Film opowiada o wypełnianiu  przysięgi małżeńskiej w codziennym życiu. Przedstawia małżeństwo w nieco starszym wieku. Ukazuje prawdziwą postawę męża do żony (chorej na Alzheimera), której nie opuszcza nawet w chwili smutku i samotności. Każdy z małżonków pamiętał moment, w którym przed Bogiem i Kościołem przysięgali sobie: MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ oraz, że NIE OPUSZCZĄ siebie AŻ DO ŚMIERCI. Wypowiadane słowa mają bardzo głęboki sens, które nie zawsze są spełniane w życiu codziennym. Jednak w owym filmie zostało pokazane jak należy tę przysięgę wypełnić, by żyć w zgodzie z sobą oraz z Bogiem.

Jest także jak to w takich sytuacjach bywa o zdaniu się na Boga. Powierzeniu mu swego problemu.

Bohater, starszy człowiek, pomimo pokusy związania się z młodszą sporo kobietą pozostaje ze swą chorą żoną.

Film daje do myślenia, jak winni się zachowywać partnerzy osób chorych. Myślę, że również żony alkoholików, którzy również są chorymi ludźmi, powinny te kwestię przemyśleć.

W obecnych czasach wystarczą kłótnie, aby jedno z partnerów odeszło od drugiego. Ważniejsze jest własne ego, aniżeli przysięga małżeńska.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, tak jak w tym filmie:

 

 

Film jest co prawda zgrany z TV Trwam, ale sam  film jest amerykański z kręgów protestanckich.