Skłamałbym gdybym napisał że to awaria.

 

Po prostu zakładając taki blog w sensie biblijnym byłem kierowany częściowo nieuswadomioną pychą. Co to nie ja, ile zawalcze.

Zanim zalozylem blog, powinienem po pierwsze, być po porzuceniu większości grzechów.

Po drugie, prosić Boga o ochronę. Przypominma i się taki filmik o pewnym Hinduskim pastorze przeganiajacym wiedźmę. Zanim tam poszedł, prosił bardzo Boga o ochronę. Wcześniej owa wiedźma zabiła przekleństwem pewnego innego  pastora.

Ja przyhojraczylem z tak dużym zaangażowaniem. Ot taki Kozak nieświadomy zagrożeń.

W czym problem:

Efezjan 6

 

Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich

 

 

Efekt? W ubieg tygodniu moje emocje puściły. Szatan ustawia scenę. Ja przegrałem. W kłótni z żoną pokazałem swoje nie wytrenowanie. Myślę że zły ją atakuje by mnie zniżyć. Żona uaktywnia we mnie najgorsze cechy, a na co dzień jestem opiekuńczym ojcem, zaangażowanym wierzącym, zartobliwym kupującym, wrażliwym społecznie człowiekiem..itd.

 

Nie wiem jak to wyczuł Krzysiek pewien znajomy z mojego profilu Zimbardera, ale tak dobrał mem z cytatem, że uderzył w sedno. Poczułem się lepiej choć problem pozostaje.

Kiedyś pisałem, ze moje niby nazwisko pochodzi od mojego ulubionego psychologa społecznego Philipa Zimbardo. Tak sobie wymyśliłem – Zimbarder od Zimbardo.

 

Psycholog jest słynny z eksperymentu na studentach w więzieniu. Jedna grupa grała więźniów, a druga strażników. Ci grający strażników tak wczuli się w rolę, ze bili swych kolegów więźniów. Eksperyment pokazał że w pewnych okolicznościach stajemy się nie ludźmi.

Prawdziwy chrześcijanin jednak zapanuje nad emocjami i gniewem.

 

Pisząc na forach fajne cytaty z biblii, nie mamy okazji się wykazać jako chrześcijanie. Prawdziwi naśladowcy Jezusa w sytuacjach konfliktowych pokażą opanowanie.

Jeśli nie, to pojawia się samopotępienie. Tak było i ze mną. Oskarżyciel braci naszych powędrował do trzeciego nieba oskarżając słusznie Piotra Z.

 

Czasem myślę, czy aby świat złych duchów, nie zna naszej przyszłości i wiedząc że pójdziemy drogą Boga, już przed narodzeniem na nowo nas ściga. Wszak tarocisci faktycznie znają przyszłość….

Bitwa przegrana ale nie wojna.