Brent Barnett

 

Być może w całym swoim życiu nigdy nie doświadczyłeś/aś przygnębienia. Z drugiej strony możliwe, że poznałeś/aś jej smak. Niezależnie od tego, gdzie byłeś/aś ani gdzie obecne się znajdujesz, jest nadzieja. Każdy, kto zdołał wyrwać się ze szponów depresji może zaświadczyć o mocy i wierności Bożej. Nie ma potrzeby pogrążania się w depresji, a co jeszcze lepsze – możliwym jest w ogóle w nią nie popaść.

 

Wiem, iż niektórzy ludzie zupełnie nie są w stanie zrozumieć depresji. Po prostu nie pojmują, jak to możliwe, by pewne osoby upadły w życiu tak nisko, że nie mogą nawet wstać z łóżka. Wszystko zależy jednak od tego, jak zostaliśmy stworzeni. Część ludzi reaguje na stres w sposób zewnętrzny, inni natomiast uciekają do wewnątrz. Depresja jest ucieczką wewnętrzną, aczkolwiek obydwa sposoby są niebiblijne. Jeżeli nie musieliśmy stanąć w obliczu depresji, prawdopodobnie będziemy w ten, czy inny sposób musieli stawić jej czoła. Tak, nawet ludzie kościoła cierpią z jej powodu. Musimy posiadać pewne jej zrozumienie, abyśmy sami w nią nie popadli, ani też nie zawiedli przy próbie wyciągnięcia z niej ukochanej osoby.

 

Potęga depresji może leżeć w tym, iż ci, którzy jej ulegają potrafią ją wyczuć, lecz nie wiedzą, jak ją powstrzymać. Wywołuje to dalsze zmartwienia i przyspiesza upadek w mroczną przepaść. Na szczęście depresja nie jest aż tak nieodgadniona. W rzeczywistości u wielu ludzi jest to naturalna cielesna odpowiedź na trudności. Wszyscy zmagamy się w życiu z odrzuceniem i trudnościami – niektórzy w większym, a inni w mniejszym stopniu. Porażki mają swoją cenę, cierpienie nas osłabia, a pokusy nęcą dzień po dniu. Niektórzy, by sobie z tym poradzić, oddają się pożądliwościom cielesnym, inni z kolei wybuchają gniewem i są agresywni, a jeszcze inni popadają w depresję. Jest ona zatem jednym z niebiblijnych sposobów radzenia sobie ze stresem w życiu. Tak jak Jonasz, tak i my nie czynimy dobrze sobie samym uciekając przed naglącymi problemami. Musimy z determinacją zmierzyć się z utrapieniami i bólem poprzez moc Chrystusa, tak naprawdę wręcz się radując. Na szczęście Bóg wspomaga nas w naszych doświadczeniach, jak to czynił w przypadku Jonasza, zapuszczając się nawet z nami w nasze doliny (Ps 23:4).

 

Bywa, że lekarstwo jest konieczne, by pokonać depresję. W naszych ciałach może dojść do zaburzeń równowagi chemicznej, a Bóg łaskawie dostarczył lekarstwo, by rozwiązać ten problem. Czasami jednak nie wygląda to już tak prosto. Możemy przyjmować lekarstwo by stłumić ból i być zależnymi od niego do końca życia, albo zająć się rzeczywistością duchową, w obliczu której stoi nasze serce.

 

Uważam, że depresja wynika z bycia zaabsorbowanym/ą samym sobą. Mogą występować poczucie odrzucenia, gniewu, rozgoryczenia, rozpaczy, zagubienia itp., jednakże niekoniecznie musi ono prowadzić do depresji i to nawet u ludzi na nią podatnych. Depresja pojawia się wtedy, gdy nie ufamy Bogu; gdy wątpimy w Jego miłość; gdy kwestionujemy Jego charakter; kiedy podważamy Jego sprawiedliwość, a skupiamy się na samych sobie oraz naszym położeniu, okolicznościach i spotykających nas nieszczęściach. Droga ucieczki przed depresją wiedzie z dala od samego/samej siebie, a w kierunku Boga i innych ludzi. Depresja to pełne politowania przyjęcie, którego jedynym uczestnikiem jesteśmy my sami.

 

Może to być trudne, gdyż czasami nie zdajemy sobie sprawy z bycia pochłoniętymi samym sobą. Może przejawiać się to w tak subtelny sposób, jak np. w rozmyślaniu nad tym, dlaczego Bóg nie odpowiada na nasze modlitwy, czemu nam nie błogosławi, dlaczego nie pomaga, lub czegoś nam nie daje itp., zamiast skupieniu się na Chrystusie.

 

W Księdze Izajasza 26:3 czytamy: „jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał.” Zaczynamy myśleć o sobie samych i swojej sytuacji, a nie o Chrystusie i naszej wiecznej nadziei (1 P 1:13). Zamiast z niepokojem ją analizować, zastanawiając się i rozmyślając o naszej „beznadziejnej” teraźniejszości, bolesnej przeszłości i przytłaczającej przyszłości, powinniśmy z wdzięcznością zanieść nasze prośby do Boga w modlitwie i błaganiach (Flp 4:6), zapominając o tym, co za nami, jednocześnie zdążając ku Chrystusowemu wezwaniu w górę (Flp 3:13).

 

Musimy pozwolić Mu ponieść ciężar, do zmagania się z którym nigdy nie zostaliśmy przeznaczeni. Usiłowanie odmiany biegu rzeczy we własnej mocy i rozwiązania dylematów w oparciu o własne siły jest skazane na porażkę, a w przypadku niektórych ostatecznie doprowadzi do depresji.

 

Musimy skupić nasze umysły na Chrystusie oraz na tym, co dobre, właściwe, szlachetne, czyste itd. (Flp 4:8). Musimy myśleć o szczęściu innych bardziej, niż o swoim własnym nawet, jeżeli wydaje się, że inni mają od nas łatwiej. Musimy myśleć o Bogu aniżeli o nas samych, abyśmy nie dopuścili się idolatrii względem samych siebie. Jeśli tak postąpimy, możemy mieć gwarancję, iż pokój Boży będzie stał na straży naszych serc i umysłów w Chrystusie (Flp 4:7). Naszą obietnicą jest zwycięstwo w Chrystusie.

 

Jeżeli zatem czujemy, że nasz świat się wali, a życie zaczyna nas przytłaczać, to musimy zaakceptować to, iż możemy poczuć się zakłopotani/e. Nie wolno nam jednak tracić nadziei. Możemy nie mieć pojęcia co się dzieje i łamać sobie głowę nad tym, co robić, ale nie możemy przeklinać Boga i zwracać się ku samemu/samej sobie. Nie możemy dojść do granicy rozpaczy.

Beznadzieja stanowi oskarżenie świętego Boga, jakoby był niesprawiedliwy i nieuczciwy, gdyż oznacza, że sądzimy, iż nie jest On wart pokładania w Nim naszej nadziei oraz ufności.

 

Chrześcijanie nie muszą rozpaczać, bo Bóg się o nas troszczy. Może dopuścić trudności, jest tak jednak dlatego, że On się nami przejmuje. Może nie odpowiadać na nasze modlitwy tak, jakbyśmy tego chcieli, ale to dlatego, że wie lepiej. Może błogosławić innych bardziej od nas, lecz tylko dlatego, że nas kocha i ma dla nas ściśle określone, dobre i doskonałe dary.

 

Jak więc unikamy depresji? Przekierowujemy uwagę z nas samych na innych; robimy to, czego robić nie chcemy; wierzymy w to, w co wierzyć nie chcemy i kochamy nawet wtedy, gdy kochać nie chcemy. Dajemy to, czego dawać nie chcemy; ufamy, gdy wiary nie mamy i żywimy nadzieje wbrew wszelkiej nadziei (Rz 4:18). Nasz Bóg jest wierny, dlatego mamy w nim nadzieję (Lm 3:24). Nawet jeśli jesteśmy niewierni, Bóg pozostaje wierny (2 Tym 2:13). Oto nasza nadzieja.

 

Jeżeli zauważamy u siebie depresję, musimy zadać sobie pytanie, czy nie straciliśmy wiary. Musimy pokutować za wszelką wątpliwość, niedowiarstwo, rozgoryczenie, troskę o samych siebie oraz inne grzechy. Musimy wierzyć w to, że Bóg nas poprowadzi, ponieważ nas kocha i dlatego, że jest wierny. Nawet jeżeli w wyniku okoliczności jesteśmy przykuci do łóżka, wciąż możemy mieć radość. Nie pozwólmy, by okoliczności ukradły nam to, w co tylko Bóg może nas zaopatrzyć i co pełnoprawnie należy do nas, dzieci Pana.

 

Gdy czujemy, że tracimy grunt pod nogami i brak nam siły, niech Psalm 40:2 (UBG) będzie naszym pocieszeniem:

„Wyciągnął mnie ze strasznego dołu i z błota grząskiego i postawił moje stopy na skale i umocnił moje kroki.”

 

Tłumaczył Jacek. Dziękuję w imię Jezusa.

 

___________

Wszystko to pokrywa się z moimi spostrzeżeniami donośnie alkoholików, ale można przenieść to także na każdy inny nałóg.

Znam ludzi uciekających z problemami w nadmierne jedzenie.

Szuka się sztucznego dopingu, bo tak naprawdę nie wierzymy, że Bóg nam pomoże. Ta chwila przyjemności ma pozwolić nam zastąpić myślenie o problemach i zamiast zostawić to Bogu, to wpędzamy się w kołowrotek ucieczka-powrót, kiedy Pismo mówi:

1 Piotra 5

Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje2. 6 Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. 7 Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego3, gdyż Jemu zależy na was. 8 Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. 9 Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. 10 A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. 11 Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen