W tym temacie skorzystam z komentarza kolegi Guzzika z naszego forum mając nadzieję, iż zainteresuje to Was:

 

“Polecam obejrzeć wszystkie lekcje Torbena. Późniejsze lekcje są mocno motywujące i pomagają się przełamać. Niestety te części nie są jeszcze przetłumaczone. O uzdrowieniach jest od 4 lekcji. W skrócie napisze to co wyniosłem z lekcji które dotychczas przesłuchałem/obejrzałem.

Uzdrawianie jest obowiązkiem Chrześcijanina i to czy ktoś zostanie uzdrowiony zależy tylko od wiary uzdrawiającego. Jezus był w stanie wzbudzić nawet zmarłych a jaką wiarę w to że ożyje ma zmarły człowiek? Nie ma żadnych innych wymówek typu: ktoś nie został wyleczony bo nie przebaczył komuś, bo nie wierzy że może zostać uzdrowiony itp. Wszystkie te grube książki o uzdrawianiu powstają w skutek tego że ludzie nie opierają się na tym co jest w Biblii ale na tym co doświadczyli i później wypisują swoje teorie. Ludzie mają tendencję do narzucania sobie ograniczeń.

W praktyce najlepiej jest zacząć od uzdrawiania ludzi z takimi dolegliwościami gdzie nasza wiara jest wystarczająco duża. [Osoba uzdrawiająca nie musi być ochrzczona! Mimo że ogólnie Chrzest jest ważny to w tym wypadku wystarczy by człowiek wierzył w to że Bóg potrafi przez niego uzdrowić] Jeśli ktoś ma od razu dużą wiarę i jest przekonany że może uzdrawiać z ciężkich chorób to niech od razu ”rzuci się na głęboką wodę” aby niepotrzebnie się nie ograniczać. Natomiast jeśli ktoś ma małą wiarę i nie wierzy że może wyleczyć na przykład kogoś kto jeździ na wózku to niech zacznie od mniejszych rzeczy – przykładowo typu złamany palec lub inne, jeszcze mniejsze dolegliwości. Wiara jest jak mięsień. Rośnie tylko kiedy jej się używa. Skuteczność Jezusa w uzdrawianiu wynosiła 100%. Fragment którym mówi że Jezus miał problem z uzdrawianiem w swoim rodzinnym mieście nie oznacza tego że próbował i nic się nie działo. Ludzie nie dowierzali, tzn. wątpili w to że Jezus może ich uzdrowić i patrzeli oni na niego z uprzedzeniem nie chcąc nawet spróbować dać się uleczyć. Tak samo jest w dzisiejszych czasach. Zatwardziali ludzie są wszędzie. Po niektórych nawet widać że nie ma co podchodzić.

Wielu ludzi studiuje Biblie, uczęszcza do kościołów, zborów ale nie robi tego o czym już dawno wie. Z powodu religijnych klapek ludziom ciężko jest pozbyć się ograniczeń i zacząć wdrażać wiedzę w praktykę. Nie należy czekać aż będzie się ”wystarczająco dobrym”. Ktoś kto nigdy nie uzdrawiał nie nauczy się tego poprzez nieustanne czytanie o tym ale poprzez praktykę. Nie ma na co czekać tylko trzeba zacząć działać.
(To co napisałem głównie oparte jest o 4,5 i 6 lekcję The pioneer school) www.youtube.com/user/DanishEvangelist/videos

 

http://forum-chrzescijan.pl/index.php/forum/boks-sugesti/1399-dosyc-wazne-torben-sondergard?start=6#7551