Richard Bennett – misja „Latarnia berejska”, 28 listopada 2015 r.

 

W dniu 13 grudnia 2000 r. oficjalna gazeta watykańska L’Osservatore Romano opublikowała słowa papieża z jego audiencji generalnej z 6 grudnia pod nagłówkiem „Wszyscy są powołani do budowania królestwa Bożego”. Biskup Rzymu oznajmił, że:

„Ci, którzy wybrali drogę Błogosławieństw Ewangelii i żyją jako ‘ubodzy w duchu’, odłączeni od dóbr materialnych, w celu podnoszenia pokornych z prochu ich poniżenia, wejdą do królestwa Bożego. (…) Ci, którzy w miłości znoszą cierpienia życia wstąpią do królestwa. (…) Wszyscy sprawiedliwi na ziemi, w tym ci, którzy nie znają Chrystusa i jego Kościoła, którzy pod wpływem łaski szukają Boga ze szczerym sercem są w ten sposób powołani do budowy królestwa Bożego poprzez działanie z Panem, który jest jego pierwszym i ostatecznym budowniczym”.

Te urzekające słowa są fałszywe. Każde wyrażenie wskazuje na zbawienie w sposób, który jest obcy Pismu Świętemu. Człowiek nie wchodzi do królestwa Bożego wybierając „drogę Błogosławieństw Ewangelii”, a wiarę w „Drogę” – Jezusa Chrystusa i Jego ukończone dzieło na Krzyżu:

„Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom” (Dz 16:31, UBG).

 

Do królestwa nie wstępujemy poprzez „znoszenie cierpień życia w miłości”, ale przez Chrystusa „noszącego” nasze grzechy i „cierpiącego” zamiast nas.

Sugestia, że człowiek, który nie zna Chrystusa może być częścią królestwa Bożego to nonsens:

„Ja jestem dobrym pasterzem i znam moje owce, a moje mnie znają” (J 10:14, UBG).

 

Papieskie oświadczenie można zrozumieć jedynie w świetle ciągłych planów biskupa Rzymu co do rządu światowego. Jego założenie polega na tym, że królestwo Boże już istnieje w kościele rzymskokatolickim. Jest ono zgodne z jego nowym katechizmem: „Kościół jest zalążkiem i początkiem tego Królestwa. Jego klucze zostały powierzone Piotrowi” (Katechizm Kościoła Katolickiego, par. 567).

Wieki wytrwałych dążeń, spisków, planowania i politycznych podstępów wreszcie zaowocowały, gdyż Unia Europejska (UE) zdaje się być prototypem watykańskich planów związanych z rządem światowym. Studiując oficjalne słowa poprzedniego papieża o „Skutecznej władzy światowej” (encyklika Pawła VI pt. „Populorum Progressio”, 1976, par. 78) i mając na uwadze to, co już miało miejsce w UE, człowiek zastanawia się, jak bardzo zbliżyliśmy się do Światowego Kodeksu Karnego, Światowego Prokuratora i regularnego piętnowania zborów biblijnych jako „sekt”.

To, co ma miejsce w Europie zostało przedstawione w zarysie w wydaniu brytyjskiego dziennika Sunday Telegraph z 20 listopada 2000 r.: „Gabinet Blaire’a przygotowuje się do przeniesienia dużej części władzy do Brukseli podczas grudniowego szczytu w Nicei. Zasygnalizował swoją intencję, by zrezygnować z weta na wielu obszarach, gdzie ono pozostaje; by przyjąć pisemną konstytucję dla Unii Europejskiej (znaną jako Karta praw podstawowych); by zaaprobować podjęcie dalszych kroków w kierunku utworzenia europejskiego wojska i sił policyjnych, a nawet umożliwić Unii Europejskiej ustanowienie własnego kodeksu karnego z Prokuratorem Europejskim”.

Od 1973 r. Wspólny Rynek Europejski wedle planu i zamierzeń stawał się Wspólnotą Europejską (WE), która dalej ewoluowała w Unię Europejską. Teraz UE poszerza swoją zbiorową obecność poprzez propozycję utworzenia europejskiej armii, policji, kodeksu karnego i Prokuratora.

W 1998 r. Torquil Dick-Erikson z Krytycznej Grupy Europejskiej, grupy uczonych i studentów zainteresowanych szczegółowym badaniem UE napisał:

„’Corpus Juris’ jest planem przygotowanym przez komisję UE (20-ty DG) na wniosek Parlamentu Europejskiego, mającym za zadanie zwalczanie przypadków oszustwa przeciwko budżetowi UE. Ustanowiony zostanie Europejski Oskarżyciel Publiczny według kontynentalnego modelu dochodzeniowego z nadrzędną jurysdykcją w całej Europie umożliwiającą instruowanie sędziów krajowych, by wydawali nakazy aresztowania przeciwko osobom podejrzanym oraz przetrzymywali ich w areszcie śledczym na czas nieokreślony aż do zakończenia śledztwa (lub transportowali ich do innych krajów w Europie), bez obowiązku przedstawiania materiału dowodowego oraz bez prawa do publicznego rozpatrzenia sprawy w ciągu tego czasu. Sprawy mają być następnie rozstrzygane przez specjalne sądy składające się z profesjonalnych sędziów ‘wyłączając prostych przysięgłych i laickich urzędników administracyjno-sądowych. Będą oni upoważnieni do wydawania wyroków aż do siedmiu lat więzienia. Zamiarem wyrażanym przez Komisję UE oraz przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Dona Gila Roblesa jest, by system ten był ‘embrionem europejskiego kodeksu karnego’, mającym później objąć wszystkie rodzaje przestępstw. W dniach 8-9 listopada 1998 r. miała miejsce Konferencja Międzyparlamentarna w Sztrasburgu, gdzie projekt Corpus Juris został przedstawiony celem nieformalnego rozpatrzenia. Czternaście państw członkowskich wyraziło ogólną zgodę z tą ideą”.

Niepokojącym jest, że UE rozważa legislację, która wydaje się przypominać historyczną praktykę sądową kościoła rzymskokatolickiego. Nieobecny jest „sprawiedliwy proces sądowy”, nie ma Praw Mirandy [Wikipedia: w prawie Stanów Zjednoczonych prawo do bycia poinformowanym o skutkach prawnych współpracy z policją podczas aresztowania – przyp. tłum.]. Czy jest to zbieg okoliczności, czy też historia się powtarza?

W minionych wiekach kościół rzymski zawsze zatrudniał rządowych popleczników by skupiać, a nawet związywać, jego ludzi razem. Zawsze pragnął, by świeccy oskarżyciele i system inkwizycyjny nakładali jego kary za to, co uważał za herezję i przez większość jego historii tak było. Należy zadać pytanie, jaki jest ostateczny cel papiestwa w sprawach europejskich i międzynarodowych oraz zapytać, co właściwie jest takiego w strukturze papiestwa, co dawałoby mu międzynarodową władzę polityczną do osiągnięcia tych celów.

Społeczeństwo na szczeblu międzynarodowym

„Suwerenny Ojciec Święty Jan Paweł II” widzi siebie jako tego, który jest zdolny (o ile nie powołany) do urzeczywistnienia rządu światowego. Poprzez swój nowy katechizm deklaruje on, że: „Do państwa należy obrona i popieranie dobra wspólnego społeczności cywilnej. Dobro wspólne całej rodziny ludzkiej domaga się organizacji o charakterze międzynarodowym” (KKK, par. 1927).

A z jego perspektywy „dobrem wspólnym społeczności cywilnej” jest rzymski katolicyzm, przyjmowany przez zwyczajnych parafian, chroniony i egzekwowany przez władze i podległy woli Stolicy Apostolskiej. Ekumeniczny cel biskupa Rzymu to spisek zmierzający w kierunku światowego rządu z władzą w życiu politycznym, gospodarczym i społecznym.

W taki sposób wyrażali się również jego poprzednicy na papieskim tronie. Przykładowo papież Paweł VI w swojej encyklice z 1967 r. na temat „popierania rozwoju ludów”, w całym ustępie zatytułowanym „W kierunku skutecznej władzy światowej” oznajmił: „Ta zaś współpraca międzynarodowa, obejmująca cały świat, wymaga instytucji, które by ją przygotowały, urządzały i nią kierowały, dopóki nie zostanie stworzony nowy porządek prawny, uznany i potwierdzony przez wszystkich. (…) Kto bowiem nie dostrzega konieczności stopniowego dojścia do ustanowienia jakiejś władzy światowej, która mogłaby skutecznie działać tak w dziedzinie sądowej, jak politycznej?” (par. 78).

Dobre pytanie, kto! Usłyszawszy to stwierdzenie musimy rzucić okiem wstecz na świadka historii, gdyż co od zawsze było rolą sądowych i politycznych sektorów w oczach Rzymu, jeśli nie ich funkcjonowanie jako świecki miecz dzierżony na jego zlecenie? Albowiem wtedy i tylko wtedy istniała jego zdaniem „zdrowa socjalizacja”, gdy był on Panem świata (por. „Gaudium et Spes”, par. 42).

Międzynarodowy Trybunał Karny i „ohydne zbrodnie”

I tak arcybiskup Renato Martino (obserwator z ramienia Watykanu przy Organizacji Narodów Zjednoczonych) 16 czerwca 1998 r. na dyplomatycznej konferencji dotyczącej założenia Międzynarodowego Trybunały Karnego przemówił w imieniu Watykanu: „Jak stwierdził papież Jan Paweł: ‘W społeczności międzynarodowej Stolica Apostolska wspiera każdy wysiłek na rzecz utworzenia skutecznych struktur prawnych, które strzegą godności i podstawowych praw jednostki i społeczności. Takie struktury jednakże nigdy nie mogą być wystarczające same w sobie; są one jedynie mechanizmami, które muszą być zainspirowane stanowczym i trwałym moralnym zobowiązaniem się do działania na rzecz dobra [kto definiuje owo dobro? – przyp. autora] rodziny ludzkiej jako całości” („Catholic International”, wyd. z sierpnia 1998 r., t. 9, nr 8, str. 350).

Choć dane historyczne kościoła rzymskokatolickiego konsekwentnie ukazują jego władzę jako absolutną i częstokroć zwodniczą tyranię, która pogwałca, aniżeli „strzeże godności i podstawowych praw jednostki i społeczności” – o którym to fakcie arcybiskup niewątpliwie wie – niemniej Rzym widzi siebie jako jedyny autorytet w sprawach moralności. Stanowisko to, tak wyraźnie skodyfikowane w obecnym prawie kanonicznym, daje do zrozumienia, iż kościół rzymskokatolicki jest tym, do którego należy prawo do ostatecznego definiowania tego, co jest „dobrem rodziny ludzkiej jako całości”. W ten sposób nietrudno zauważyć, że jego zainteresowanie Międzynarodowym Trybunałem Karnym jest wyraźnie i wyłącznie interesem własnym.

Po tym przerażającym zapisie o domowym ognisku, Stolica Apostolska ma reprezentanta w Światowym Stowarzyszeniu Prawników, tym samym umożliwiając prawu kanonicznemu wpływ na władzę sądowniczą na skalę międzynarodową. Abp Martino stwierdził następnie, że: „Ci, którzy są odpowiedzialni za popełnienie najbardziej ohydnych zbrodni, które godzą w sumienie rodziny ludzkiej; przestępstw, które podlegają jurysdykcji tegoż Sądu, muszą przymusowo przyjąć odpowiedzialność zgodnie z uniwersalnymi [czytaj – katolickimi – przyp. autora] normami. (…) Jakiekolwiek struktury czy zasady, które mogłyby prowadzić do decyzji o winie bądź niewinności, a które wynikają ze względów politycznych, a nie tych natury prawnej mają w proponowanym statucie rolę dyskusyjną”.

Jako że kościół rzymski deklaruje, iż jego prawa, w tym te definiujące herezje, są „niereformowalne” („Lumen Gentium”, par.28, str. 380), to stwierdzenie, że „ci, którzy są odpowiedzialni za popełnienie najbardziej ohydnych zbrodni (…) będą podlegali jurysdykcji tegoż Sądu” jest pojemne na tyle, by w końcu objąć te rzeczy, które Rzym definiuje jako herezje.

Władza i polityka

Kościół rzymskokatolicki ma do czynienia z narodami posługując się tytułem „Stolicy Apostolskiej”. Na swojej witrynie internetowej przy okazji komentarza w ramach „Permanentnej misji obserwatora z ramienia Stolicy Apostolskiej w ONZ” stwierdza, że: „Termin Stolica Apostolska odpowiada centralnej władzy Kościoła, która wykracza poza suwerenne Państwo Watykańskie, nawet jeśli je obejmuje. Stolica Apostolska reprezentuje zatem społeczność światową, a nie tylko obywateli Państwa Watykańskiego”.

A zatem kościół w sposób zdecydowany definiuje siebie jednocześnie jako „Stolicę Apostolską” i „władzę centralną”. Następnie ustanawia jurysdykcję owej „władzy centralnej” na pozycji umożliwiającej pochłonięcie „społeczności międzynarodowej”. Oszukiwalibyśmy się, gdybyśmy mieli wyobrazić sobie, że zakres ten obejmowałby tylko katolików rzymskich, gdyż własne dogmaty Rzymu nauczają, że cała ludzkość podlega łasce papieskiej. Dokładny sposób, w jaki owa „władza” zamierza być „wspaniałomyślna” i „beneficjalna” jest z góry przesądzony.

W zwięzłym, zasadniczym, przenikliwym oficjalnym prawie, ta sama rzymskokatolicka władza oznajmia: „Stolica Piotrowa nie może być sądzona przez nikogo” (Kodeks Prawa Kanonicznego,  kan. 1404). Żadnej odpowiedzialności, a tylko tyrania – taki zawsze ślad zostawiał Rzym na kartach historii. Misja papieża jest także jasno wytyczona w jego oficjalnych oświadczeniach. Definiuje on kościół jako „Kościół będący ‘sakramentem lub znakiem oraz instrumentem (…) jedności całego rodzaju ludzkiego” (Encyklika papieża Jana Pawła II „Solicitudo Rei Socialis”, sierpień 1998 r.). Nie ma wątpliwości co do tego, że bycie nieskorym do podporządkowania się „władzy centralnej” będzie haniebnym przestępstwem godzącym w „sumienie rodziny ludzkiej”, które niszczy „jedność całego rodzaju ludzkiego”.

Struktura dająca władzę

Wygląda na to, że cel hierarchii KRK polegający na przywróceniu do życia Świętego Cesarstwa Rzymskiego jest realizowany na skalę globalną. Odkładając na bok biblijną i prostą strukturę organizacyjną oblubienicy Chrystusa, KRK w sposób jasny dokumentuje strukturę, za pomocą której kontroluje ona swoje własne domostwo.

Jego struktura władzy jest centralna i totalnie dyktatorska. To system ludzi, starannie wykrystalizowany porządek dowodzenia, w pełni uszeregowany w kostiumy odpowiadające pozycji. Papież rości sobie prawo do władzy absolutnej nad swoim Imperium – „Nieomylnością w nauczaniu, na mocy swego urzędu, cieszy się Biskup Rzymski, kiedy jako najwyższy Pasterz i Nauczyciel wszystkich wiernych, którego zadaniem jest utwierdzać braci w wierze, w sposób definitywny głosi obowiązującą naukę w sprawach wiary i obyczajów” (KPK, kan. 749, par. 1); „Przeciwko wyrokowi lub dekretowi Biskupa Rzymskiego nie ma apelacji lub rekursu” (ibid., kan. 333, par. 3). Tutaj zatem, w tymże punkcie, „godność i podstawowe prawa jednostki i społeczności” kończą się.

Struktury dowodzenia

Rząd, do jakiego się upodabnia, to Cesarstwo Rzymskie, a nie kościół. Tak jak w przypadku tego pierwszego, struktura władzy jest podobna, z senatem (kuria), ambasadorami i światową siecią wpływów. Hierarchia rzymskokatolicka składa się z papieża, kardynałów, patriarchów, arcybiskupów większych, arcybiskupów, metropolitów, arcybiskupów koadiutorów, biskupów diecezjalnych, biskupów koadiutorów, wikariuszów Episkopatu, eparchów (biskupów kościołów wschodnich), wikariuszy apostolskich, prefektów apostolskich, administratorów apostolskich i wikariuszy generalnych.

Większość rzymskokatolickich duszpasterzy lub proboszczów ma do czynienia z przedstawicielami najniższego szczebla tego ustroju, wikariuszami generalnymi („Almanach katolicki” [Huntington, IN: Nasz Gość Niedzielny], 2001, str. 286-288). Przyduszone ciężarem potęgi tej hierarchii są zakonnice i laikat. Służąc „Świętej Matce Kościołowi”, w oczywisty sposób nie dostrzegają, iż owa hierarchia składa się wyłącznie z mężczyzn żyjących w celibacie. „Ojcu Świętemu podlegają również arcybiskupi tytularni i biskupi, religijne zakony i zgromadzenia na prawie papieskim, papieskie instytucje i wydziały, nuncjusze apostolscy i delegaci apostolscy” (ibid.). „Kardynałowie i inni oficjele kurii rzymskiej asystują papieżowi i działają w jego imieniu w centralnym zarządzie i administracji Kościoła” (ibid.).

Narzucanie władzy

Kościół rzymskokatolicki nakłada swoje rygorystyczne zasady na ludzi oraz ich sumienie. W tej domenie twierdzi, że jego papież jest nieomylny i że nikt nie może go osądzać. Ochrzczony katolik musi lojalnie podporządkować wolę i intelekt jego nauczaniu, nawet wtedy, gdy nie twierdzi się, że jego nauki są nieomylne. Kościół zatem zarządza: „Tę zaś zbożną uległość woli i rozumu w sposób szczególny okazywać należy autentycznemu urzędowi nauczycielskiemu Biskupa Rzymskiego nawet wtedy, gdy nie przemawia on ex cathedra, trzeba mianowicie ze czcią uznawać jego najwyższy urząd nauczycielski i do orzeczeń przez niego wypowiedzianych stosować się szczerze, zgodnie z jego myślą i wolą (…)” („Lumen Gentium”, tom 1, sekcja 25, str. 379).

Kościół rzymskokatolicki wymusza władzę nad 814,779 kobiet, które są jego siostrami zakonnymi, 57,813 mężczyzn, których nazywa braćmi religijnymi i 404,626 mężczyzn, których określa swoimi księżmi („Almanach katolicki”, str. 343). W przypadku zakonnic śluby posłuszeństwa, obce myśli biblijnej, wymuszają podległość. Jego prawo kanoniczne w sekcji 601 naucza: „Ewangeliczna rada posłuszeństwa, podejmowana w duchu wiary i miłości do naśladowania Chrystusa posłusznego aż do śmierci, zobowiązuje do podporządkowania własnej woli prawowitym przełożonym, zastępującym Boga, gdy wydają polecenia zgodnie z własnymi konstytucjami”. Posłuszeństwo Panu nakazane w Biblii jest wypaczone w świecie katolickim, by oznaczało posłuszeństwo lokalnemu przełożonemu „zastępującemu Boga”.

Każdy miejscowy przełożony odpowiada w strukturze dowodzenia przed swoim bezpośrednim nadzorcą, co idąc w górę tego łańcucha prowadzi ostatecznie do papieża. KRK nawet posuwa tak daleko, że oświadcza: „Ordynariusz miejsca może karać zakonników we wszystkich sprawach, w jakich mu oni podlegają” (KPK, kan. 1320). Takie dyktaty stoją w sprzeczności z nakazem Pańskim dla Jego sług:

„Jeden bowiem jest wasz Mistrz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi” (Mt 23:8, UBG);

 

„Wszyscy zaś wobec siebie bądźcie poddani” (1 J 5:5, UBG); „Trwajcie więc w tej wolności, którą nas Chrystus wyzwolił, i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli” (Gal 5:1, UBG).

 

W rzeczywistości papiestwo nie może wskazać na Nowy Testament jako na model dla swojej struktury hierarchicznej. Jest ona także sprzeczna z prawem federalnym i stanowym stanowiącym, że żadne obce państwo nie może wywierać przymusu na obywateli amerykańskich.

Kłopotliwe położenie katolika

Oto podsumowanie pióra Petera de Rosy, pisarza rzymskokatolickiego: „Dylemat dzisiejszych amerykańskich katolików jest po prostu dylematem katolików rozumianych jako całość. Żyją oni pod wpływem dwóch sprzecznych ideologii. Patriotyzm i religia mają ze sobą niewiele wspólnego. (…) W państwie, katolik raduje się otwartością, całkowitą wolnością wyznania, demokracją. Bierze za pewnik, iż owa wolność prowadzi do pogłębienia prawdy. Jest przyzwyczajony do konieczności zaprezentowania się przed nim jego przywódców tak, by zyskali jego aprobatę. Może na nich głosować, może na nich nie głosować. Domaga się konferencji prasowych, wolności informacji, nieocenzurowanej prasy, która jest niczym drugi rząd. W kościele katolik musi znosić ścisłą tajemnicę i brak odpowiedzialności. Nie ma żadnych wyborów. Jeżeli chodzi o biskupa czy papieża, to żaden z nich nie może zostać wybrany w głosowaniu ani odsunięty od władzy. Musi on zaakceptować to, co mu się daje. W tym kościele nie ma konferencji prasowych, nie ma kontroli ani wyjaśnień. Kontrola z góry jest absolutna” („Wikariusze Chrystusa: Mroczna strona papiestwa”, wyd. NY: Crown Publishers, Inc., 1988, str. 150).

Suwerenna władza i ewangelicy

Ewangelicy, którzy zwykli byli ostrzegać przed rządem światowym teraz sprawiają wrażenie, jak gdyby zamierzali uciec w ramiona owej „władzy centralnej”. Odmawiają uznania tego, czym jest KRK i tego, w jaki sposób operuje nie jako kościół, ale imperium społeczno-polityczne. Przykładowo Charles Colson, Timothy George, Os Guinness, Richard Land, Max Lucado, T. M. Moore, Mark A. Noll i J. I. Packer wyrazili aprobatę dla dokumentu „Dar zbawienia”, który rozpoczyna się od stwierdzenia: „Dziękujemy Bogu za to, że w ostatnich latach wielu ewangelików i katolików, w tym my sami, było w stanie wyrazić wspólną wiarę w Chrystusa i w ten sposób uznać siebie nawzajem za braci i siostry w Chrystusie” („Christianity Today”, wyd. z 8 grudnia 1997 r.). Gdyby Chrystus był ich wyłącznym Panem i Władcą, to nie biliby czołem przed systemem ‘”Suwerennego Ojca Świętego Jana Pawła II”.

Słowo Boga i słowo Rzymu

Duch Święty, przewidziawszy te wszystkie rzeczy, jako Przewodnik i Pocieszyciel prawdziwego kościoła łaskawie dostarczył boskiej odpowiedzi na niebezpieczne, wszędobylskie, odradzające się Święte Cesarstwo Rzymskie. W Biblii Duch Boży przedstawił kościół rzymski jako wspaniały w oczach świata, ale godny ubolewania w swoim odstępstwie. Dla wierzących przełamał On jego zaklęcia, ściągnął jego maskę i napisał wielkimi literami jego tytuł tak, aby wszyscy mogli przeczytać: TAJEMNICA, WIELKI BABILON (Obj 17:5).

Prawdziwy wierzący musi porównywać wszystko ze Słowem Nieskończonego, Świętego, Niezmiennego, Wszechpotężnego, Wszechwiedzącego i Wszechmądrego Boga. W konfrontacji z rzymskim monstrum pewność, jaką mają w Panu wierzący jest podobna do tej, jaką posiadał Dawid rozważający moc Goliata w stosunku do Boga Prawdziwego: „Ty idziesz do mnie z mieczem i z oszczepem, i z tarczą, a ja idę do ciebie w imieniu Pana zastępów, Boga wojsk Izraelskich, któremuś urągał” (1 Sam 17:45, BG).

Pańskim zadaniem jest pochłonąć nikczemnych Swoją mocą:

„Wówczas pojawi się ów niegodziwiec, którego Pan zabije duchem swoich ust i zniszczy blaskiem swego przyjścia” (2 Tes 2:8, UBG).

W międzyczasie tłumy są uratowane przed kościołem rzymskim „w bojaźni, wyrywane z ognia” (Jud 1:23, UBG). Do tego łaskawego uwolnienia dochodzi na mocy ewangelicznego słowa prawdy.

Pan Jezus Chrystus, Wywyższona Głowa Kościoła i Jego Suwerenny Duch dają pocieszenie i zwycięstwo, gdyż Ewangelia jest „mocą Boga ku zbawieniu dla każdego, kto uwierzy, najpierw Żyda, potem i Greka” (Rz 1:16, UBG).”

 

Tłumaczył Jacek. Dziękuję w imię Jezusa.