Jakże prorocze okazują się słowa Wilkersona w obliczu informacji ostatnich tygodni i miesięcy. Pomyśleć, że to dopiero początek boleści…

Jak tak to wszystko sobie analizuje, to zazdroszczę ludziom, którzy żyli w ubiegłym stuleciu, a współczuję dzieciom urodzonym w tym wieku. Co nam pozostaje? Tym bardziej “czepić się” Jezusa niczym kobieta pragnąca uzdrowienia, dotknęła  się płaszcza Jezusa (Mk 5.27).

Nie oszukujmy się, na ziemi będzie coraz gorzej i bezprawie będzie rosło w siłę.

Sami swą siłą nie damy rady przetrwać. Gdyby mi ktoś powiedział o takim trzymaniu się Jezusa, o proroctwach z 15 lat temu, to zapewne wziąłbym go za nawiedzonego.

Ludzie robią zapasy, ćwiczą sporty walki, gromadzą pieniądze, ale bez Boga to wszystko może nie mieć znaczenia w sytuacji zagrożenia, wojny, najazdu uchodźców itp.

Historia starożytnego Izraela pokazuje, że tylko przy Bogu jesteśmy silni. Zawsze kiedy Izrael lub poszczególni patriarchowie odchodzili od Boga, kończyło się to ich upadkiem. Królestwo Salomona zostało rozbite.

 

Co jest brudem oddzielającym nas od Jezusa, powie Wam D. Wilkerson:

ps

Proszę wybaczyć tłumaczowi kilka błędów ortograficznych, które nie zmieniają przecież sedna przesłania.

 

Fragmenty wypowiedzi Dawida.

 

Kto wytrwa do końca? ten będzie zbawiony.

Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym?

 

Kto nie chce słuchać o przyjściu Jezusa?

ten który musiałby zrezygnować ze stylu życia jaki mu się podoba.

Zwróciłeś się do świata, zwróciłeś się do plugastwa.