Na film poszedłem celem wyłapania ewentualnych planów Illuminati.

Mimo, że na seansie o godzinie 11.00 była z 1/5 sali. To już nie te czasy, kiedy w Kielcach było jedno kino, jedna sala filmowa i jeden ciekawy film, a kino pełne ludzi.

Zanim się film rozpoczął musiałem przebrnąć przez 15 minut reklam, głównie filmów.

100% reklamowanych filmów nic dobrego w zyciu człowieka nie wprowadza. Jeden film z karolakiem promuje randki poprzez aplikace mobline. Reklamowana scena, żona mówi do męża “nie możesz jak wiekszość facetów oglądać se babki w internecie?”.

W innym filmie pokazują relacje pomiędzy pracownikami w korporacjach z naciskiem na seks. Scena reklamowana, kobieta oprowadza nowa pracownice pokazując na pewną koleżankę z pracy “zobacz ta jest zła bo juz miesiąc jej nikt nie bzy…ł”.

W innym filmie kandydatowi na spidermana, człowiekowi choremi na raka zaproponowano nowe zycie jako humanoida.

Jedyny film nie demoraliazujący jaki przemknął w tych reklamówkach to katastroficzny film pt Fala.

 

Ok, przechodzę do Gwiezdnych Wojen.

Film został nakręcony w konwencji tych najstarszych, czyli 4,5,6 części bo jest ich kontynuacją jak 7 część. Przypominam, że części 1,2,3 były kręcony później, czyli kilka lat temu.

Oczywiscie mamy powrót starych aktorów z lat 80tych: Carrie Fisher (księżniczka leia), Mark Hamil i Harrison Ford (Han Solo).

Na szczęście nie byl tak mroczny jak ostatnie 3 części z przed kilku lat.

Zaczyna się na pustyni, na pewnym złomowisku. Oczywiście starałem się analizowac wszystko apokaliptycznie i pustynia od razu przypomniała mi ten fragment:

 

“Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie Bóg zapewnił jej byt przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni”

 

Na owej pustyni faktycznie była kobieta, ale literalnie, nie jako kościół. Mieszkała zyjąc ze zbierania złomu, aż do momentu pojawienia się robota o “duszy” dziecka, a będącego w posiadaniu mapy z lokalizacją zamieszkania Lukea Skywalkera. O ta mapę była walka przez większość filmu.

W pewnym momencie pojawiła się postać przypominająca lorda Vadera. Istotnie w samym filmie ten człowiek miał kompleks Vadera, chciał być jak jego…. dziadek. Później okazało się, że jest to syn Lei i Hana Solo. Tutaj autorzy filmu posuneli sie do motywów  niczym z seriali brazylijskich.

Tak jak w filmach z lat 80ych mielismy do czynienia z Imperium, w latach 90ych z Shitami, to obecnie ciemną strone mocy reprezentuje znane nam ….NWO. Po prostu w filmie wprost mówiono o armii Nowego Porządku.

W czasie filmu zastanawiałem się, dlaczego oni o tym mówia wprost? I wiecie co? wg mnie może to być tak, że tuz przed przybyciem Jezusa, świat sie będzie zbroił jako armia światowa, a Jezusa ze swym wojskiem pokażą nam jako tego złego. Truizm, ale nie do końca. Jest taka strona demaskuująca prawdę. Jest na niej sporo materiałów o NWO. Ta strona ma w domenie ligaswiatowa. Celowo nie podaje linku. Strona ta nacechowana jest new age, ale niby zwalczają NWO. Ciekawe co?

Tak więc cos mi tu nie gra. Dlatego od kilku tygodni badam apokalipse ponownie.

W sadze Gwiezdnych Wojen szturmowcy ciemnej strony mocy  są ubrani na biało, a na czarno tylko sam Wader, tudziez Imperator przepominajacy z fizjonomii Benedykta.

Tak więc albo to bedzie tak, że odstawia niebawem teatr dobrzy-źli i usuną złych, na podobieństwo teatrzyku PO-PIS, niby różni ale ci sami. Albo system szatana będzie tym złym a Pan jezus przybedzie ze swym wojskiem.

Językiem, biblijnym pisząc, albo będzie tak:

 

I widziałem, a oto koń biały, a ten, który na nim siedział, miał łuk, i dano mu koronę, i wyszedł jako zwycięzca, ażeby zwyciężał.’

 

albo od razu tak

 

“Potem ujrzałem niebo otwarte:
a oto – biały koń,
a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym,
oto sprawiedliwie sądzi i walczy.
12 Oczy Jego jak płomień ognia,
a wiele diademów na Jego głowie.
Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego.
13 Odziany jest w szatę we krwi skąpaną,
a imię Jego nazwano: Słowo Boga.
14 A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach –
wszyscy odziani w biały, czysty bisior. ”

 

Coś tu jest nie tak, że zarówno takie strony jak ligaświatowa oraz film Gwiezdne Wojny pokazują Nowy Porządek jako coś złego.

Oczywiście, jweszcze może byc tak, że mówią światu  o NWO, ale nie dają alternatywy w postaci Boga.

 

Koniec filmu ściśle przypomina scenę niczym z serialu brazylijskiego, gdzie dowiadujemy się, że bohater X ma dziecko z kims kim się nie spodziewaliśmy i na tym się kończy dany odcinek. Podobnie i w Przebudzeniu mocy, ostatniąsceną jest odnalezienie Luca Skywalkera. Pojawil sie on dokładnie w ostatniej minucie filmu i na tym skończyło się porzebudzenie mocy bez zwycięstwa nad Nowym Porządkiem. Tak więc mamy gwarantowany następną część z wnukiem Wadera i prawdopodobnie wnuczką..

 

Nie ukrywam, że momentami wpadałem w nastrój filmu wzruszając się, bo takie sceny miały miejsce. Taka jest właśnie ludzka cielesność. Możemy sie wzruszyć na filmie jednocześnie akceptując zło tego świata.

Jednego w filmie zabrakło: Boga.

No ale to film masoński a więc ty masz w sobie moc widzu.

Taka jaką ten człowiek miał:

Jestem bogiem – czyli jak się kończy New Age