Tym razem proszę o Wasze zdanie na temat osób żebrzących pod marketami itp miejscami.

Problem polega na tym, ze z jednej strony mamy wspomagać potrzebujących, a z drugiej strony osoby proszące o pomoc albo przeznaczają  te pieniądze na  alkohol, albo mają sposób na życie. Nie raz widziałem uzbierane przez te osoby kilkadziesiąt złotych i tak się zastanawiam, czy nie jest to rzecz zła, aby dawać pieniądze potencjalnym oszustom. Uważam, że takie dawanie pieniędzy dla samego dawania jest tylko uspokojeniem naszego sumienia, to działa na tej zasadzie co WOSP. Nie ważne komu, ważne ze mamy serduszko.

Znam wiele osób z ciężką sytuacją materialną, mieszkaniową i wiem, że muszą zacisnąć pasa aby przeżyć, kiedy inni wyjdą przed market zarabiając więcej dziennie aniżeli wynosi dniówka przy najniższej krajowej a jest to ok 60zł.

Koło mojego miejsca pracy mieszka pewna pani, niezbyt dobra osoba. Ma ona ok 60 lat. Niedawno dowiedzieliśmy się, że chodzi na zebry po blokach w Kielcach mówiąc, że córka jej zmarła i że ona samotnie wychowuje wnuczka. Ludzie daja jej pieniądze i prowiant. Jednakże tak się złożyło, że trafiła do nas do pracy nowa pracownica dająca kilkakrotnie tej żebrzącej sąsiadce żywność w różnej postaci. Kiedy poinformowaliśmy ta nowa pracownicę, że  owa sąsiadka ma córkę i pali namiętnie papierosy, nasza nowa koleżanka wyszła do sąsiadki robiąc jej awanture wypominajac jak może tak kłamać, zwłaszcza kiedy jej samej jest ciężko.

 

Myslę ze nie jest to odosobniony przypadek, ale powstaje pytanie jak powinien się zachować chrześcijanin wobec takich ludzi?