieje w sobie. Bóg jest tylko taką skrzynką z życzeniami. Boże chce to, tamto i jeszcze to. Owszem, pewne prośby muszą być konkretne jak np. Prosimy o uzdrowienie Renii z raka (czytelniczka z Anglii).

Są natomiast takie problemy, w których my już widzimy rozwiązanie. Nie Bóg, a my. Stąd mówiłem, że siłowałem się z Bogiem. Jestem człowiekiem w kwestii wiary pragmatycznym, co oznacza, że moja wiara ma nie być teoretyczna, a ma być realną w życiu wiarą, mającą przełożenie w życiu codziennym. Kiedy siłowałem się z Bogiem chciałem w rozwiązaniu problemu tego, co ja chcę. Biblia mówi coś innego:

 

“Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. 7 Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego3, gdyż Jemu zależy na was. 8 Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. 9 Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. 10 A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. ” 1 P 5

 

W zasadzie wersetem tym należałoby się zając w osobnym wpisie, ale skoro już umieściłem..:-)

“Wszystkie troski przerzucie na niego”. W kilku filmach z wykładami i książkach, poznałem następującą postawę wobec problemów: osoby, które do tego doszły mawiały Jezusowi mniej więcej tak;

Jezu, zostawiam Tobie ten problem.

One nie mówiły “Jezu proszę  Cię o to i tamto”, tylko mówiły “Jezu Ty najlepiej wiesz co jest dla mnie dobre, Tobie ufam , Tobie to zostawiam”. Jeśli ktoś nie rozumie o czym pisze, to proszę o pytanie w komentarzu.

Paweł apostoł pisał:

 

“Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.” 2 Kor 12

 

 

Jeśli Ty lepiej wiesz od Boga co jest dla Ciebie lepsze, to może od razu zamieńcie się miejscami… Tak, wiem, gro ludzi po prostu nie wie, jak należy robić, ponieważ są uczeni na nabożeństwach teologi, a nie “wiarologii”. Przy tej okazji chciałbym nadmienić, że życie jest całkowicie czymś innym niż teologia. Słowo jest ważne i poznawanie go, ale uwierzcie mi, większą wiarę mają często zwykli ludzie, nie znający pojęcia Sola Srciptura,  niż wyedukowani teolodzy.

Miesiąc temu byłem położony na łopatki, nie będę przybliżał szczegółów z uwagi na pseudochrześcijan szukających haków na bliźniego. Tak leżałem powalony, że nie miałem nawet ochoty prosić Boga o konkretną pomoc. Po prostu powiedziałem mniej więcej tak: Panie Jezu, ja z tym nie dam rady, zostawiam to Tobie, przerzucam to na Ciebie.

Minęło kilka dni, kiedy sprawa się zmieniła o 180 stopni.

To co czytacie, to nie jest teologia, to jest życie. Biblia jest bardzo ważna, ale ważniejszy jest Bóg.

 

” W Panu pokładam nadzieję, Dusza moja żyje nadzieją. Oczekuję słowa jego.” Ps 130

 

 

Na Boga czekają Ci, którzy proszą o Jego łaskę. Pozostawiają oni jak, kiedy, gdzie Bóg to zrobi. To jest wyższy poziom wiary przekraczający wiedzę.

Nie wiem, ale czasem mam wrażenie, że Bóg na mnie pokazuje jak chce by Go rozumiano, co czasem jest dla mnie bolesne, aczkolwiek edukacyjne. Muszę przy tym dodać, że uczę się takiej postawy zdawania tylko na łaskę. Nie jest to takie proste bynajmniej dla mnie.

Jeśli w Panu pokładasz nadzieje, to i Twoja dusza żyje nadzieją. Nadzieja to stan oczekiwania. Dlatego mamy taką kolejność:

  1. Nadzieja w Panu
  2. Dusza żyje nadzieją
  3. Oczekiwanie Słowa.

Myślę, że owo Słowo to Bóg objawiony nie tylko w Słowie, ale w czynach, życiu jako odpowiedź na nasze problemy. To oczekiwanie na Jego łaskę.

Powtórzę się: czekają na Pana Ci, którzy proszą o Jego łaskę. Wbrew pozorom osoby nie uznające Prawa, żyją niczym wg zakonu pozbawiając się łaski. Czytam biblię, chodzę na nabożeństwa, a więc jestem zbawiony/a i chcę od Boga to i tamto. Jest to ale łaskawa uczynkowość.

Człowiek przestrzegający Prawa, przestrzega je z miłości do Boga, gdyż jak zakochany w oblubienicy oblubieniec, chce poznać podmiot swej miłości. Chce wiedzieć kiedy ma urodziny, aby zrobić jej prezent, chce wiedzieć co lubi, a czego nie. Osoby nie uznające Prawa moralnego opierają się na łasce, ale tylko w usprawiedliwieniu ich grzechów. Łaska jest im potrzebna do obmycia ich grzechów, by dalej mogli grzeszyć, ale do rozwiązywania problemów już nie.. bo oni doskonale wiedzą, jak ma im Bóg pomóc. W kościołach jest masa pysznych ludzi żyjących w swym życiu bez oparcia w łasce Boga.

Generalnie, przynajmniej jak dla mnie, ciężko jest być chrześcijaninem, ale Paweł powiada, ze jest to bieg, w którym trzeba wytrwać do końca. Jednak kto powiedział, że  samo życie jest lekkie..  Czy to będą studia, czy kurs języka obcego, czy życie w związku małżeńskim, czy praca zawodowa,  zmagamy się z trudnościami, a w tych trudnościach właśnie winniśmy się zdawać na Boga i Jego łaskę. Zostaw Bogu problem.

Amen.