Chrześcijanie biblijni bez religii.

Chrześcijanie biblijni. Prawda dla NAŚLADOWCÓW JEZUSA CHRYSTUSA "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli"

Świadectwo Anny.

Oto ono:

 

Moje życie – równia pochyła

Od początku nie było łatwo, ale przecież nikt tego nie obiecywał, choć jako małe dziecko, pragnęłam dla siebie znacznie lepszego życia niż miałam na tamten czas. Zaczyna się standardowo, jak większość Waszych historii. Rodzina katolicka z alkoholem i przemocą w tle. Tak. Zakłamanie w niedziele, którą zawsze trzeba było święcić i życie „katolickie” w tygodniu, nie mające nic wspólnego z Bogiem. Byłam ciekawym życia dzieckiem, co było, niestety dla mnie dość bolesne, bo ilekroć „broiłam” dostawałam niezły lincz. Nie tylko od taty, który potrafił bić, gdzie popadnie i bez powodu, ale także od babci, która wydaje mi się z perspektywy czasu, miała dość okrutne zapędy, choć czasem bywała też i dobrą osobą (byłabym niesprawiedliwa przedstawiając ją tylko w złym świetle).
Tata nadużywał alkoholu, częste kłótnie uprzykrzały maksymalnie życie nam i mamie. Brak jego miłości i akceptacji wpłynął także na moje relacje z mężczyznami, ale o tym napiszę później.

Czasy podstawówki

Chłonęłam wszystko jak gąbka. Starsza siostra przywlokła do domu ciężką muzykę. Od razu zaczęłam jej słuchać, choć kompletnie nie rozumiałam jej przekazu. Takie kapele jak Metallica, Sepultura, Iron Maiden, Nightwish itd. nie były mi obce. Żeby było ciekawiej, przypadkiem znalazłam filmy i gazetki porno taty. Zadziałało błyskawicznie. W wieku około 11-12 lat rozpoczęła się moja przygoda z własną cielesnością. W tym też wieku targnęłam się na własne życie, całe szczęście nieskutecznie, a powodem miało być to, że nikt mnie nie rozumie i nikt mnie nie kocha. Brak zrozumienia, miłości i przede wszystkim akceptacji siebie, chęć dopasowania się do otoczenia, otoczenia które mnie odrzuciło, że względu na mój styl (glany, czarny ubiór, mroczne zachowania) doprowadziły mnie do momentu, w którym zaczęłam chorować na bulimię. Zmarł wtedy także mój ukochany dziadek. Po jego pogrzebie zaczęła się moja męczarnia z koszmarami, która trwała do ok. 18 roku życia. Co noc śniły mi się tak przerażające sny, koszmary, miałam paraliże, widziałam różne cienie, postacie, to było coś nie do opisania. Od 11 roku życia przestałam sama sypiać, zawsze musiał ktoś przy mnie być, bo potrafiłam tak przerażająco krzyczeć, że zaczęli się o mnie bać i nie zostawiali na noc samej. Kolejnym etapem w wieku ok. 15 lat, były imprezy alkoholowe.

Liceum
Był to dla mnie „dobry” czas. Dobry, ponieważ znalazłam swoje towarzystwo. Ludzie podobnie myślący, ubierający się tak samo, po prostu subkultura idealna na moje bolączki. Nie musiałam już się dopasowywać, ja byłam dopasowana – przynajmniej tak mi się wydawało. Pierwsze papierosy, które przeszły w nałóg, palenie innych rzeczy, dziwne stany umysłu, eksperymentowanie, woodstocki itd.
Do kościoła uczęszczałam częściej, gdy jeszcze mama miała na mnie jakiś wpływ – ona po prostu to na mnie wymuszała. Nigdy nie lubiłam kościoła, jako takiego, nie cierpiałam klepania różańca i ogólnie jakoś tak ciężko było mi w to wszystko wierzyć, co krk wciskał. Owszem wy-bierzmowałam się, a jak, w końcu tak należało zrobić! Do spowiedzi chodziłam na święta i przy pogrzebach.
Jak to w liceum – pierwsze miłości, fascynacje itd. Bliskość nie przemyślana, pomyłka, porażka. Brak szacunku do samej siebie.

Studia
Zawsze chciałam być w stałym, prawdziwy związku. Nie lubiłam być sama, potrzebowałam mieć przy sobie kogoś, kto by mnie pokochał. Ze względu na takie duże parcie, wybierałam zazwyczaj niewłaściwie, co zawsze kończyło się rozczarowaniem, bądź złamaniem komuś serca. Nie, przygodny seks, nigdy nie wchodził w grę, jak z kimś byłam, można to było liczyć w latach, co i tak w ostatecznym rozrachunku kończyło się klapą. Było w moim życiu paru mężczyzn. Tylko, że teraz widzę, jak bardzo przez nich zeszłam na manowce. Raz wybrałam takiego, którzy jak się potem okazało, był ateistą, uzależnionym od porno i zapewne też od przygodnego seksu. Zranił mnie do tego stopnia i wynaturzył własnymi potrzebami, że stałam się kobietą bez serca i bez zasad. Od czasu, gdy się z nim związałam, a następnie rozstałam moje życie zmierzało ku upadkowi…
Poznałam kogoś innego, by się po ww. pozbierać, piekło się rozpętało. Nowo poznany lubił imprezy. To już było w połowie studiów. Razem zaczęliśmy imprezować. Zasady nie istniały, piliśmy do upadłego. Pod koniec studiów byłam alkoholiczką. Teraz nie boję się do tego przyznać i tak napisać, tak właśnie było. Piłam praktycznie codziennie, a w weekendy całkowicie odpływałam. W pracy też piłam. Byłam wrakiem człowieka. Szargały mną na prawo i lewo różne demony. Upijałam się, a wtedy odprawiałam niezłe cyrki, sypiąc obelgami na moich bliskich na prawo i lewo, zupełnie jak mój tata kiedyś – choć zawsze obiecywałam sobie, że taka nie będę.

Dorosłość urojona
Bliscy widzieli, że się staczam. Tata zdołał z tego wyjść, teraz jest zupełnie innym człowiekiem, natomiast ja szłam w jego ślady, będąc nie raz, znacznie gorszą od niego. Widziałam co się ze mną dzieje, bulimia się pogorszyła, wyglądałam jak zombi, łykałam środki przeciwbólowe na potęgę, mój mózg był ociężały, najprostszych rzeczy nie mogłam zapamiętać, z poprawnym wysławianiem się miałam problemy. Byłam z kimś, kogo nie kochałam i kto podobnie jak ja, staczał się w dół. Doszło do tego, że zaczęłam oglądać jakieś ezoteryczne programy, odprawiać jakieś modlitwy do archaniołów, grawerować świece, zakopywać przedmioty, czytać z kart itd. Zaczęłam też dzwonić do wróżek. Kiedyś dostałam od nich następującą wizję. Pod koniec któregoś tam roku, urodzę dziecko, gdy pytałam o coś więcej Pani już nic więcej mi nie powiedziała. Pamiętam tylko, że wspominała coś o alkoholu i o mężczyźnie, z którym nie jestem szczęśliwa. Wtedy myślałam, że ta wizja dot. mojego obecnego partnera.
Pod koniec następnego roku spotkałam kogoś, kto na zawsze odmienił moje życie. Dziś czuje i wiem, że to Pan Bóg postawił go na mojej drodze, bo gdyby tak się nie stało, pewnie dziś byłabym już martwa. Urodziła się miedzy nami wielka miłość. Jak nigdy wcześniej nie myślałam o dzieciach, tak bardzo zapragnęłam mieć z nim dziecko. I tak się stało. Dziś jestem szczęśliwą mama. Od czasu, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, Pan Bóg zabrał ode mnie alkohol, papierosy i inne używki. Rzuciłam to z dnia na dzień, gdzie kiedyś ciężko byłoby mi pomyśleć, że zasnę bez drinka, o papierosie nie wspominając – bo paliłam jak smok. Wszystko zaczęło się układać – w końcu. Może nie było różowo, ale wytrwaliśmy. Najpierw Bóg otworzył mi oczy na szczepionki, dziecko miał nop, ale nie groźny. Od szczepień, zaczęłam się interesować zdrowym odżywianiem, zupełnie zmieniłam nawyki żywieniowe. Temat szczepień doprowadził mnie także do zrozumienia, jakie mechanizmy rządzą tym światem, NWO, iluminaci, depopulacja itd.
Czegoś jednak cały czas brakowało, coś było niepełne, mimo tylu dobrodziejstw od czasu pojawienia się tego właśnie mężczyzny w moim życiu. Dziecko ochrzciłam, zaczęłam nawet częściej uczęszczać do kościoła. Nie dawało mi to jednak ukojenia. Bóg dał mi nawet świetną pracę, w której mam dużo wolnego czasu na pogłębianie wiedzy o Nim. I to właśnie w nowej pracy wszystko się zaczęło. Najpierw wpadł mi w oczy art. o new age. Zainteresowałam się tematem. Dużo czytałam, tylko nie pasowało mi to, że każdy z nas jest bogiem może wszystko, bo skoro tak by było, to dlaczego nie potrafiłam sobie sama poradzić z tym, co mnie przytłaczało?
Któregoś dnia ktoś na fb wrzucił link z wykładami egzorcysty. Zainteresowałam się, głównie może dlatego, że w samej sobie zauważałam pewne symptomy działań demonicznych. Przeżyłam niezły szooook! Napisałam do egzorcysty w moim mieście. Nawet się z nim umówiłam. Miał przeprowadzić na mnie modlitwę o uwolnienie. Pojechałam. Nikogo w kościele nie zastałam – jak się później okazało w danym dniu, były te spotkania przeniesione w inne miejsce. Zaczęłam się zastanawiać, co Bóg chciał mi przez to przekazać.

Poszukiwania

Szukałam różnych materiałów na necie, jak tylko przychodziłam do pracy. Nie wiem skąd, ale miałam w sobie niesamowitą potrzebę wyjaśnienia tego, co się dzieje teraz w moim życiu. Zauważyłam ciekawą stronę: detektywprawdy.pl. Weszłam.
Nie pamiętam już dokładne, jak nazywał się artykuł, który wtedy przeczytałam, ale ogólny sens wypowiedzi był taki, że to darem od Boga, jest możliwość poznania Go i że to Bóg wybiera, komu okaże tą łaskę. Te słowa zamurowały mnie i wbiły w fotel. Totalnie. Emocje, które mną wstrząsnęły, były nie do opisania. Całą drogę z pracy do domu ryczałam ja bóbr. Wylały się ze mnie wszystkie grzechy, wszystko to, co od niepamiętnych lat mi ciążyło i było cierniem w moim sercu. Błagałam Boga o wybaczenie, o łaskę, oddając Mu całe moje życie, powierzając się w Jego ręce. Gdy teraz o tym piszę, nadal ściska mi gardło i wzruszenie jest niesamowite. Od połowy tego roku czuję się nowo-narodzonym człowiekiem. Cały czas się zmieniam i pracuję nad sobą, bo przeszłość pozostawiła we mnie swoje ślady, ale stare rany goją się. Stany depresyjne, lękowe, napady agresji – wszystko to ustaje. Nie mówię, że jestem idealna, nigdy w życiu!, chcę tylko przekazać, jak bardzo zmieniłam się od czasu, gdy Bóg zaczął działać w moim życiu. Byłam na samym dnie. Alkohol mnie zniszczył, zabrał mi godność, ale Bóg przywrócił mnie do życia. Cokolwiek się nie wydarzy, wiem, że jestem gotowa za Niego umrzeć, On oddał za moje, marne życie, Swoje życie. Ofiarował mi tak potężny dar, nie mogę Go zawieść i będę walczyć z całych sił, by zawsze już być przy Nim.
Trwajcie w wierze Bracia i Siostry, nasz Bóg jest najwspanialszym Bogiem, Jego miłość jest przeogromna, nieprzenikniona.
Chwalmy Pana!

P.S. Znacznie więcej było upadków w moim życiu, których już nie chciałam opisywać, bo zapewne mielibyście wrażenie, że czytacie spowiedź antychrysta. Chciałabym tylko zaznaczyć, że każdy z nas ma szanse i wybór, by to właśnie z Chrystusem kroczyć przez życie. Ważne jest tylko, by nie przeoczyć momentu, w którym Bóg wyciąga do nas rękę i nie zniweczyć Jego działania w naszym życiu. Z Bogiem.”

 

_______________

 

Jest to kolejna lekcja dla innych, a zwłaszcza młodych, czego robić nie należy.

Mnie tym razem poruszyły dwie rzeczy:

 

  1. Gazetki porno rodziców
  2. Reakcja na tekst z tego bloga.

 

To jest niesamowite jak niewiele naprawdę potrzeba, aby stać się nałogowym grzesznikiem. Od razu przypomina mi się scena z Edenu. Wystarczyło raz sięgnąć po grzech. Jest to potwornie ważne, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z dziećmi i jeśli chcemy porzucić jakiś nałóg. Wystarczy jeden raz…

Co do tego bloga, to pojęcia nie miałem, że tak noga działać słowa. Może bardziej uważnie od tej pory będę pisał z myślą o nowych czytelnikach.

 

Serdecznie dziękuję w imię Jezusa za to szczere i na Chwałę Boga świadectwo Anny. Jezus przychodzi do chorych nadal…

Chwała Jezusowi i Duchowi Świętemu.

 

Updated: 9 listopada 2016 — 15:31

18 komentarzy

Add a Comment
  1. Piotr, czyli kamień, nie skała

    „pojęcia nie miałem, że tak mogą działać słowa” – „Izajasz mówi: Panie, kto uwierzył naszej relacji? Zatem wiara będzie z relacji, a relacja z powodu Słowa Boga.” (Rz 10:17 NBG)
    Dziękujemy ci Anno za świadectwo, Piotrze za wszystkie artykuły.
    A główne podziękowania należą się oczywiście Bogu Wszechmogącemu, bez którego ani jedno, ani drugie nie miało by miejsca 🙂

  2. Trudne a zarazem piękne świadectwo. Dziękuje za ten tekst. Bóg jest wielki!

  3. Chwała Bogu!
    Dziękuję Aniu za twoje słowa na chwałę naszego Pana Jezusa Chrystusa.
    Bardzo wzruszające świadectwo ukazujące nam,że dla naszego Pana wszystko jest możliwe.On uleczy nas ze wszystkich naszych brudów,bolączek.Jemu chwała na wieki,móc należeć do Chrystusa to zaszczyt i ogromny przywilej.
    Bożych błogosławieństw dla Ciebie Aniu i twojej rodziny.❤

  4. Piękne świadectwo. Kolejna historia, z którą w 80% mogę się zidentyfikować i pewnie nie tylko ja.
    Dzięki, cześć i chwała naszemu Panu, Bogu Wszechmogącemu!

    A słowo ma potężną moc, jest jak obosieczny miecz. Na co dzień nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy i niewielu myśli zanim coś powie, a przecież wystarczy tylko jedno słowo, by komuś zniszczyć życie, ale też jedno, żeby zdziałać w nim cuda.

  5. Również uważam iż Pan Jezus Chrystus puka do naszych drzwi i czeka a Mu ktoś otworzy.
    Od momentu gdy świadomie poczujemy pustkę tego świata pogrążonego w złym, i zapragniemy poznać prawdę tego świata wtedy pojawia się nasz zbawiciel Pan Jezus Chrystus i prostuje ścieżki naszego życia, objawiając nam Prawdę która nas wyzwoli, czyli miłość Słowa Bożego.
    Dziękuję za świadectwo Aniu.

  6. Chwała Tobie Boże Wszechmogący, że wyrwałeś Annę z ciemności!!!!! dziękuję w imieniu Pana Jezusa Chrystusa!
    🙂

  7. Dziękuję w imię Jezusa Chrystusa za to że podzieliłaś się swoim świadectwo. Dzięki Bogu, należysz już do Niego 🙂
    Chwała Panu! I życzę Ci wiele Błogosławieństw Bożych i wzrastania w Panu Naszym.
    Z Bogiem 🙂

  8. Dziękuję w imię Jezusa za świadectwo. Jak wspaniale przeczytać o tak wielkiej przemianie życia. Niech Pan Jezus nadal prowadzi Cię w swej miłości i prawdzie siostro 🙂

  9. Witajcie drodzy Siostry i Bracia. Bloga czytam już od dłuższego czasu, ale chyba już czas aby dołączyć do Was. Niestety jestem „starej daty” i mam problemy z ogarnięciem poruszania się po blogu, ale postaram się. Mam na imię Gosia i poznałam Pana już czas temu bo w 1987 roku, więc jestem trochę dinozaurem w Waszym gronie no ale cóż lata lecą. Tak jak wy przez cały ten czas szukałam prawdy. Przeszłam chyba przez wszystkie kościoły protestancki w moim mieści to jest w Bydgoszczy. No i cóż pozostałam „bez religii”. Studiując Biblie doszliśmy razem z mężem do takiego samego poznania,że czas wrócić do korzeni. Sabat i dekalog stał się postawą naszej wiary, przez co kontakty z braćmi i siostrami zaczęły się rozluźniać. Dobrze,że chociaż w necie można spotkałam ludzi, którzy się obudzili. Niestety mój mąż tego nie doczekał (zginął tragicznie 2 lata temu). Dzięki za wasze świadectwa, pokrzepiają moją duszę. Niech Was Bóg prowadzi w dalszym poznawaniu Jego wspaniałej osoby. Bógnanoc.

    1. Miło Małgosiu, że odważyłaś się odezwać. Starej daty? Nie wiem, ale zapewne jesteś młoda duchem. U Boga nie będzie starości. Będziemy wiecznie mlodzi.
      kiedyś napisał tu pan w wieku ok 70lat.
      Z Bydgoszczy jest Angelika. Jeśli czyta to to mogę Was skontaktować…

      1. ok.Było by miło. Co prawda obecnie mieszkam pod Więcborkiem, ale Bydzi jestem codziennie w pracy

      2. Zapodaj emaila Adminku!
        🙂

    2. Nie jest ważne, ile ma się lat, ale to, na ile czuje się człowiek razem z Bogiem 🙂
      Wszystkiego dobrego! 🙂

  10. Ciekawe świadectwo, cieszę się że je zamieściłaś!
    Trzymaj się, wszystkiego dobrego i z Panem Bogiem! 🙂

  11. A co do wieku, to miałam ciekawy przypadek. Byłam z córką u znajomych i coś zaczęłam opowiadać o swoim synu i całkiem spontanicznie powiedziałam nie syn, ale brat i zrobiłam, to z takim przekonaniem, że aż córka mnie poprawiła. Oczywiście dziwnie na mnie popatrzyła…
    Po tym wydarzeniu, minął może tydzień, a może dwa i mój syn się ochrzcił. Wtedy zrozumiałam, że to moje przejęzyczenie nie było przypadkowe. Z Bogiem Bracia i Siostry.

    1. Co do wieku to jedno jest pewne: wszyscy żyjemy w XXI wieku 🙂

  12. Dziękuję Kochani za miłe słowa!

    Niech nas ma w opiece nasz Wspaniały Stwórca!

  13. Dziękuję za ciekawe świadectwo.

    Chwała Jezusowi. On potrafi wyciągnąć grzesznika nawet z największej „ciemności”.

    Niech Bóg Ci błogosławi Anno. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Detektyw Prawdy, Dobra Nowina i Apokalipsa © 2015 Frontier Theme
%d bloggers like this: