Na wstępie dziękuje Guzzikowi za podesłanie mi wartościowego linku, z którego wybrałem ważną treść, aby Was zachęcić do przeczytania całości. Niestety na dole tekstu jest klauzula o zakazie kopiowania całości tego artykułu  autorstwa pastora Zielono Świątkowkiego – Dawida Wilkersona. Tekst ten jest proroczym ostrzeżeniem z Azusa Street, wypowiedzianym 75 lat temu, a dotyczącym niebezpieczeństwa Pięćdziesiątnicy bez Chrystusa!

Frank Bartleman był naocznym świadkiem wylania Ducha Świętego w 1907 roku na Azusa Street w Los Angeles. Był on charakteryzowany jako komentator Przebudzenia na Azusa Street. Prawie 75 lat temu podczas tego wydarzenia napisał on traktat ostrzegający przed Pięćdziesiątnicy bez Chrystusa.

Ostrzegał: “Nie możemy mieć doktryny ani szukać doświadczenia nigdzie indziej poza Chrystusem. Wielu skłonnych jest poszukiwać mocy, aby dokonywać cudów, kierować uwagę i podziw ludzi na siebie, okradając przez to Chrystusa z Jego chwały i czyniąc przedstawienie w ciele. Wydaje się, że w tej chwili ludzie potrzebują prawdziwych naśladowców uniżonego i pokornego Jezusa. Religijny entuzjazm łatwo staje się niezdrowy. Ludzki duch bardzo dominuje we wszelkim zwracającym na siebie uwagę i podziw religijnym działaniu. My jednak musimy pozostać wierni Chrystusowi.

Jakakolwiek praca wywyższająca Ducha Świętego lub “dary” ponad Chrystusa zakończy się ostatecznie fanatyzmem. Wszystko, co sprawia, że wywyższamy i kochamy Chrystusa jest dobre i bezpieczne. Coś przeciwnego wszystko zrujnuje. Duch Święty jest wielkim światłem lecz zawsze skupionym na Jezusie, aby Go objawić.

Gdzie Duch Święty ma rzeczywiście swobodę działania, tam Jezus jest ogłaszany Głową, a Duch Święty Jego wykonawcą

W innym miejscu brat Bartleman ostrzegał: “Wydaje się, że pokuszenie zwraca się w kierunku pustym manifestacjom. Nie wymaga to żadnego krzyża, ani śmierci życia skupionego na własnym ja. Dlatego jest to zawsze popularne.

Nie możemy położyć mocy, darów Ducha Świętego, ani w gruncie rzeczy niczego, przed Jezusa. Jakakolwiek misja, która wywyższa choćby nawet Ducha Świętego ponad Jezusa będzie fundamentem błędu i fanatyzmu.

Duch Święty zstąpił na Chrystusa, gdy wychodził z wody po chrzcie i wtedy Ojciec powiedział o Nim: “To jest mój syn umiłowany, w nim mam upodobanie…” Duch zstąpił cieleśnie jako gołębica, ale uwaga była skierowana na Baranka Bożego – który gładzi grzechy świata. Nie gołębica, lecz Baranek!

Podstawową pracą Ducha Świętego nie jest zjednoczenie, chociaż jednoczy On wierzących jako jedno w Chrystusie. Nie jest nim duchowe uniesienie. Nie jest nim tylko nauczenie nas nieznanego języka. Duch przyszedł, aby wywyższyć Chrystusa!

Wychwalamy Chrystusa, do którego się nie modlimy! Staliśmy się wielbiącymi ludźmi ale niemodlącymi się. Dla wielu Bożych ludzi komora modlitewna stała się reliktem przeszłości. “Dlaczego prosić Boga o to co już obiecał? Po prostu uchwyć się obietnic i żądaj ich spełnienia.” My już nie pragniemy Chrystusa tak bardzo, jak tego, co on może dla nas uczynić. Chcemy ucieczki od bólu i cierpienia. Chcemy aby nasze problemy zniknęły. Jesteśmy tak bardzo zaaferowani naszą ucieczką od bólu, że tracimy prawdziwe znaczenie Krzyża. Unikamy Krzyża i strat – żadnych Getsemane dla nas! Żadnych nocy w agonii! My nawet nie znamy tego cierpiącego, krwawiącego, wskrzeszonego Chrystusa!

Chcemy Jego uzdrawiającej mocy. Chcemy Jego obietnic, powodzenia. Chcemy Jego ochrony. Chcemy więcej tych ziemskich dóbr. Chcemy Jego szczęścia. Ale tak naprawdę nie chcemy Jego samego!

Jak wielu służyłoby Mu, gdyby On nie ofiarował nam nic więcej ponad Siebie? Żadnego uzdrowienia. Żadnego sukcesu. Żadnego powodzenia w sprawach finansowych. Żadnych światowych błogosławieństw. Żadnych cudów, znaków. Co by się stało gdybyśmy jeszcze raz musieli przyjąć radośnie grabież naszych dóbr? Gdybyśmy zamiast bezproblemowego życia i spokojnej żeglugi, napotkali na katastrofy, obawy od wewnątrz, a walki z zewnątrz? Gdybyśmy zamiast życia bez bólu, cierpieli okrutne wyszydzanie, kamienowanie, rozlew krwi – będąc rozpiłowywani na części? Gdybyśmy zamiast naszych pięknych domów i samochodów musieli błąkać się po pustyniach odziani w owcze skóry, kryjąc się w jaskiniach i norach? Gdybyśmy zamiast dobrobytu byli w nędzy, uciśnieni i męczeni, a jedyną pociechą byłby fakt, że mamy Chrystusa?

“.

Polecam gorąco całość:

źródło: http://www.tscpulpitseries.org/polish/ts82pent.htm

____________________

Ciężko się nie zgodzić ze słowami pastora. Wielu jest wierzącymi w Boga w głównej mierze dla manifestacji mocy Ducha Świętego co jest modne w kręgach charyzmatycznych. Z drugiej strony ludzie unikają krzyża.