Jak poniżej:

 

Wiele już było świadectw i nie chcąc być dłużną spróbuję napisać swoje . Czytając wasze świadectwa powoli doszłam do wniosku , że to nie uczciwe bo ja nie mam swojego . Może to głupie ale taka myśl się przewinela .
 Do rzeczy . Boga tego prawdziwego , sprawiedliwego i kochającego chyba od zawsze chciałam poznać .  Nigdy jednak nie było nikogo kto by mnie pokierował w odpowiednim kierunku . Wiec zagubiony dzieciak zaczął rozwalac swoje życie .  Czy mam pretensje do kogoś ?  Nie . No może tylko do siebie . Ale pokolei .  Dziewczynka : dziecięcej szczerej przyjaźni nie przeżyłam bo nie wiele mi było wolno . Przed blok i do domu . Mama nie pracowała dość długo bo tata był żołnierzem .  Kiedyś to była norma . Samotność popychala mnie w coraz to gorsze bagno . Cielesność zaczęła się wcześnie i przerodziłasię w obrzydliwość nie do opisania . Potem były kłamstwa ,kradzieże ,bójki ,seks byle jak i byle z kim,ucieczki z domu ,wagary , bunt , próba samobojczy,  narkotyki, alkohol, papierosy itd. To wszystko przeplatane modlitwą ,  żalem , płaczem i tak w kółko.
Między czasie mam więcej “wolności ” . Tata trafia do więzienia za wypadek pod wpływem alkoholu. Pił od zawsze ale jak zrezygnował ze służby i założył swój dochodowy biznes to przestał trzeźwieć .  Potem dowiaduje się ze zginęło dziecko . Koniec wszystkiego . Kolosalne długi i załamanie mamy . Wszystko wychodzi na jaw . Długi ,  zdrady itp . Dociera do mnie ze tata nie jest tylko wymagającym alkoholikiem który jest o nas chorobliwie zazdrosny . Tzw lanie za byle co to była norma . Głupie teksty na temat mojego dorastającego ciała i niby nie winny dotyk …. Dziś wiem ze to tez miało na mnie wpływ .  W końcu nadchodzi moment powrotu za krat . Próba nawrócenia mnie i siostry na wiarę w Jehowe . To oni pomogli mu wyjść z więzienia .  Interwencja babci była skuteczna . I znów własny biznes . Długi i zdrady . W końcu tata wyjeżdża .  Tracimy kontakt . Wdaje się w romans z młodą kobietą i to przelewa czarę nienawiści .  Mama juz nie słucha i nie wybacza . Ja dalej robie co chce i płacze i żałuję i modlę się ale dalej nic nie rozumiem .  Złych i mocnych wydarzeń po drodze jest jeszcze kilka . Koniec . Ojciec się powiesił nie wytrzymał . Ulga ? To straszne ale tak było .  Umarł nie wiedząc jak bardzo mimo wszystko go kocham .  I znowu żal,  ból , modlitwa . Nie chce żyć .  To na krótko potem robie co chce . Aż do momentu poznania męża .
 Stwierdzam że albo ten albo nikt .  Dopinam swego . Nic tu nie było tak jak powinno .  Z czasem się “uklada” . Staje się dobrą żoną i matka . Tak wtedy o sobie myślałam .  Z prawdą to nie ma nic wspólnego .  Obrzydliwość jedną druga pogania . I znów żal i ból i modlitwa . Przychodzi spokój ale pozorny . Internet a z nim nieograniczony dostęp do pornografii .  Robie co mogę żeby męża od tego odciągnąć .  Papugujemy filmy . Nic to nie daje . Wyjazd do pracy . Teraz zaczyna się film sensacyjny . Uspokajam się i jest dobrze . Z Bogiem mam kontakt jak nigdy wcześniej .  Aż tu nagle boooom !!!! Awantura którą ledwo przeżywam i mam wrażenie , że to się nie dzieje . Nigdy wcześniej mąż nie podniósł na mnie ręki .  O co chodzi ? Dlaczego ? W psychotycznym szale dowiaduje się ze zdradziłam . Co ? Reszty wam nie opiszę bo zwyczajnie nie dam rady . Przepraszam .  Gdy już wydaje mi się ze jest zgoda on wyjeżdża do pracy . Kontakt się urywa . I …. i po kilku dniach poszukiwań okazuje się ze odebrał sobie życie .  Kochani koledzy i psychoza zrobiła swoje . Przez następna dwa lata żyje w przedsionku piekła .  To co się wtedy dzieje to koszmar . Pytania dzieci czy to ich wina czy to za karę ?  Dlaczego ja ? Przecież nic nie zrobiłam .  A dlaczego nie ? Szukam szukam szukam i mam dość .  Zapadam się .  W końcu przychodzi ukojenie . W czym w kim ? Tutaj !!! Chcę żyć chce kochać i Jezus był cały czas tylko nie chciałam mu otworzyć .  Zamykalam się po przez złość i okultyzm . Dziś idę po malutku i On idzie ze mną i pomaga mi wstać .  On pomaga mi dać radę .  Mam jeszcze uzależnienia między innymi papierosy, ale już nie chce się poddać .  Bycie samotna mama nie jest łatwe ale mam dla kogo żyć .  Samotność mi doskwiera ale z Jezusem Chrystusem samotność ludzka jest łatwiejsza .  Dziękuję Ci Piotrze za Twój blog . To twoje słowa tu wpisane o tym , że Bóg wybiera sam kto pozna prawdę zmieniły moja chora głowę i juz nie boli mnie dusza . Mi się chce żyć !  Chrystus jest wielki . Przepraszam za błędy i chaos ale tamto życie mogłoby być jego definicja . W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa dziękuję i jeszcze raz przepraszam .
_____________
Tym razem widać konsekwencje zła wyniesionego z domu. Dlatego tak ważne jest stworzyć dzieciom dobra atmosferę. To co jeszcze widac jak dla mnie to jakby przekleństwo pokoleniowe. Dwa samobójstwa. Nie wierzę, że to przypadek.
Chwała Jezusowi Chrystusowi za jego doskonały plan wyciągnięcia nas ze świata ciemności poprzez Jego drogoceną krew.