Od piątku do poniedziałku byliśmy w Ustroniu Morskim ekipą z Kielc i Łodzi. Sama miejscowość ciekawa nie jest. Wąska plaża, sezonowa gastronomia odbijająca się jakością obsługi.

Jeszcze raz sprawdziła się stara prawda mówiąca o tym, że szkolenia i zjazdy dają o wiele więcej nauki niż regularny kurs.

Pamiętam jak chodziłem na karate dwa razy w tygodniu. Nadszedł jednak czas  dwudniowego stażu od rana do popołudnia. Proporcjonalnie podczas stażu nauczyłem się o wiele więcej niż w kilka tygodni kursu.

Tak było i tym razem bynajmniej ze mną w Ustroniu Morskim.

 

 

Już w piątek poznaliśmy Mariusza i Kasię. Chyba dotychczas nie spotkałem w swym życiu tak poważnie traktującej Boga osoby jaką jest Mariusz. Oczyma wyobraźni spoglądałem w lustro. Pomyślałem: popatrz chłopie na tego Mariusza. Brat ów ma w sobie dużą Bojaźń Bożą.

Oto Boża para Mariusz i Kasia:

para

 

Kiedy opowiadał on o swoim życiu, czułem jak stosuje się choćby do tego cytatu:

(32) Przed siwizną wstaniesz, będziesz szanował oblicze starca, w ten sposób okażesz bojaźń Bożą. Ja jestem Pan!

(Ks. Kapłańska 19:32)

Mariusz po chrzcie bardzo się wzruszył. To dziecko Boże, wypełniło wolę Ojca dokonując chrztu pośród atakujących nas fal morskich.

chrzestMariusza

 

Ogólnie wiele emocji i uczuć związanych z wiarą towarzyszyło nam przez te kilka dni.

 

 

W sobotę zaprosili nas do siebie, koło Kołobrzegu  hodowca gąsienic 🙂 Marcin z Gosią.

Ta wspaniała para ugościła nas, niczym ludzie ze świata na okazję komunii zwanej świętą, tyle że my im nie przywieźliśmy laptopa na prezent :-).

Bez fałszywych komplementów, czego nie mam ogólnie rzecz biorąc w zwyczaju czynić,  śmiało mogę stwierdzić i to na pewno nie tylko ja, że Gosia bardzo dobrze gotuje. Oczywiście przed posiłkiem się pomodliliśmy. Udało się, każdy przeżył. (Gosia, żarcik 🙂 ) O Agnieszki smacznej sałatce z kebabem z indyka mówiłem to samo 🙂

Humory dopisywały wszystkim.

Ogólnie Gosia jest wspaniałą chrześcijanką, co przenosi się na wiele płaszczyzn, jak choćby  pełne kwiatów i zadbanych roślin otoczenie domu.

Do ostatniej chwili nie wiedziałem jaka będzie atmosfera, a była iście rodzinna. Szczerze przyznam, że w swej ziemskiej rodzinie nie miewam takich chwil naturalnej nieskrępowanej radości.

 

Spotkanie nad morzem w sobotę:

diana

 

Podejrzewam, że te kilka wieczorów było dla Jacka i może Zdzisia jakby sesją terapeutyczną 🙂

 

Mnie osobiście wiele chwil tego zjazdu uszczęśliwiło, wiele dało do myślenia, wiele nauczyło i uświadomiło.

 

Chwała Bogu za tak wspaniałe zgromadzenie braci i sióstr.

Notabene. Przed narodzeniem na nowo, określenie per brat, siostra, kojarzyło mi się ze zwiedzonymi ludźmi w białych uniformach. Swoje wyobrażenie o tym dawno zmieniłem, a ten weekend mnie w tym utwierdził.

Bój jednak rzekł:

” Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”

To wcale nie oznacza, że musisz iść do zakonu. Po prostu jesteśmy rodziną, gdyż jesteśmy dziećmi Bożymi.

Zjazdy takie, wiele pomagają i wg mojej oceny złemu nie są na rękę. Kto miał być, był i Chwała Bogu Ojcu za szczęśliwe powroty wszystkich.

 

ps.

Być może coś nie dopowiedziałem (5h snu)